Trzy punkty jadą do Barcelony, a Bartłomiej Pawłowski zagrał w nowej drużynie przez 63 minuty. Nie był to wymarzony debiut Polaka, ale z pewnością przeciwko wymarzonemu rywalowi. Goście bardziej się cieszą z tego, że dopiszą do swojego dorobku kolejne trzy punkty, niż z samej gry.
Podejmując wyzwanie, którym jest przeciwstawienie się Barcelonie, Malaga musiała ustawić bardzo szczelne szyki defensywne. Dość senna pierwsza połowa wskazywała na to, do czego rzeczywiście doszło – że piłkarze gości nie byli w stanie przedostać się pod pole karne Willy’ego Caballero. Barcelona grała powoli, a jej akcje były łatwe do przewidzenia.

Pierwszą groźną akcję po stronie przyjezdnych mogliśmy oglądać dopiero w 37. minucie, gdy Fabregas zgrywał do Alexisa, ale Chilijczyk strzałem głową trafił w interweniującego Caballero. Na ciekawą kontrę gospodarzy próżno było czekać. Barcelona objęła prowadzenia po bramce Adriano w 44. minucie. Brazylijczyk zszedł z prawej strony do środka i uderzeniem zza pola karnego zaskoczył bramkarza gospodarzy. Willy Caballero miał jednak spory udział przy tym golu.
Wraz z rozpoczęciem drugiej połowy Barcelona nieznacznie podkręciła tempo, ale także Malaga zdecydowała się odważniej wyjść do rywali. Po kwadransie od wznowienia gry po przerwie rzut wolny pod polem karnym gospodarzy mógł się okazać zabójczy. Strzałem głową bramkarza próbował zaskoczyć Pique. Z pewnością kilku kibiców zeszło na zawał, gdy w 68. minucie Malaga z trudem wypracowała sobie genialną okazję do pokonania dwóch obrońców znajdujących się w świetle bramki. Fabrice Olinga trafił jednak w słupek. Wraz z upływem czasu Barcelona oddawała pole gry gospodarzom, cofając się na własną połowę, co pozwoliło gościom czyhać na kontrataki.
To jednak Malaga była bliższa strzelenia gola. W 90. minucie najpierw Seba Fernandez urwał się obrońcom, lecz uderzył wprost w Valdesa, a dobitka Tissone wylądowała już w rękach bramkarza. Chwilę potem Neymar próbował pokonać Caballero. Bezskutecznie. Po meczu wiemy trzy rzeczy. Po pierwsze Barcelona wygrała drugi pojedynek w sezonie ligowym i zachowuje pierwsze miejsce w tabeli. Po drugie zamiast nazwy „Malaga” w tabeli ligowej równie dobrze moglibyśmy umieścić nazwisko bramkarza drużyny z La Rosaleda, gdyż znów po jego błędzie podopieczni Schustera przegrali 0:1 drugie spotkanie z rzędu. Po trzecie debiutu w La Liga doczekał się były piłkarz Widzewa Łódź, Bartłomiej Pawłowski.










