Po blisko pięciu latach Zawisza Bydgoszcz zmienił właściciela. Dotychczasowy włodarz bydgoskiego zespołu postanowił sprzedać większościowe udziały w klubie. Z tej okazji warto pokusić się o małe podsumowanie. Jaki był Zawisza za Radosława Osucha? Czy był to okres urodzaju, czy posuchy? Co teraz z bydgoskim klubem?
Zawisza Osucha – geneza
Radosław Osuch był właścicielem Zawiszy od lipca 2011 roku, kiedy to bydgoszczanie awansowali do 1. ligi. Mniejszościowymi udziałowcami klubu byli (i nadal są) miasto Bydgoszcz oraz Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. Od początku swoich rządów Osuch stawiał na piłkarską jakość i przyniosło to rezultat już w pierwszym sezonie. Chwilę po awansie z 2. ligi bydgoski zespół włączył się do walki o ekstraklasę, co finalnie skończyło się trzecim miejscem w tabeli na koniec rozgrywek. Było blisko.
Ekstraklasowa drużyna
Zaledwie po dwóch latach, w 2013 roku, Zawisza Osucha wypracował awans do elity, wygrywając 1. ligę z bardzo dobrym wynikiem 66 zdobytych punktów. Wszystko pod wodzą Ryszarda Tarasiewicza. Po awansie poznaniak jeszcze bardziej ochoczo zaczął inwestować we wzmocnienia zespołu, ale nie wolno zapominać, że pieniądze w klub wkładało także miasto.
Szybko cała ekstraklasa poznała charakter drużyny z Bydgoszczy. Cechowało ją pełne zaangażowanie. Trudno było znaleźć w lidze tak ciekawych graczy, jak w Zawiszy. Przed sezonem nikt nie stawiał na „Rycerzy Pomorza”, a mimo to pierwszy sezon w elicie zakończył się sukcesem. Ósme miejsce na koniec sezonu i zdobycie Pucharu Polski (pokonanie w finale Zagłębia Lubin w karnych 6:5) mówi samo za siebie.
Apetyty na sukces w kolejnej kampanii zostały rozbudzone. Kontraktu z klubem nie przedłużył jednak Tarasiewicz, więc sięgnięto po Jorge Paixao. Portugalczyk debiut miał wymarzony, ponieważ pokonał Legię Warszawa, dokładając kolejne trofeum do klubowej gablotki – Superpuchar Polski. Jednak im dalej w las, tym ciemniej. Z kolejki na kolejkę „Zetka” notowała spadki, aż znalazła się na dnie ligowego oceanu. Chcąc ratować sezon, na stanowisko trenera zakontraktowano Mariusza Rumaka.

Był to strzał w dziesiątkę, Zawisza byłego szkoleniowca Lecha walczył o każdy centymetr boiska, co przynosiło kolejne zdobycze punktowe. Niestety, strata okazała się zbyt duża i mimo ambitnej postawy drużyna z Bydgoszczy została zdegradowana.
Co z Osuchem?
Radosław Osuch przyczynił się walnie do sukcesów klubu. Nawet po spadku z ekstraklasy był z nim na dobre i na złe, pomimo ciągle trwającego konfliktu z kibicami. Wszystko zmieniło się w ostatnim roku. Po degradacji wyróżniający się piłkarze zostali sprzedani, natomiast klub pogrążał się coraz głębiej w kłopotach finansowych. Mimo to Zawisza do końca rozgrywek liczył się w grze o ekstraklasę. Niestety, nie udało się. Poznaniak coraz rzadziej pojawiał się na Gdańskiej, gdzie Zawisza ma siedzibę, aż postanowił wyjechać do ciepłych krajów i pozostawił drużynę samą sobie. Pod koniec sezonu poinformował tylko, że sprzedał swoje akcje w klubie… ale nie wiadomo komu.












