Starcia między Miedzią Legnica a Zagłębiem Lubin od lat przepełnione są emocjami. Tak było też tym razem. Fajerwerki były na trybunach, były też chwilami na boisku. Zagłębie okazało się od beniaminka lepsze i zasłużenie wygrywa w Lubinie. Jest to być może kluczowy wynik w kontekście spadku „Miedzianki”, a jednocześnie utrzymania drużyny Waldemara Fornalika.
Mecz ten pokazał, że Miedź, chociaż oczywiście gra lepiej niż jesienią, to dalej zmaga się z wieloma problemami. Zagłębie z kolei bardzo dobrze przygotowało się do tego starcia.
Wciąż nie wiadomo, jakie jest Zagłębie Fornalika
Gdy Waldemar Fornalik obejmował drużynę Zagłębia, można było usłyszeć głosy, że to zbyt dobry i doświadczony szkoleniowiec, żeby nie zdołał utrzymać lubinian w ekstraklasie. Jego debiut tylko to potwierdził. Śląsk Wrocław został na własnym stadionie odprawiony z kwitkiem, poniósłszy porażkę aż 0:3. Następnie jednak „Miedziowi” przegrali z Legią Warszawa, co dużym zaskoczeniem nie jest. Klęska z Piastem mogła być jednak bolesna. Gliwiczanie są bezpośrednim rywalem Zagłębia w walce o utrzymanie, a porażka Fornalika z byłym zespołem mocno skomplikowała sytuację lubinian.
Później nastąpiło jednak przełamanie. I to na mistrzu Polski w Poznaniu. Można oczywiście szukać wytłumaczeń, że Lech bardziej skupiony był na starciu z FK Bodo/Glimt. Nie ma to jednak żadnego znaczenia, zwłaszcza dla zawodników i kibiców Zagłębia. Ligowe zwycięstwo waży zawsze tak samo.
„Miedziowi” pod wodzą Fornalika mieli więc przed meczem z Miedzią bilans 2-0-2. Dwa ważne zwycięstwa, ale i dwie porażki.
Miedź Legnica nabierała wiatru w żagle
Goście derbowego starcia mogli przystępować do tego spotkania mocno podbudowani. Zwycięstwo nad Wisłą Płock okazało się bardzo ważne w kontekście utrzymania dystansu do drużyn zamieszanych w walce o utrzymanie. Nawet krótka seria zwycięstw mogła zmienić bardzo wiele i „Miedzianka” znalazłaby się po raz pierwszy od 4. kolejki na bezpiecznym miejscu.
Wart odnotowania jest też fakt, że przed meczem z Zagłębiem Miedź w ostatnich siedmiu spotkaniach poniosła tylko jedną porażkę – w Poznaniu z Lechem. W ostatnim czasie punktuje na niezłym poziomie, co w normalnych okolicznościach pozwoliłoby jej na spokojnie dryfować w okolicach środka tabeli. Zawalony początek sezonu sprawił jednak, że Miedź wciąż potrzebuje punktów jak tlenu. Zwycięstwo w derbach było więc dla Miedzi tak ważne. Pozwoliłoby jej zbliżyć się do Zagłębia na zaledwie dwa „oczka”, tak samo jak do bezpiecznej lokaty.
– Mamy teraz cztery mecze do przerwy reprezentacyjnej. Każdy z nich będzie o przysłowiowe sześć punktów, bo zmierzymy się z przeciwnikami, którzy są blisko nas w tabeli. W najbliższych kolejkach będziemy więc mogli patrzeć tylko na siebie. Wygrywając, nie będziemy musieli spoglądać na innych, bo zagramy bezpośrednio z nimi. Będziemy wiedzieć, że różnica punktowa topnieje i jesteśmy bliżej utrzymania – mówił przed tym spotkaniem kapitan Miedzi, Nemanja Mijusković.










