Z dumą mogą pakować się do domu – reprezentacje, które zapadną w pamięć, ale odpadły już w grupie


Mundial nie wybacza błędów. Za piękną grę nie ma punktów

2 grudnia 2022 Z dumą mogą pakować się do domu – reprezentacje, które zapadną w pamięć, ale odpadły już w grupie
msportsid.com

Każdy ma swój finał. Nie każdy jest w stanie walczyć o mistrzostwo świata. Mundial przynosi niespodzianki, ale jest też bezwzględny i za dobrą grę nie przechodzi się dalej. Czasami trzeba się zadowolić małymi rzeczami. Chcielibyśmy jednak wyróżnić kilka reprezentacji, które zaprezentowały się z dobrej strony jak na swoje możliwości i naprawdę zaintrygowały postronnego fana, a swój udział na mundialu w Katarze zakończyły na trzech spotkaniach.


Udostępnij na Udostępnij na

Reprezentacja Polski wyszła z grupy, grając niezbyt ciekawą piłkę i raczej nie rozkochała w sobie żadnego kibica piłki nożnej. Pojawiły się za to w Katarze reprezentacje, które mimo dobrej gry, napisania fajnej historii i docenienia przez licznych ekspertów odpadły już w grupie.

Mundial w Katarze może okazać się przełomowy dla Arabii Saudyjskiej

Arabia Saudyjska nie mogła na wiele liczyć. Mundial w Katarze sprawił jednak, że zmienimy postrzeganie tej reprezentacji. To już nie będą chłopcy do bicia, co przyjmują co turniej dużą liczbę bramek. Zwycięstwem nad Argentyną sprawili jedną z największych sensacji w historii mundiali. Dokonali czegoś, czego nikt się nie spodziewał. Tym bardziej że już przegrywali. Odwrócili losy spotkania i pokonali wielką Argentynę.

Ale na Arabię Saudyjską nie wolno patrzeć jedynie przez pryzmat spotkania z zespołem Leo Messiego. Przecież Polakom również napsuli mnóstwo krwi i gdyby nie obroniony rzut karny przez Wojciecha Szczęsnego, to zapewne oni szykowaliby się do starć w fazie pucharowej. Przekonaliśmy się o ich sile na własnej skórze. To nie była drużyna zamknięta na własnej połowie, tylko z jasnym pomysłem taktycznym. Na koniec czegoś im zabrakło i kończą mundial w Katarze tylko z trzema punktami, bo z pewnością przy odrobinie szczęścia mogli uzbierać więcej.

Wspominając o reprezentacji Arabii Saudyjskiej, nie można nie wspomnieć o Herve Renardzie. To, że „Sokoły” wychodziły tak odważnie wysoką linią defensywną, łapiąc na liczne spalone, grając piłką z lepszymi drużynami, to jego wielka zasługa. Arabia Saudyjska dała o sobie znać światu. Arabowie pokazali, że w piłkę grać potrafią, a meczu z Argentyną nie można traktować jak jednorazowy wyskok.

Iran wygrał pod każdym względem

O Iranie należy wspomnieć nie tylko ze względów piłkarskich, choć i tu pokazał się z dobrej strony. Zrobił to, co do niego należało w bardzo trudnej grupie. Obiektywnie patrząc, trzy punkty to sukces. Wygrana z Walią absolutnie im się należała, bo byli lepsi w tym meczu. Ze Stanami Zjednoczonymi do szczęścia niewiele zabrakło. Był to rywal w zasięgu ręki. Carlos Queiroz może być zadowolony z piłkarskich wyczynów jego reprezentacji.

Zdecydowanie głośniej o Iranie było z powodu szerzących się protestów w tym kraju spowodowanych śmiercią kobiety ze względów politycznych. Nieodśpiewanie hymnu podczas spotkania z Anglią miało wymiar strasznie symboliczny, przez co ten mecz mimo porażki 2:6 zapisze się w historii. Zresztą spotkanie z USA również miało podkład bardzo polityczny. Na koniec jednak wygrał futbol i to jest najważniejsze.

Irańscy piłkarze swoim zachowaniem zjednoczyli się ze swoim narodem i pokazali jedność. Zrzucili na dalszy plan jakiekolwiek zarzuty, że nie wspierają protestujących rodaków. Pojawiła się także historia z grafiką oficjalnego związku Stanów Zjednoczonych. Dlatego ten występ Iranu ma trochę inny wymiar, który warto docenić, bo to nie było dla nich łatwe.

https://twitter.com/Piotrowicz17/status/1597136272551972864

Mundial lubi odważnych kopciuszków

Obok Kataru jedyna drużyna, która kończy mundial bez ani jednego punktu. Mimo tego pokazali się z dobrej strony. Po meczu z Belgią trudno ich nie lubić. Zrobili tam show. Wyszli na brązowych medalistów poprzednich mistrzostw bez jakiejkolwiek bojaźni i próbowali zdominować rywali. Ich gra naprawdę się podobała. Udowodnili, że Kanada to nie tylko Alphonso Davies, dla którego nie był to udany turniej. Mundial w Katarze był dla nich fajnym przetarciem przed bojowym zadaniem, jakie mają do wykonania za cztery lata, gdy będą gospodarzami tej imprezy.

W Polsce po tych mistrzostwach utrze się powiedzenie „przegrać ładnie jak Kanada”. Zespół Johna Herdmana grał trochę taki romantyczny futbol. Bezkompromisowy, odważny, ale na końcu brakowało gdzieś umiejętności i obycia na najwyższym poziomie. Belgii wystarczyła jedna akcja, Chorwacji strzelili szybko bramkę, ale z minuty na minuty wicemistrzowie świata mieli coraz większą przewagę. Jest to reprezentacja do obróbki, ale pokazali się na mundialu pierwszy raz od 36 lat i zagrali tak, że mimo przegranych wszyscy ich zapamiętają. Podobało nam się to, że byli jacyś.

Mundial nie wybacza błędów

Wygrali mecz otwarcia z gospodarzem, zremisowali w świetnym stylu z Holandią i mimo tego nie wyszli z grupy. Szanse Ekwadoru na awans przekreślił słaby mecz z Senegalem. Nie ma co jednak krytykować tej drużyny. Swoje zrobili, zabrakło troszeczkę koncentracj,i co okazało się kluczowe. W Ekwadorze jednak za kilka dni, gdy ochłoną, powiedzą, że dobrze zaprezentowali się w Katarze.

To była typowa południowa piłka. Bardzo otwarta, odważna i wesoła. Furorę zrobił Enner Valencia, ale warto docenić całą reprezentację. Większość z nich to zawodnicy poniżej 25. roku życia, którzy stawiają pierwsze kroki w europejskiej piłce, a ten mundial udowodnił, że drzemie w nich całkiem niezły potencjał. W końcu doprowadzili do szału Louisa van Gaala. W drugiej połowie meczu rozmontowywali jego drużynę i gdyby nie poprzeczka Platy, mogliby się właśnie szykować do meczu w 1/8 finału. A tak pozostały im jedynie palce Joachima Loewa. Trudno przejść obok ich występu bez komentarza. Nie każdy przecież oddaje 15 strzałów na bramkę Holandii.

Ambitna gra Kostaryki

Jeśli ktoś myślał, że Kostaryka po lekcji futbolu od Hiszpanii załamie się i będzie dzieckiem do bicia, to był w ogromnym błędzie. Nie powtórzyli sukcesu z 2014 roku, kiedy wyszli z grupy, ale w swoim kraju chyba mogą zostać ogłoszeni bohaterami. O tym nieszczęsnym 0:7 możemy zapomnieć. To, co zrobili w następnych spotkaniach, było po prostu pokazem ambitnej gry i walki do samego końca.

Zabrali punkty Japonii w meczu, w którym zarazem byli bardzo zdyscyplinowani, ale to nie oznaczało, że wyłącznie się bronili. Nawet ze wściekłymi Niemcami wychodzili z groźnymi kontratakami i niesamowicie postraszyli naszych zachodnich sąsiadów. Nieprawdopodobny charakter, Keylor Navas czyniący cuda, to tak w skrócie reprezentacja Kostaryki w Katarze. Przyznajemy, że to się naprawdę podobało, choć nie byli tak otwarci jak Kanada. Zrobili, co mogli, przez chwilę nawet byli w 1/8 finału. Z Kataru powinni wyjeżdżać z podniesionymi głowami.

Ghana zaprezentowała typowy afrykański futbol

Przekornie możemy napisać, że Ghana odpadła, ale wraz z nimi pakuje się Urugwaj. Takie małe pocieszenie i to właśnie zespół z Afryki przyczynił się do wyeliminowania nacji, której tak bardzo nienawidzi od 2010 roku. Ale pomijając już fakt zemsty, Ghana pokpiła sprawę w ostatnim meczu grupowym, grając właśnie z Urugwajem. Głupimi błędami pogrążyła się. Chwila dekoncentracji i dwa dobre mecze pójdą na marne.

Ghanę zapamiętamy z ich bardzo otwartego stylu, Mohammeda Kudusa mijającego rywali jak tyczki i Inakiego Williamsa, który prawie upokorzył w ostatniej minucie Diogo Costę. Być może gdyby Andre Ayew wykorzystał karnego, ich losy potoczyłyby się inaczej. Znów nie wychodzą z grupy, ale zagrali dobry turniej. Pozostanie im niedosyt, bo grali naprawdę dobrze. Chyba nie spodziewaliśmy się po nich aż tyle. Pokonali przecież Koreę 3:2, sprawili wiele kłopotów Portugalii, nastrzelali dużo bramek. Grali radosny futbol typowy dla Afryki. „Czarne Gwiazdy” urozmaiciły tę grupę. Na emocje w ich meczach nikt nie mógł narzekać.

Mundial to przede wszystkim radość z piłki

Kolejną afrykańską drużyną, która nie wyszła z grupy, ale pozostawiła po sobie dobre wrażenie, jest Kamerun. W meczach z rezerwową Brazylią i Serbią dali prawdziwy popis. Szli na wymianę ciosów, choć w ich składzie brakowało wybitnych jednostek jak przed laty. Zapamiętamy ich z tego, że odrobili dwubramkową stratę do Serbów, czy za Vincenta Aboubakara, który po zdobytej bramce dostał czerwoną kartkę za ściągnięcie koszulki. Zawsze podobają nam się takie drużyny, w których widać po prostu radość z piłki, a to prezentował Kamerun. A przy okazji warto docenić, że pokonali Brazylię i w ostatecznym rozrachunku wyprzedzili Serbię w grupie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze