Za nami miesiąc zmagań w rundzie wiosennej ekstraklasy. Pewne kwestie można zatem podsumować, chwaląc lub krytykując. Na to drugie zasłużyła powyższa reprezentacyjna para, której kilka gorzkich słów się niestety należy. Według statystyk Wisła Kraków ma w swoich szeregach jednych z najgorszych skrzydłowych w Lotto Ekstraklasie. Wraz z krakowskimi ekspertami próbujemy wyjaśnić owe zjawisko.
Kiedy Kuba Błaszczykowski dołączał do Wisły, raczej ostrzyliśmy sobie zęby na jego dobre występy. Wyrokowaliśmy, że mimo problemów z regularną grą były piłkarz Wolfsburga osiągnie poziom, który pozwoli mu znacznie wyrastać ponad polską przeciętność. Tak się jednak nie dzieje i nasze początkowe oczekiwania wymagają przedefiniowania. Z drugiej strony mamy casus Sławomira Peszki, czyli zawodnika po półrocznej przerwie od futbolu. Jakby na to nie patrzeć – Wisła ma wadliwe ogniwa.
Dwaj skrzydłowi, dwa celne strzały
Często traktujemy obu reprezentantów Polski jako duet, bo też ich wspólny ligowy status czy poziom medialny w skali Wisły Kraków to rzecz nietuzinkowa. Nic w tym jednak dziwnego. Kibice Wisły traktują obie postacie jak poważne nazwiska, które mają odpowiadać za siłę napędową „Białej Gwiazdy”. To również w pewnym sensie transfery ikoniczne, rozpalające wyobraźnię, trafione pod względem pijarowym. Entuzjazm kibiców (i nie tylko) widoczny był gołym okiem mimo deficytu pozytywnych argumentów.
– Chyba wszyscy po cichu liczyli, że wieloletni kapitan naszej reprezentacji wejdzie do ligi bez pukania, od razu wyważając drzwi. Niestety okazuje się, że dość długa rozłąka z piłką (bo tak należy rozpatrywać ostatnie miesiące w Wolfsburgu) w połączeniu z historią jego licznych urazów odcisnęły piętno na grze Błaszczykowskiego – Patryk Motyka (dziennikarz Onetu) dla iGol.
– Jeśli chodzi o Peszkę, to nie byłem zwolennikiem tego transferu. Pierwsze kolejki rundy wiosennej pokazały, że się nie myliłem. Inna sprawa, że należy sprawiedliwie przyznać, iż jeżeli ktoś nie gra w piłkę od lipca, to dojście do optymalnej formy może zająć trochę czasu. On co prawda miewa swoje dynamiczne rajdy, ale nic z tego nie wynika – Michał Trela (dziennikarz „Przeglądu Sportowego”) dla iGol.
Naszych ekspertów na potrzeby tego artykułu zapytałem, czy nie najlepsze statystyki skrzydłowych Wisły dopełniają czy raczej tuszują boiskowy obraz. Nie usłyszałem jednogłośnych wyroków. To pokazuje, że wciąż patrzymy na poczynania Polaków (szczególnie Kuby) z odpowiednią dozą rezerwy i szacunku. Słusznie? Cóż, gdyby spojrzeć na tę sprawę wyłącznie pod względem liczb, mówimy o jegomościach, którzy w rundzie wiosennej oddali po jednym strzale celnym. Więcej statystyk poniżej:











