9 grudnia 2012 zapisze się na stałe w historii piłki nożnej. To właśnie bowiem tego dnia Lionel Messi pobił 40-letni rekord Gerda Muellera w liczbie strzelonych bramek w jednym roku kalendarzowym. Niesamowity Argentyńczyk dokonał tego w pierwszej połowie spotkania z Betisem Sewilla.
Jeszcze w środę wydawało się, że historycznego osiągnięcia w tym roku się nie doczekamy. Messi w meczu z Benficą w Lidze Mistrzów wszedł na boisko w drugiej połowie, by właśnie zapisać się w annałach, ale murawę opuścił na noszach, po starciu z bramkarzem rywali. Niektórzy spodziewali się najgorszego i kilku miesięcy przerwy Argentyńczyka. Były to jednak tylko niepotrzebne nerwy, bo napastnik Barcelony jedynie stłukł kolano.
Nic więc dziwnego, że trzykrotny zdobywca Złotej Piłki wyszedł w pierwszym składzie na spotkanie z Betisem dzisiejszego wieczoru. Postanowił niedługo bawić się w wyrównywanie rekordu, przed meczem brakowało mu bowiem do niego jednego trafienia. Ten stan rzeczy zmienił się już w 16. minucie gry, gdy Messi przejął piłkę przed polem karnym, pobiegł z nią w lewo i strzelił po ziemi w długi róg, nie dając szans stojącemu w bramce Adrianowi.
Od tego gola minęło dziewięć minut, a Messi otrzymał piłkę po zagraniu piętą Iniesty i tym razem bez przyjęcia strzelił prawie tak samo jak przy pierwszym trafieniu. Z takim samym rezultatem, bo na tablicy świetlnej pojawił się wynik 2:0 dla jego zespołu, a on sam zdobył tym samym 86. gola w 2012 roku.
Barcelona do przerwy prowadzi z Betisem 2:1, bo bramkę kontaktową zdobył Castro. Teraz Messi ma jeszcze niemal cały miesiąc na śrubowanie rekordu, przed nim nie ma już nikogo.










