Podczas minionej przerwy reprezentacyjnej, barwy narodowe przywdziało łącznie dwudziestu piłkarzy, występujących na co dzień w klubach PKO BP Ekstraklasy. Jak zaprezentowali się ekstraklasowicze? Kto wpisał się na listę strzelców?
W szeregach „Biało-czerwonych”
Trener Probierz uwzględnił w listopadowych powołaniach czterech piłkarzy z PKO BP Ekstraklasy. W spotkaniu z Łotwą swój reprezentacyjny debiut odnotował Bartłomiej Wdowik (Jagiellonia). 23-latek zameldował się na boisku w 78. minucie, kiedy to „Biało-czerwoni” prowadzili już 2:0. Zarówno we wspomnianym meczu z Łotwą, jak i eliminacyjnym starciu z Czechami, z ławki podnosił się Kamil Grosicki.
Skrzydłowy spędził łącznie na boisku pół godziny, prezentując się stosunkowo poprawnie. Szczególnie po meczu z Czechami, Grosicki miał prawo zapaść w pamięci kibiców – doświadczony zawodnik niczym za dawnych lat rozruszał poczynania ofensywne kadry.
Michał Probierz dał również szansę Bartoszowi Sliszowi. Pomocnik Legii znalazł się w wyjściowym składzie na ostatni mecz eliminacyjny, rozgrywając następnie pełne 90 minut. Kilka dni później Slisz zameldował się również na boisku w spotkaniu z Łotwą, zmieniając Damiana Szymańskiego w 61. minucie.
Piłkarz dostosował się poniekąd do poziomu reszty reprezentacji, realizując głównie zadania defensywne. Pomocnik zanotował kilka udanych odbiorów, nieśmiało próbując wyprowadzać również piłkę w dalsze rejony boiska. Oba mecze tuż zza linii bocznej oglądał natomiast klubowy kolega Slisza, Paweł Wszołek, 31-latek nie otrzymał od selekcjonera choćby minuty na placu gry.
Kolonia z Krakowa i nie tylko
Szansę gry w reprezentacji narodowej otrzymało w listopadzie aż czterech piłkarzy Cracovii. Finowie zwieńczyli eliminacje do Mistrzostw Europy wraz z Arttu Hoskonenem oraz Benjaminem Kallmanem w składzie meczowym. „Suomi” mierzyli się z Irlandią Północną i San Marino, dwukrotnie z resztą triumfując.
Hoskonen przebywał na boisku jedynie w drugim spotkaniu, grając finalnie w pełnym wymiarze czasowym – Kallman pojawił się wówczas na ostatnie dwadzieścia minut. Historyczny wyczyn odnotował z kolei inny piłkarz „Pasów” Jani Atanasov. Macedończyk potrzebował jedynie czterdziestu pięciu minut, aby dwukrotnie zapisać swoje nazwisko na liście strzelców w spotkaniu przeciwko reprezentacji Włoch (Macedonia Północna uległa finalnie faworyzowanym rywalom 2:5). Jest to pierwszy taki strzelec z PKO BP Ekstraklasy, bo nikt występujący dotąd na polskich boiskach, nie zdołał skompletować dubletu przeciwko Italii.
Nawiasem mówiąc, Atanasov nie ograniczył się tylko do meczu ze słynną „Squadra Azzurra”. Zaledwie kilka dni później piłkarz zanotował trafienie w spotkaniu z Anglią (1:1), problem w tym, że piłka zatrzepotała finalnie w siatce… Macedonii. W starciu z Synami Albionu” wystąpił także Tihomir Kostadinov (Piast). Napastnik powrócił tym samym do reprezentacji po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją.











