Kolejna seria spotkań Premier League miała m.in. pokazać, kto poważniej zbliży się do skraju przepaści, a kto wytrzyma presję i oddali się od zagrożenia. Te odpowiedzi dostaliśmy, co jednak wcale nie oznacza, że kocioł w okolicach strefy spadkowej zniknął. Bo zanim osiągnie on swoją ostateczną postać, minie jeszcze kilka tygodni, a my będziemy świadkami niezwykle pasjonujących pojedynków.
Ciekawie również na szczycie. Klopp z Guardiolą prowadzą oczywiście swój własny wyścig, ale za ich plecami dzieją się rzeczy warte odnotowania. Szczerze mówiąc, wyrokowanie miejsc między trzecią a szóstą lokatą w tabeli nie ma najmniejszego sensu, ponieważ przetasowań jest i będzie zbyt wiele. Mistrza oraz wicemistrza Premier League możemy wskazać bez problemu, ale nieszczęśnika, który wypadnie za burtę statku „Liga Mistrzów”, już niekoniecznie. Czas jednak zająć się m.in. tym, którego puchary nie obchodzą.
Wyróżnienia
Ostatnie pięć meczów w Premier League – pięć bramek. Najskuteczniejszy Lis z „Lisów” popisuje się w ostatnim czasie znakomitą formą. Jamie Vardy w tym sezonie zaliczył już siedem spotkań, w których jego gole bezpośrednio przyczyniały się do zwycięstw lub remisów zespołu. W tej kolejce napastnik Leicester ustrzelił dopiero swój pierwszy dublet w tym sezonie, ale niewykluczone, że zdąży powtórzyć ten wyczyn w najbliższym czasie. Tielemans wraz z Maddisonem aktywują Vardy’ego w polu karnym niezwykle często.
Idąc dalej, kierujemy się 300 kilometrów na północ, gdzie Newcastle dokonało remontady w meczu z Evertonem. Kiedy wydawało się, że przyjezdni mają wynik pod kontrolą (0:2), „Sroki” zaczęły odrabiać straty. I raczej nie byłoby tutaj tego wyróżnienia, gdyby nie fakt, że komplet punktów to tlen dla ekipy Rafaela Beniteza. Jego drużyna zamieszana jest przecież w walkę o utrzymanie, a to zwycięstwo pozwoliło oddalić się od czerwonej strefy na sześć punktów. Ogromna w tym zasługa zwycięskiego dubletu Ayoze Pereza.











