„W czasie deszczu dzieci się nudzą” – śpiewał Kabaret Starszych Panów, a po dzisiejszym meczu w Sankt Petersburgu można ten tekst sparafrazować i powiedzieć, że „w czasie deszczu kibice się nudzą”. Mokra murawa na stadionie była przyczyną wielu upadków zawodników, którzy zamiast walczyć ze sobą, walczyli z warunkami atmosferycznymi. Ostatecznie zobaczyliśmy tylko jedną bramkę, w dodatku strzeloną z rzutu karnego. Zenit zdobywa pierwsze punkty w tym sezonie Ligi Mistrzów.
Najbardziej oczekiwane zdarzenie tego meczu miało odbyć się… przed meczem. W mediach bowiem istniała duża dyskusja na temat przywitania Marcina Wasilewskiego z Axelem Witselem. Okoliczności kontuzji naszego reprezentacyjnego obrońcy przypominać chyba nie trzeba. Piłkarze bez problemów przybili sobie przedmeczowe piątki, a sędzia chwilę później rozpoczął spotkanie.
Początkowa faza meczu zapowiadała niezły mecz. Ze strony Zenitu poszarpywał Hulk, a wśród przyjezdnych wyróżniał się Jovanović. To właśnie Serb stworzył sobie pierwszą groźną sytuację, ale jego strzał ze skraju pola karnego minął bramkę Małafiejewa. Kilka minut później rewanżował się były gracz Porto, ale jego uderzenie z rzutu wolnego również było minimalnie niecelne. Piłkarzom obu drużyn nieco przeszkadzała zimna i mokra murawa, która była przyczyną upadków i częstych błędów technicznych.
W 27. minucie świetnie do Gilleta dogrywał Jovanović, ale Belg zbyt długo zwlekał ze strzałem. Chwilę później ładnym wolejem popisał się Kierżakow, ale strzelał zbyt słabo, żeby pokonać Małafiejewa. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy nic się nie działo, poza chaotycznymi atakami z obu stron i do przerwy nie oglądaliśmy bramek. Delikatną przewagę miał Anderlecht, który z biegiem czasu zyskiwał inicjatywę. Padający deszcz sprawił, że piłkarze zamiast starać się tworzyć widowisko musieli walczyć z przemoczoną murawą.
Druga połowa rozpoczęła się od kontrowersyjnej sytuacji – w polu karnym przewrócił się aktywny Jovanović, ale sędzia stał blisko tego zdarzenia i nie odgwizdał faulu. Chwilę po tym zdarzeniu za niepotrzebne dyskusje żółtą kartkę obejrzał Marcin Wasilewski, który przekroczył tym samym limit upomnień i nie będzie mógł z tego powodu zagrać w rewanżowym spotkaniu. Mało nie brakowało, a Polak wyleciałby z boiska za drugą żółtą kartkę, ale sędzia uznał, że jego faul na Bystrowie nie zasłużył na pokazanie kartonika. Zenit szybko wykonał stały fragment gry, Aniukow zostaje powalony przez Jovanovica i sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Kierżakow i pewnie pokonał Proto. Do końca spotkania nie wydarzyło się już nic wartego uwagi.
Ciężko oglądało się ten mecz. Jeśli ktoś miał nadzieję na lepsze widowisko po przerwie, to się przeliczył. Groźne strzały celne można policzyć na palcach jednej ręki. Poza Jovanoviciem brakowało zawodników, którzy potrafiliby przyciągnąć wzrok na choćby chwilę. Hulk poza egoistycznym szarpaniem notował wiele strat, Witsel był kompletnie niewidoczny w grze ofensywnej. Zenit zdobywa trzy punkty, które będą arcyważne w końcowym rozrachunku. Anderlecht z jednym punktem na koncie okupuje ostatnią pozycję w tabeli.










