Po bardzo słabym spotkaniu Schalke zremisowało na wyjeździe z Montpellier. Goście dzięki wywalczeniu tego jednego punktu zajmują pierwsze miejsce w grupie B. I to oni, a nie Arsenal, będą rozstawieni w dalszej fazie rozgrywek Ligi Mistrzów.
W ostatnim meczu grupy D Ligi Mistrzów lider Schalke wybrał się w podróż do Montpellier. Miejscowa drużyna nie miała już szans na awans, przed tą kolejką plasowała się na ostatnim miejscu, ponieważ do tej pory zdobyła zaledwie jeden punkt. Dla niemieckiej ekipy ten mecz miał ogromne znaczenie, zwycięstwo dawałoby jej bowiem automatycznie pierwsze miejsce na koniec tej fazy i rozstawienie w kolejnej rundzie. Jej bezpośredni rywal w walce o tę lokatę, Arsenal Londyn, podejmował Olympiakos Pireus. Anglicy tracili zaledwie jedno oczko do piłkarzy z Gelsenkirchen i cały czas liczyli się w walce o fotel lidera.

Mimo że gościom bardziej zależało na zwycięstwie, to francuska drużyna rozpoczęła pierwsza natarcie. Gospodarze bardzo chcieli pożegnać się z honorem z Ligą Mistrzów przed własną publicznością. Już w 2. minucie bardzo blisko zdobycia gola był Emmanuel Herrera. Strzał napastnika został jednak w ostatniej chwili zablokowany, a rzut rożny nie przyniósł żadnych korzyści, podobnie jak kolejne stałe fragmenty, które wywalczyło Montpellier. Schalke zupełnie nie wyglądało jak lider grupy i drużyna, która ma powalczyć w Europie. Piłkarze tego zespołu cofnęli się do obrony i to mogło się dla nich źle skończyć. Tak jakby nie wyciągnęli wniosków z pierwszego pojedynku, który stoczyły obie ekipy. Wówczas także Schalke od początku przyjęło rywala pod swoją bramką i poskutkowało to stratą gola. Ogółem w całym spotkaniu był remis i był to jedyny punkt, który zdobyła drużyna z Francji w tych rozgrywkach jak do tej pory. Piłkarze Huuba Stevensa jakby o tym zapomnieli, tak jakby nie wiedzieli, jaka jest dziś stawka tego meczu, dalej się bronili, zupełnie nie angażując się w działania ofensywne.
Dopiero w 16. minucie goście pierwszy raz poważnie zagrozili bramce Ligaliego. Stało się to po rzucie rożnym i drobnym zamieszaniu w polu karnym. Piłka odbiła się dość przypadkowo od jednego z atakujących Schalke, ale golkiper był na posterunku. To była jednak tylko jedna sytuacja, a gospodarze stwarzali sobie kolejne. W 30. minucie Herrera nie wykorzystał idealnej okazji do zdobycia gola. Po fantastycznym podaniu Camary Emmanuel wychodził sam na sam z bramkarzem, ale jego strzał okazał się minimalnie niecelny. Po tym uderzeniu, które mogło być kluczowe, emocje nieco opadły. O dziwo, to goście ruszyli i zagrozili kilka razy bramce Montpellier. Były to ataki zbyt słabe, anemiczne, zupełnie nieporadne. Wyglądało to tak, jakby niemiecka ekipa grała tam za karę, dlatego też po 45 minutach rezultat nadal był bezbramkowy.










