W ciekawie zapowiadającym się spotkaniu 26. kolejki TME Wisła Kraków wygrała z ŁKS-em Łódź 3:2. Hat-trickiem w ekipie „Białej Gwiazdy” popisał się Cwetan Genkow. Bramki dla łodzian strzelili Marek Gancarczyk i Rafał Kujawa.
Wisła Kraków w poprzedniej kolejce przegrała z Jagiellonią Białystok, a kilka dni później odpadła po rzutach karnych z Ruchem Chorzów w Pucharze Polski. Taka, a nie inna postawa podopiecznych Michała Probierza w ostatnich tygodniach stawiała Wisłę wręcz pod murem przed meczem z ŁKS-em. Gospodarze po prostu musieli wygrać, aby zachować jakiekolwiek szanse na zajęcie miejsca, które dałoby awans do europejskich pucharów. ŁKS tydzień temu zremisował w derbach Łodzi z Widzewem, jednak podział punktów nie zadowolił zawodników Andrzeja Pyrdoła. Goście przed meczem z „Białą Gwiazdą” zapowiadali, że zagrają w pełni skoncentrowani, chcąc sprawić niespodziankę. Przed meczem jedno było pewne: obie drużyny potrzebowały zwycięstwa, aby poprawić swoją sytuację.

Wisła w porównaniu do pucharowego spotkania z Ruchem wyszła podobnym składem. Nowością wydawało się wystawienie Tomasa Jirsaka na prawej stronie boiska, ale z „Niebieskimi” zagrał na tej pozycji w pierwszej połowie. W ŁKS-ie Marek Saganowski nie zagrał jako wysunięty napastnik, a na lewym skrzydle. Jego miejsce na szpicy zajął Mateusz Stąporski.
Pierwszy strzał na bramkę oddali goście. Po długim wyrzucie z autu Artura Gieragi uderzył Stąporski, jednak Siergiej Pareiko nie miał żadnych problemów z interwencją. W środku pola ŁKS-u pauzującego za żółte kartki Antoniego Łukasiewicza próbował zastąpić Olegs Laizans. Wisła zaczęła bardzo dobrze. Już w 8. minucie po świetnej wrzutce z rzutu rożnego Gervasio Nuneza w polu karnym najlepiej zachował się Cwetan Genkow, który głową pokonał Pavle Velimirovicia. Gol Bułgara był pierwszym trafieniem Wisły w 2012 roku w ligowych rozgrywkach przy Reymonta. ŁKS nie chciał odpuścić i oddać pola gry gospodarzom. Z dystansu próbował między innymi Maciej Iwański, jednak niecelnie. Wisła po dobrym początku chciała pójść za ciosem i strzelić kolejną bramkę.
ŁKS miał problemy z wyprowadzeniem piłki, a Wisła nadawała tempo grze. Goście co jakiś czas starali się atakować pozycyjnie, jednak brakowało ostatniego podania na połowie Wisły. W 23. minucie Grzegorz Bonin oddał groźny strzał z dystansu. Wydawało się, że błąd popełniła defensywa Wisły, nie blokując pomocnika łodzian. Chwilę później „Biała Gwiazda” mogła prowadzić 2:0. Maor Melikson prostopadle zagrał do Andraża Kirma, a ten w dogodnej sytuacji nie potrafił pokonać bramkarza ŁKS-u. Wisła nadal atakowała. Genkow z bliskiej odległości nie trafił do siatki, jednak minutę później Bułgar zdobył drugą bramkę. Ivica Iliew przytomnie podał do Kirma, a ten idealnie obsłużył Genkowa, któremu nie pozostało nic innego, jak pokonać Velimirovicia.












