Napoli w pełni zasłużyło na tytuł, zostawiając daleko w tyle resztę ligowej stawki. Od dłuższego czasu pewne było, że scudetto trafi właśnie do Neapolu. Dziś jednak ta historia stała się faktem. Swój spory udział w niej miał Piotr Zieliński, a dużo mniejszy Bartosz Bereszyński. Drugi z wymienionych może w tym sezonie mieć na koncie mistrzostwo i spadek z Serie A.
Siła w tercecie
Kluczową rolę w zdobyciu mistrzostwa odegrało dwóch zawodników: Victor Osimhen i Khvicha Kvaratskhelia. Pierwszy z nich z nich jest najlepszym strzelcem w całej lidze, a drugi prawdziwym objawieniem i jedną z największych pozytywnych niespodzianek tego sezonu. Nigeryjczyk i Gruzin to najważniejsi ofensywni piłkarze Napoli i ich kapitalna postawa jest jednym z fundamentów tytułu.
Mniej efektowną, ale być może nawet równie efektywną składową tego sukcesu jest środek pola drużyny Luciano Spallettiego. Uzyskanie przewagi w tej strefie boiska często jest kluczowe dla narzucenia rywalowi swoich warunków gry. W większości meczów Napoli właśnie to robi. Nie byłoby to możliwe bez dobrej formy tercetu środkowych pomocników, w którego skład wchodzą: Frank Anguissa, Stanislav Lobotka oraz Piotr Zieliński.
Polak może pochwalić się najlepszymi liczbami spośród tych trzech piłkarzy. Wynika to także z tego, że ma z nich najwięcej ofensywnych zadań. W Serie A Zieliński ma na koncie trzy bramki i osiem asyst. Jest podstawowym i bardzo ważnym zawodnikiem w drużynie Spallettiego. Potrafi zachwycić kibiców nieszablonowym zagraniem i nienaganną techniką, co sprawia, że od czasu do czasu pojawiają się głosy, że stać go na jeszcze więcej. Przyłączył się do nich legendarny napastnik Gianfranco Zola w rozmowie z WP Sportowe Fakty:
– Bardzo go cenię, uważam Piotra za świetnego piłkarza. Natomiast chciałbym od niego więcej. Bo są piłkarze dobrzy, którzy pomagają drużynie. I super, tyle się od nich wymaga, robią swoje. Są też jednak piłkarze tacy, jak Zieliński, którzy pomagają drużynie, ale człowiek ma wrażenie, że powinni dawać jeszcze więcej. I tego oczekuję od Zielińskiego. Po prostu czujesz, że taki piłkarz jak Zieliński nie wyjął jeszcze wszystkiego ze swojego „plecaka z talentem”. Że tam w środku on coś jeszcze ma, coś, czego do tej pory nie wydobył.











