Arsenal pokonał u siebie Szachtar Donieck 5:1 i umocnił się na pozycji lidera grupy H. Aż pięciu „Kanonierów” wpisało się na listę strzelców, ale to napastnik gości zebrał największe oklaski.
Korespondencja z Emirates Stadium
Arsenal utrzymuje styl oraz skuteczność w tegorocznej kampanii w Lidze Mistrzów. Zwycięstwo nad Szachtarem pewne, efektowne i całkowicie uzasłużone. Ale podopiecznym Arsene Wengera show ukradł wracający na Emirates Stadium Eduardo.

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem wyraźnej przewagi Arsenalu, który bez większych problemów stwarzał zagrożenie pod bramką Andrija Piatowa. Pomimo głośnego, ale nieco statycznego dopingu swoich kibiców, podopieczni Mircea Lucescu nie śpieszyli się z wyprowadzaniem piłki z własnej połowy, chcąc jak najdłużej nacieszyć się jej posiadaniem oraz rozciągnąć defensywę Arsenalu. Ukraińcy długo rozgrywali piłkę we własnej obronie, pomimo iż „Kanonierzy” raz po raz agresywną grą pressingiem zmuszali ich do błędów. Pasywność gości została ostatecznie solidnie ukarana.
Najpoważniejszy błąd w pierwszej połowie Ukraińcy popełnili bez pomocy gospodarzy, chyba że inspirację czerpali z Łukasza Fabiańskiego. W 19. minucie, po dośrodkowaniu Nasriego z rzutu rożnego, Andrij Piatow upuścił, zdawałoby się łatwą, piłkę, a do siatki wepchnął ją Alex Song. Nie minęły cztery minuty, a Piatow wypluł przed siebie futbolówkę po strzale Samiego Nasriego, ale tym razem obyło się bez poważnych konsekwencji.
Szachtar poważnie zagroził dopiero w ostatnich minutach pierwszej połowy. Z dystansu groźnie uderzali Rat oraz Gai, ale Fabiański pewnie bronił swojej bramki.
Aspiracje gości ostudził jeszcze przed przerwą Nasri. Wykorzystując niefrasobliwość Srny, Francuz przyjął dośrodkowanie Songa i mocnym strzałem pokonał Piatowa.
Po przerwie losy meczu po raz ostatni mógł odmienić Luiz Adriano. Brazylijczyk łatwo wyszedł na sam na sam z Fabiańskim, ale przegrał ten pojedynek. Kilka minut później ten sam zawodnik najpierw w swoim polu karnym przewrócił Johana Djourou, by karnego na bramkę zamienił powracający po kontuzji Fabregas, a następnie został zmieniony przez swojego rodaka, Eduardo – także powracającego na Emirates, ale już w innych barwach.
Przy 3:0 dla gospodarzy rozstrzygnięcie było przesądzone, ale ku uciesze swoich kibiców, „Kanonierzy” się na tym nie zatrzymali. Po szybkiej wymianie piłek z Rosickym Jack Wilshere wyszedł na bezpośredni pojedynek z Andrijem Piatowem i z łatwością przerzucił piłkę nad interweniującym Ukraińcem. Ten sam trik kilka minut później powtórzył Marouane Chamakh. Przewaga gospodarzy nie mogła być lepiej udokumentowana aniżeli pięcioma bramkami.










