Środowy wieczór to czas walki o prawo do udziału w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Obok Wisły Kraków i APOEL-u Nikozja, w barażach zmierzą się tym razem Bayern Monachium z FC Zurich, Maccabi Hajfa i KRC Genk, Dinamo Zagrzeb i Malmo FF oraz Odense i Villarreal.
Ogromna presja ciąży na „Bawarczykach”, którzy podejmą u siebie FC Zurich. W Monachium po losowaniu par baraży sporo mówiło się o szczęściu, ale niepokoje wróciły – gra zespołu ciągle nie wygląda tak, jak się tego od niego oczekuje. Jak zapowiedział już Karl-Hein Rummenigge, dwumecz z FC Zurich to walka, której Bayern nie może przegrać: o pieniądze i wizerunek. Na szczęście dla niemieckiego klubu, wyzdrowiał już Arjen Robben, któremu plecy dawały się ostatnio we znaki. W Monachium trzeba jednak pamiętać, że piłkarze ze Szwajcarii wcale nie mają zamiaru się chować. Trener FC Zurich, Urs Fischer, choć sam jest fanem Bayernu, zapowiada walkę od początku. Szkoleniowiec przyznał, że nigdy jeszcze nie starał się zbudować muru pod swoją bramką i tym razem nie będzie tego zmieniał. Jego drużyna jest w formie – zwyciężyła w trzech ostatnich meczach, natomiast „Bawarczycy” tylko dzięki szczęściu zdołali wygrać z Wolfsburgiem, a wcześniejszy mecz przegrali. Jeśli się nie skoncentrują, może dojść do sporej niespodzianki na Allianz-Arena.

Tak jak Bayern, faworytem swojego spotkania jest Villarreal, który zagra w Danii z Odense BK. Co prawda piłkarze duńskiego klubu przegrali u siebie w rozgrywkach międzynarodowych tylko jeden raz w 14 poprzednich meczach, jednak jeszcze nigdy nie udało im się dotrzeć do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Trzeba mimo wszystko pamiętać, że w poprzedniej rundzie Duńczycy zaskoczyli już Panathinaikos Ateny. Ostatnio jednak, po czterech nieprzegranych ligowych spotkaniach, ulegli piłkarzom Aalborga. Hiszpanie, którzy mierzyli się z Odense już w 2004 roku w Pucharze Intertoto, mają dobre wspomnienia z tamtego dwumeczu – wygrali 3:0 na wyjeździe i 2:0 u siebie. Villarreal, w przeciwieństwie do Odense, grał już także w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Udowodnił wtedy, jak groźnym jest rywalem – Hiszpanie dotarli do półfinału w 2006 i ćwierćfinału w 2008 roku, w obu przypadkach odpadli po meczach z Arsenalem. Tym razem nie wolno jednak zapominać, że Villarreal jeszcze nie rozpoczął sezonu, a w sparingach grywał w kratkę. Jeżeli Odense znowu wykaże się odwagą, może przynajmniej w tym spotkaniu wywalczyć korzystny dla siebie rezultat.
W Izraelu Maccabi Hajfa podejmie KRC Genk. Gospodarze mają już doświadczenie związane z Ligą Mistrzów, ale w barażach wystąpili tylko raz, udało im się wtedy w dwumeczu pokonać Salzburg aż 5:1. Belgowie natomiast tylko jeden raz grali w fazie grupowej LM – w 2002 roku, kiedy po czterech remisach i dwóch porażkach odpadli, zajmując ostatnie miejsce. W barażach dla Genk jeszcze nie będzie mógł zagrać Grzegorz Sandomierski, także kilku innych piłkarzy belgijskiej drużyny nie wystąpi – z powodu kar i kontuzji. Na pewno zagrać będzie mógł napastnik Elyaniv Barda, który występował dawniej w barwach Maccabi, gdzie zdobył dwa tytuły mistrza kraju. W meczu przeciwko jego byłemu klubowi szanse są raczej wyrównane – Belgowie nie mają najlepszej sytuacji kadrowej, ale Izraelczycy odpadli już w tym sezonie z jednego pucharu. W Pucharze Izraela dali się pokonać Bnei Sankhin. W spotkaniu z Genk dużo będzie zależało od szczęścia i dyspozycji dnia.









