Zespół FC Porto bezbramkowo zremisował z Zenitem Sankt Petersburg. Taki wynik niezmiernie ucieszył rosyjski zespół, gdyż zapewnił mu awans do kolejnej rundy rozgrywek.
Spotkania takie jak rywalizacja Porto z Zenitem często bywają reklamowane jako zapowiadające się na niezwykle ciekawe ze względu na wyrównany poziom drużyn. Dodając do tego fakt, iż jest to mecz decydujący o awansie, teoretycznie powinno być elektryzująco. W lepszej sytuacji przed rozpoczęciem mimo wszystko znajdował się Zenit, Rosjanom do awansu wystarczał nawet remis, Portugalczycy musieli sięgnąć po pełną pulę. Ponadto pierwsze spotkanie na swoją korzyść rozstrzygnęli gracze z Sankt Petersburga, jednak Estadio do Dragao stanowi argument sporego kalibru przemawiający za Porto.

Początkowe minuty potwierdziły przypuszczenie, iż podopieczni Luciano Spallettiego cofną się za podwójną gardę i będą czekali na potknięcie gospodarzy, którzy musieli atakować. Oddanie pola Portugalczykom sprokurowało śmiałe ataki z ich strony. W 6. minucie swojej okazji nie wykorzystał Djalma.
Chwilę później po dośrodkowaniu najwyżej w polu karnym Zenitu wyskoczył Hulk, jednak jego strzał nie zakończył się bramką. W 14. minucie gola mogli zdobyć Rosjanie, lecz Danko Lazović wedle interpretacji sędziego znajdował się na pozycji spalonej i nie mógł dokończyć dobrze zapowiadającej się akcji. Niedługo potem Porto konstruowało kolejny atak. Tym razem niedaleko za bocznym skrajem pola karnego na uderzenie zdecydował się Maison, lecz przestrzelił.
W 29. minucie po faulu jednego z obrońców Zenitu okazję do strzału z okolic trzydziestego metra miał gwiazdor gospodarzy – Hulk. Brazylijczyk przymierzył celnie, ale zbyt słabo by zaskoczyć Małafiejewa. W 33. minucie miejsce miała kontrowersyjna sytuacja. Po dośrodkowaniu z lewego skrzydła po raz kolejny najskuteczniej wyskoczył Hulk, którego uderzenie spoczęło na ręce Tomasa Hubocana, sędzia stwierdził jednak, że Słowak nie interweniował umyślnie i pomimo usilnych protestów gospodarzy nie podyktował rzutu karnego.
W 43. minucie kolejny strzał oddał Hulk. Tym razem po kontrze całego zespołu otrzymał piłkę na prawym skrzydle, po krótkim dryblingu zdecydował się uderzyć ze skraju pola karnego, jednak bramkarz gości zachował czujność i nie miał problemów z jego obroną.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli zawodnicy Porto, którzy kontynuowali zdecydowane ataki z pierwszej części gry. W 49. minucie po raz kolejny defensorów gości nękał brazylijski gwiazdor linii napadu gospodarzy, tym razem nie trafił w bramkę. W krótkim odstępie czasu swoich sił spróbowali również jego koledzy z drużyny – Joao Moutinho i James Rodriguez, lecz ich starania nie przyniosły wielkiego efektu.










