Sezon w wykonaniu „Nafciarzy” jest niczym sinusoida. Wisła Płock zmierza od słabych wyników na początku sezonu przez pierwsze miejsce w tabeli do kolejnych mizernych wyników. Kiedy wydawało się, że po zmianie trenera sytuacja w klubie się uspokoiła, płocczanom przytrafiła się seria meczów bez zwycięstwa. O przerwanie tej passy będzie trudno, ponieważ Wisła w tym roku zmierzy się jeszcze z Lechią, Legią i Piastem.Po znakomitym październiku, w którym Wisła Płock w rozgrywkach ligowych zdobyła komplet punktów, nastał dla nich zdecydowanie gorszy okres. Od czterech meczów pozostają bez zwycięstwa, a w ostatnim spotkaniu zostali pokonani na własnym stadionie, co nie zdarzyło im się od trzech miesięcy. Podopieczni Radosława Sobolewskiego jeżeli chcą utrzymać się w czubie tabeli, muszą zacząć wygrywać, a o to w najbliższym czasie może być trudno.
Było świetnie, teraz znowu słabo
W ekstraklasie naprawdę nie jest łatwo cokolwiek przewidzieć. Wisła Płock w ciągu ostatnich kilku miesięcy była chyba na każdym możliwym miejscu w tabeli i nadal nie wiadomo, gdzie możemy się ich spodziewać na koniec sezonu. Po przyjściu trenera Sobolewskiego wszystko zaczęło zmierzać w dobrym kierunku, ale listopadowe wyniki ponownie poddały formę płocczan w wątpliwość. W czterech meczach zdobyli zaledwie dwa punkty, strzelając przy tym trzy gole, a tracąc siedem. To wynik tylko o punkt lepszy od tego z początku sezonu, gdy po czterech kolejkach „Nafciarze” na swoim koncie mieli jedno „oczko”.
Oczywiście nie wymagamy od drużyny z Płocka, aby przez całe rozgrywki prezentowała formę z października i wygrywała wszystkie mecze. Trzeba się jednak zastanowić, czy prawdziwa Wisła to ta regularnie punktująca czy może ta, która traci mnóstwo goli i ma problemy z wygrywaniem. Postawa defensywy to chyba największy problem drużyny z Mazowsza, ponieważ tylko dwie ekipy w ekstraklasie mają więcej straconych bramek.
Nie tak dawno byliśmy świadkami sytuacji, w której Wisła mogła zostać liderem z ujemnym bilansem bramkowym. Chcąc osiągnąć dobre wyniki w następnych spotkaniach, Sobolewski musi popracować nad grą w obronie. Będzie to o tyle trudne, że pomóc kolegom nie będzie mógł Jakub Rzeźniczak. Wyszedł już co prawda ze szpitala, ale jego występy w tym roku są raczej wykluczone.










