Chelsea rozbiła dzisiaj Nordsjaelland 4:0 w meczu 2. kolejki fazy grupowej LM. Mistrzowie Europy nie mieli jednak tak łatwej przeprawy, na jaką wskazywałby wynik, bo trzy z czterech goli padły w samej końcówce spotkania.
Lepiej ten mecz zaczęli, co nie może dziwić, londyńczycy. Już w 4. minucie powinni prowadzić 1:0, gdyby tylko stojący kilka metrów przed bramką Moses trafił głową do bramki, a nie w słupek. Sześć minut później prawą stroną popędził Oscar i wystawił piłkę Lampardowi na linię pola karnego. Anglik niejedną taką sytuację w swojej karierze już wykorzystał, ale nie tym razem, bo futbolówka powędrowała nad poprzeczką.

Powoli do głosu zaczęli też dochodzić miejscowi, który między 15. a 21. minutą stworzyli sobie trzy niezłe okazje. Zaczęło się od złego przerzutu Ashleya Cole’a, po którym piłkę przejął John, założył siatkę Ramiresowi. Jego strzał nie był już jednak taki dobry, bo Cech interweniować nawet nie musiał. Następnie Nordstrand spróbował uderzenia z 20 metrów i tym razem również golkiper gości nie został zatrudniony, ale tylko dlatego, że ofiarnym wślizgiem popisał się Cahill. Jeszcze lepszą interwencję zaprezentował później Cole, w ostatniej chwili blokując strzał z bliskiej odległości Lorentzena.
„The Blues” mieli kolejną okazję na zmianę wyniku chwilę potem. Po błędzie Runje na pozycję wyszedł Fernando Torres. Hiszpan zdecydował się na strzał tuż zza linii pola karnego, ale na posterunku był bramkarz gospodarzy, Hansen. Przez kolejne minuty na boisku było nieco spokojniej, a przyjezdni cały czas nie mogli narzucić rywalowi swojego stylu gry. Zresztą dobitnie pokazuje to statystyka z 29. minuty, która pokazała, że posiadanie piłki rozkłada się po równo, ale o kilkanaście podań więcej wymienił zespół… Nordsjaelland.
Gospodarze chyba jednak poczuli się zbyt pewnie. W 33. minucie wyszedł ich brak doświadczenia, który mistrzowie Europy bezlitośnie obnażyli. Piłkę na swojej połowie miał Adu, ale doskoczył do niego Torres i ją odzyskał. Hiszpan popędził w stronę bramki rywali, zagrał do Lamparda, a ten perfekcyjnie dograł do biegnącego prawą stroną Juana Maty. Bohater sobotniego meczu z Arsenalem spokojnie strzelił między nogami wychodzącego z bramki Hansena, dając gościom prowadzenie.
Strata gola wcale za bardzo nie podłamała miejscowych. Chelsea nie chciała forsować za bardzo tempa, co pozwalało gospodarzom utrzymywać się przy piłce. W 41. minucie udało się zmusić do wysiłku Petra Cecha. Co prawda niewielkiego, bo obrona uderzenia w środek po ziemi w wykonaniu Mtiligi nie była wielką sztuką, ale jednak. Nordsjaelland narażało się jednak na kontry i jedna z nich powinna zakończyć się golem do szatni dla londyńczyków. Oscar zagrał do Torresa, który wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale trafił prosto w niego. Sekundy później Hiszpan wbił piłkę do siatki, ale w tej sytuacji był już na spalonym. Niedługo potem sędzia zaprosił oba zespoły na przerwę.










