Scenariusz abstrakcyjny, trochę ala Football Manager, ale to się dzieje. Kornel Lisman opuszcza szeregi Lecha Poznań i przechodzi do Venezii za kwotę 2,5 miliona euro. Żeby było zabawniej – włoscy fani nazywają Lismana „polskim Kvaratskhelią”. Na podstawie ekstraklasowych występów Kornela możemy śmiało stwierdzić, że takie tytułowanie jest przejawem bardzo dużego optymizmu, żeby nie powiedzieć naiwności. Pomijając absolutnie surrealistyczny charakter tego ruchu, 20-latka nie ma jeszcze co skreślać.
Bo, nie oszukujmy się, gdy prześledzimy jego przygodę w Lechu Poznań, zbyt wielu szans na zabłyśnięcie nie miał. I trudno w kontekście Lismana mówić o stopniowym podwyższaniu poprzeczki. Warto przyjrzeć się, jak wyglądały ostatnie lata tego piłkarza.
Mało przekonujące liczby
Lisman zanotował łącznie 33 występy w barwach Lecha Poznań. Na swoje konto może dopisać dwa gole i asystę. Nawet mając na uwadze, że młody skrzydłowy dostawał głównie ogony, nie są to liczby onieśmielające. Kornel Lisman nie miał okazji zaprezentować pełni swojego potencjału.
Gole strzelił dwa – przeciwko Puszczy Niepołomice i KRC Genk. Pomijając spore rozmiary jakościowego rozstrzału dzielącego te dwie drużyny, warto tym bramkom się przyjrzeć. Przeciwko sympatycznym „Żubrom” bramka padła w sezonie 2024/2025 – mistrzowskim dla „Kolejorza”. Wynikała ze znakomitej kontry, w której znaczną większość pracy wykonał Daniel Hakans. Po prawdzie, Fin sam mógł finalizować akcje, a gol raczej byłby tak czy siak. Wolał jednak po koleżeńsku zagrać do Kornela Lismana, który przeciwko Puszczy zagrał naprawdę niezłe spotkania. Na bramkę zasługiwał.
Drugi gol, padł również w tak naprawdę meczu o pietruszkę. Rewanż z KRC Genk był spotkaniem o nic. Przy Bułgarskiej Belgowie rozgromili „Kolejorza” 5:1. Niemniej, tutaj mamy do czynienia z bramką, w której znów Kornel Lisman musiał pokazać coś więcej niż po prostu być. Zdominował prawą flankę, uciekł obrońcom Genk, strzelił ładnego gola z ostrego kąta.
Ostatni gol Kornela Lismana w barwach Lecha Poznań.
28.08.2025, Genk – Lech (1:2)
📺 TVP Sport pic.twitter.com/Vv5cGYJfaY
— Rado (@Radoslaw_POZ) June 24, 2026
Asysta w meczu z Arką Gdynia. Całe spotkanie, zdecydowanie do zapomnienia, ale dogranie Lismana bardzo dobre. Dobiegł do górnej piłki zagranej przez Luisa Palmę, zagrał piłkę w powietrzu zagrał na główkę Pablo Rodrigueza. Hiszpan musiał postawić kropkę nad i. Znów, Lisman by dojść do piłki musiał odpowiednio zareagować, wygrać biegowy pojedynek.
I to tak naprawdę tyle. Lisman potrzebuje dużo wolnej przestrzeni. Nie może mieć przed sobą piłkarza. Pojedynki to nie jest coś, w czym skrzydłowy czuje się dobrze. Niemniej taka prędkość w zestawieniu ze 186 centymetrami wzrostu zdarza się rzadko. Zazwyczaj jest albo jedno albo drugie. Warunki fizyczne i sama charakterystyka piłkarza wskazują na to, że można mieć z niego pożytek.
Ogromny potencjał na wolnej przestrzeni, brakuje odwagi w pojedynkach
Lecha Poznań nieodłącznie kojarzymy z grą na wysokiej intensywności, ale umiejętnością wygrywania pojedynków na małych przestrzeniach. Tego Lismanowi brakuje. Nie czuje się pewnie będąc w stanie zagrożenia posiadania piłki, w barwach Lecha Poznań nie było także zbyt wielu sytuacji, w których jego pressing robił cuda. U Lismana brakuje cech wolicjonalnych. Pomimo tak wielu wyróżniającego się profilu, na murawie wygląda często bardzo nijako.
Trudno mówić o Kornelu Lismanie jako o zawodniku, którego działania na boisku przyczyniały się do zwiększenia zagrożenia pod bramką rywala. Widać dobre chęci i zaangażowanie, gdy zespół nie ma piłki, ale nie ma przełożenia to na przechwyt i wyprowadzenie kontry.
– Zdecydowałem się dołączyć do Venezii, ponieważ klub śledził mnie od roku i byłem pod ogromnym wrażeniem. Dyrektor Antonelli obdarzył mnie ogromnym zaufaniem, szczegółowo opisując projekt. To dla mnie wielka szansa i przyjemność być tutaj, ponieważ Venezia to ważny klub, z niezwykłymi kibicami i niesamowitą atmosferą na stadionie. Co więcej, widziałem ogromne wsparcie kibiców, nawet gdy drużyna miała problemy, i to naprawdę mi zaimponowało. Bardzo podoba mi się ten projekt i czuję, że to odpowiednie miejsce dla mnie. Chcę po prostu powiedzieć kibicom, że zawsze dam z siebie wszystko na boisku i będę walczył o tę drużynę do ostatniej minuty. Do zobaczenia wkrótce na stadionie! – tak z kibicami Venezii wita się Kornel Lisman.
Żeby nie było – Kornel Lisman nie mógł liczyć na wystarczająco dużą przestrzeń, by pokazać rozwój – szczególnie w zakresie gry w bliskim kontakcie, na małej przestrzeni, przeprowadzania udanych dryblingów. Zadebiutował dwa lata temu, we wrześniu w meczu ze Śląskiem Wrocław. Później, od czasu do czasu dostawał ogony. Końcówka sezonu 2024/2025 okraszona kontuzjami sprawiła, że znaczenie Kornela Lismana rosło. Nie był piłkarzem wybitnym, ale swoją cegiełkę do mistrzostwa dołożył.
Il Venezia pesca il „Kvaratskhelia polacco”: accordo per Kornel #Lisman #ArancioNeroVerde 🟠⚫🟢https://t.co/Yw7IBjqfA9
— Stroppa portaci in Europa ⚽ (@VE_in_Champions) June 25, 2026
Latem miał zostać wypożyczony, co byłoby optymalnym rozwiązaniem. Znów, Lecha nawiedziła plaga kontuzji, a ktoś musiał grać. Kornel Lisman dostawał więcej szans od pierwszej minuty spotkania. Było widać, że poziom, na którym się znalazł nieco go przewyższa i powinien chociaż na rok znaleźć się w pierwszoligowym klubie. Kolejna taka okazja mogła przyjść na zimę. Wypożyczenie do Polonii Warszawa miało być o krok od realizacji, ale znów pojawiły się komplikacje. Tym razem sam Lisman doznał poważnej kontuzji kolana, która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy.
Ścieżka rozwoju mogła być lepsza
Nie jest to kariera prowadzona modelowo. To nie wina Lecha Poznań, ani Kornela Lismana, a szeroko pojętych zdarzeń losowych, które – niestety – obróciły się przeciwko młodemu Polakowi. Teraz wygląda na to, że będzie miał znów przestrzeń, by się pokazać. Pytanie, czy Lisman nie wskakuje zbyt szybko na taki poziom. Gra w lidze TOP5 jest wizją rozpalającą wyobraźnie młodego piłkarza. Niemniej, warto mieć z tyłu głowy, że poprzednią wiosnę dochodził do pełni zdrowia, a przed rokiem notował zaledwie pojedyncze przyzwoite występy – na tle chociażby takiej Korony Kielce Lisman zupełnie nie dojeżdżał.
Włoskie marzenia Lismana
Kornela Lismana ciągnęło do Włoch jeszcze wcześniej. Pół roku przed podpisaniem kontraktu z Lechem Poznań był na testach w Torino. Parę dni przed wyjazdem doznał jednak urazu w trakcie meczu Centralnej Ligi Juniorów. We Włoszech grał na lekach przeciwbólowych.
Oficjalnie – Kornel Lisman dołącza do Venezii z @LechPoznan. Polak podpisał kontrakt z klubem do 2030 roku z opcją przedłużenia o rok.
Kornel, witamy w Wenecji🧡🖤💚#włoskarobota #calciomercato pic.twitter.com/v0IznYzVqd— Venezia Polska🇵🇱 (@VeneziaPolska) June 27, 2026
– Ambicja mi nie pozwalała, żeby odpuścić, czego z biegiem czasu oczywiście żałuję. […] Nie byłem w swojej pełnej dyspozycji – opowiada o tym epizodzie ze swojej młodzieżowej kariery Kornel Lisman dla Głosu Wielkopolskiego w wywiadzie z 2023 roku.
W tej samej rozmowie, Lisman deklaruje, że liga włoska wówczas była jego wymarzonym kierunkiem. Udało się więc go obrać. Poza samą jakością piłkarską czynnikiem, który może Lismanowi utrudnić rozwój w pływającym mieście jest jego podatność na kontuzje. Uraz z testów we Włoszech to jedno. Runda wiosenna katastrofalnego dla Lecha sezonu 2023/2024 była dla Lismana szansą, by pokazać swoją twarz w pierwszej drużynie „Kolejorza”. Pojawiła się kontuzja kolana, która wymusiła przełożenie planów młodego Polaka. Kolejny uraz przytrafił się Lismanowi w tym sezonie. Taka częstotliwość łapania poważnych kontuzji wzbudza uzasadniony niepokój.
Kornel Lisman i jego pozycja w Venezii
Kornel Lisman to przede wszystkim lewoskrzydłowy. Venezia rozgrywa swoje spotkania w zupełnie innym systemie niż Lech Poznań. Gra zestawieniem 3-5-2 z wahadłowymi. Lisman będzie musiał więc odnaleźć się w kompletnie nowej roli. Jeśli chodzi o konkurencje na lewej stronie – jest tam 33-letni Ridegciano Haps, reprezentant Surinamu. W minionej kampanii rywalizował z nim Bartol Franjic, 26-letni Chorwat wypożyczony z Wolfsburga, a także 26-letni Islandczyk Bjarki Bjarkason. Lisman może również grać po drugiej stronie boiska. Tam rywalizacją może być 24-letni Francuz, Antoine Hainaut oraz Richie Segrado. Wszyscy ci piłkarze to zawodnicy o bardziej defensywnej specyfice. Lisman w szeregach Venezii na pewno będzie miał inne zadania. Co ciekawe, w szeregach beniamika Serie A znajdziemy starego znajomego z Ekstraklasy. Jest nim John Yeboah, były piłkarz Śląska Wrocław i Wisły Kraków, który z powodzeniem radzi sobie w barwach Venezii
Kolejny sukces Lecha Poznań na rynku transferowym
Z tego, co słyszę, to Kornel Lisman JUŻ jest na testach medycznych przed transferem do Venezii.
Ja wiem, że on ma gigantyczny potencjał motoryczny i to jest w cenie, ale jednak sprzedaż go za 2,5 bańki europejskiej waluty uważam za kapitalny interes Lecha Poznań.
— Mateusz Janiak (@eMJot23) June 25, 2026
Na chwilę obecną największym beneficjentem transakcji wydaje się Lech Poznań. Zyskać ponad dwa miliony euro na zawodniku, który nieszczególnie dużo pokazał i nie miałby szans na przebicie się do pierwszej jedenastki w tym sezonie to niemała sztuka. Świadczy o coraz lepszej renomie akademii. Oczywiście, profil Kornela Lismana jest bardzo pożądany we współczesnej piłce, co również podwyższa jego wartość i z pewnością miało wpływ na taką, a nie niższą kwotę transferu. Niemniej, na papierze wygląda to na świetny interes Lecha Poznań. A Kornel Lisman będzie miał okazje pokazać się w zupełnie innym środowisku, rzeczywistości taktycznej i zaprezentować się w lidze TOP5. Pozostaje życzyć powodzenia i dużo zdrowia, bo tego z pewnością w ostatnich latach 20-latkowi brakowało.