W ostatnich latach Wisła Płock przyzwyczaiła nas do tego, że niezbyt dobrze rozpoczyna sezon. Zresztą na przestrzeni ostatnich pięciu sezonów tylko raz zdobyła więcej niż cztery punkty. I chyba nie jest zaskoczeniem fakt, że stało się to dopiero w obecnych rozgrywkach. Wydaje się więc, że podopieczni Radosława Sobolewskiego po czterech seriach gier mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość.
Wielka euforia zapanowała w ekipie „Nafciarzy” po zeszłotygodniowym zwycięstwie przy Reymonta. Zresztą nie ma się co dziwić. Płocczanie niemal od początku do samego końca zdominowali swoich rywali, czego najlepszym dowodem jest wynik końcowy – 3:0. Sam szkoleniowiec szczerze przyznał, że ostatnie spotkanie z „Białą Gwiazdą” było najlepszym meczem, od kiedy pracuje w ekipie z Płocka.
– Trzeba jednak powiedzieć, że było to trochę inne spotkanie, od tych dotychczasowych. Wcześniej również rozgrywaliśmy dobre zawody, jeśli chodzi, chociażby o kwestie taktyczne. Starcie z Wisłą Kraków było na pewno atrakcyjniejsze dla płockich kibiców – tłumaczył Sobolewski na konferencji przed dzisiejszym meczem z Wartą – Podeszliśmy o wiele wyżej, niż to miało miejsce dotychczas. Cieszę się bardzo, że to zdało egzamin. Tak okazałe zwycięstwo jest bodźcem napędowym dla chłopaków do dalszej pracy w kolejnych meczach, bo chcemy w piątek zagrać lepiej niż w Krakowie – przekonuje sternik Wisły Płock.
Najlepszy początek od powrotu do ekstraklasy
Jak już wspomniano, Wisła Płock z reguły miała spore problemy na początku rozgrywek. Odkąd „Nafciarze” wrócili na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Polsce – nie udawało im się po czterech kolejkach zainkasować więcej niż cztery punkty. W obecnym sezonie wreszcie zdołali to osiągnąć. Po czterech seriach gier mają bowiem pięć „oczek” i – co równie ważne – dodatni bilans bramkowy, co także od powrotu do ekstraklasy zdarzyło im się po raz pierwszy.
Na przestrzeni ostatnich pięciu sezonów po czterech meczach płocczanie zwykle dwukrotnie doznawali porażki. Tutaj również wyjątek stanowią jedynie obecne rozgrywki, w których „Nafciarze” okazali się gorsi na razie tylko od mistrzów Polski. Trudno nie zauważyć więc minimalnego, ale jednak progresu w wykonaniu podopiecznych Radosława Sobolewskiego.

Z podtrzymaniem nie najgorszego bilansu większych problemów mieć nie powinni. A to dlatego, że ich najbliższym rywalem będzie Warta Poznań, która w dotychczasowych czterech spotkaniach oddała raptem sześć strzałów celnych, co daje średnią 1,25 strzału celnego na mecz. Choć, jak to w naszej rodzimej lidze – tutaj wszystko jest możliwe. Zresztą sam szkoleniowiec Wisły Płock przestrzega przed zlekceważeniem najbliższych rywali.











