Jest niewątpliwie jednym z najbardziej nietuzinkowych, zagranicznych graczy PKO BP Ekstraklasa. Dzięki swojemu znakomitemu, premierowemu na boiskach ekstraklasy ubiegłemu sezonowi w krótkim czasie przebył drogę od ligowego spadkowicza do krajowego potentata. 32-letni Serb to najlepszy asystent poprzednich rozgrywek, który na dokładkę zaserwował nam kilka ładnych bramek. Jego wieloletnia przygoda w niedawnym klubie, Zagłębiu Sosnowiec, choć dała mu przepustkę na polskie salony, wiodła przez wiele wzlotów i upadków.
Žarko Udovičić to niezwykle pracowity, pełen temperamentu i mający ogromną chęć do gry wirtuoz lewego piłkarskiego skrzydła. Choć początkowo występował na boku obrony, dzięki swej piłkarskiej wszechstronności stał się pełnoprawnym skrzydłowym. Obecny sezon Serba jest prawdziwą drugą stroną medalu wobec tego, co mogliśmy oglądać jeszcze wiosną ubiegłego roku. Na tle poprzedniej edycji wypada słabo i przebiega mocno pod znakiem wielu pozasportowych zawirowań – od zawieszeń zaczynając, na kontuzji kończąc. Czy pod wodzą doświadczonego trenera, Piotra Stokowca, pomoże Lechii w walce o najwyższe klubowe cele?
Początki w Lechii
Jak zostałeś przyjęty przez trenera Piotra Stokowca i drużynę Lechii? Czy coś szczególnie utkwiło Ci w pamięci?
Bardzo dobrze. Trenera Stokowca w głównej mierze zainteresowały moje statystyki i gra w Zagłębiu Sosnowiec. Miałem naprawdę miłe przywitanie. Każdy mógłby pomarzyć o takim rozpoczęciu przygody z nowym klubem.
Jak wspominasz swój pierwszy mecz w barwach Lechii? Co czułeś po wyjątkowo kontrowersyjnej sytuacji i starciu z obrońcą ŁKS-u, Rafałem Grzesikiem?
Zadebiutowałem w Gliwicach, w Superpucharze Polski, gdzie od razu w pierwszych minutach spotkania udało mi się zanotować asystę. Zdobyliśmy trofeum, nie mogło być lepiej. Z kolei w barwach Lechii, w meczu z ŁKS-em Łódź, opuściłem boisko pod koniec pierwszej połowy. Zasłużyłem na tę czerwień, choć przyznam, że zdarzyło się to pierwszy raz w historii moich występów w ekstraklasie. Spodziewałem się jednak nieco łagodniejszej kary ze strony Komisji, pomimo tego, że faul wyglądał naprawdę brutalnie. Zostałem wykluczony na cztery mecze. Po zakończeniu kary wróciłem do pierwszego składu Lechii, w której wraz z zespołem rozegrałem serię udanych spotkań. Jestem wdzięczny, że po tej czerwonej kartce trener ponownie obdarzył mnie zaufaniem.

Domowa kwarantanna i piłkarska rozłąka
Jak spędziłeś niedawny, doskonale nam znany okres piłkarskiej kwarantanny? W jaki sposób trenowaliście oraz czy udało się spełnić wszystkie trenerskie założenia?
Trenowaliśmy bardzo ciężko, nie było czasu na odpoczynek. Dodatkowo podczas obozu przygotowawczego w Turcji złapałem infekcję mięśniową. Na szczęście jestem już zdrowy i wróciłem do pełni sił. Przyznam, że odczułem pozytywne skutki tej pandemii. Wróciłem do treningów, jestem przygotowany do wznowienia sezonu. Piłkarską kwarantannę uznaję za bardzo aktywny i produktywny czas. W warunkach domowych realizowałem zalecenia szkoleniowców i szczegółowo rozpisane plany treningowe. W ramach dodatkowej aktywności sporo biegałem po plaży. Był to bardzo pracowity okres, jednak cieszę się, że wróciliśmy już do wspólnego trenowania.















