Wisła Kraków ma problem? Jej skrzydłowi spóźnili się na lot


Kuba Błaszczykowski oraz Sławomir Peszko absolutnie nie brylują formą. Jak mocno Wisła Kraków na tym cierpi?

9 marca 2019 Wisła Kraków ma problem? Jej skrzydłowi spóźnili się na lot

Za nami miesiąc zmagań w rundzie wiosennej ekstraklasy. Pewne kwestie można zatem podsumować, chwaląc lub krytykując. Na to drugie zasłużyła powyższa reprezentacyjna para, której kilka gorzkich słów się niestety należy. Według statystyk Wisła Kraków ma w swoich szeregach jednych z najgorszych skrzydłowych w Lotto Ekstraklasie. Wraz z krakowskimi ekspertami próbujemy wyjaśnić owe zjawisko.


Udostępnij na Udostępnij na

Kiedy Kuba Błaszczykowski dołączał do Wisły, raczej ostrzyliśmy sobie zęby na jego dobre występy. Wyrokowaliśmy, że mimo problemów z regularną grą były piłkarz Wolfsburga osiągnie poziom, który pozwoli mu znacznie wyrastać ponad polską przeciętność. Tak się jednak nie dzieje i nasze początkowe oczekiwania wymagają przedefiniowania. Z drugiej strony mamy casus Sławomira Peszki, czyli zawodnika po półrocznej przerwie od futbolu. Jakby na to nie patrzeć – Wisła ma wadliwe ogniwa.

Dwaj skrzydłowi, dwa celne strzały

Często traktujemy obu reprezentantów Polski jako duet, bo też ich wspólny ligowy status czy poziom medialny w skali Wisły Kraków to rzecz nietuzinkowa. Nic w tym jednak dziwnego. Kibice Wisły traktują obie postacie jak poważne nazwiska, które mają odpowiadać za siłę napędową „Białej Gwiazdy”. To również w pewnym sensie transfery ikoniczne, rozpalające wyobraźnię, trafione pod względem pijarowym. Entuzjazm kibiców (i nie tylko) widoczny był gołym okiem mimo deficytu pozytywnych argumentów.

– Chyba wszyscy po cichu liczyli, że wieloletni kapitan naszej reprezentacji wejdzie do ligi bez pukania, od razu wyważając drzwi. Niestety okazuje się, że dość długa rozłąka z piłką (bo tak należy rozpatrywać ostatnie miesiące w Wolfsburgu) w połączeniu z historią jego licznych urazów odcisnęły piętno na grze Błaszczykowskiego – Patryk Motyka (dziennikarz Onetu) dla iGol.

– Jeśli chodzi o Peszkę, to nie byłem zwolennikiem tego transferu. Pierwsze kolejki rundy wiosennej pokazały, że się nie myliłem. Inna sprawa, że należy sprawiedliwie przyznać, iż jeżeli ktoś nie gra w piłkę od lipca, to dojście do optymalnej formy może zająć trochę czasu. On co prawda miewa swoje dynamiczne rajdy, ale nic z tego nie wynika – Michał Trela (dziennikarz „Przeglądu Sportowego”) dla iGol.

Naszych ekspertów na potrzeby tego artykułu zapytałem, czy nie najlepsze statystyki skrzydłowych Wisły dopełniają czy raczej tuszują boiskowy obraz. Nie usłyszałem jednogłośnych wyroków. To pokazuje, że wciąż patrzymy na poczynania Polaków (szczególnie Kuby) z odpowiednią dozą rezerwy i szacunku. Słusznie? Cóż, gdyby spojrzeć na tę sprawę wyłącznie pod względem liczb, mówimy o jegomościach, którzy w rundzie wiosennej oddali po jednym strzale celnym. Więcej statystyk poniżej:

  • Błaszczykowski: 375 minut, jeden gol, zero asyst, jedna stworzona okazja bramkowa, 41 strat (najwięcej w Wiśle), 67% celności podań, 39% udanych zwodów
  • Peszko: 277 minut, zero bramek, zero asyst, jedna stworzona okazja bramkowa, 68% celności podań, 50% udanych zwodów  [źródło: InStat, Ekstrastats]

Liczby kłamią?

Trzeba przyznać, że liczby nie stoją po stronie nowych nabytków „Białej Gwiazdy”. Śledząc poszczególne mecze, można zauważyć, że mają one odzwierciedlenie na boisku. Z drugiej strony, gdy spojrzymy chociażby na poczynania Kuby, zobaczymy zawodnika niezwykle doświadczonego, pewnego siebie, potrafiącego zagrać bardzo mądrze. Reprezentant Polski jest dla kolegów z zespołu kimś godnym zaufania. Dowodzi tego fakt, że „Błaszczu” otrzymuje piłkę najczęściej z graczy ofensywnych (aż 142 razy).

Można zauważyć zagrania znamionujące fakt, że spędził on [Kuba] trochę czasu w innym piłkarskim świecie niż nasza liga. Jak na jego osobę jest bez formy. Jednak po boiskach ekstraklasy biegają znacznie bardziej chaotyczni skrzydłowi niż on, dlatego odrzuciłbym nazywanie go najgorszym skrzydłowym ligitwierdzi Michał Trela (dziennikarz „PS”).

– Rzut karny wykonywany przez Kubę w meczu ze Śląskiem pokazał, że psychikę ma na poziomie sportowca światowej klasy. Takiego, jakim był przed kilkoma laty. W kluczowych momentach sezonu takie doświadczenie zapewne okaże się bezcenne – zauważa Patryk Motyka (dziennikarz Onetu).

Inną kwestią jest sytuacja Sławomira Peszki. W wywiadzie z Michałem Trelą przed rundą wiosenną były reprezentant Polski powiedział: – Na naszych nazwiskach ciąży duża presja, ale wiadomo, że one same nie będą wygrywały. Fakt, tego nie da się ukryć, przy czym Peszce w żadnym razie nie można zarzucić, że nie walczy. Czyli wciąż robi to, z czego jest doskonale znany. Może ta determinacja nie przekłada się jeszcze na bramki czy asysty, jednak pamiętajmy, że mówimy o piłkarzu mającym długi rozbrat z praktyką meczową.

Czas zabłysnąć

Sumując, debiutancki miesiąc w wykonaniu krakowskich skrzydłowych nie należy do najlepszych. Co prawda na tle innych zawodników w zespole przepaści nie widać, jednak gdyby zestawić tę parę np. z Novikovasem czy Jóźwiakiem – ujrzelibyśmy sporą różnicę. Duet Błaszczykowski – Peszko ma swoje braki, lecz biorą się one z rozwiązywalnego (na szczęście) problemu. Mianowicie mowa o formie fizycznej. „Błaszczu”, licząc od sezonu 2017/2018, w 2019 roku przekroczył dopiero 1000 klubowych minut! Dlatego należy czekać.

Czekać na powrót do optymalnej sprawności fizycznej. Obaj pomocnicy bazowali do tej pory bardziej na pojedynczych przebłyskach aniżeli równym poziomie przez chociaż 60 minut. Kiedyś Tomasz Hajto powiedział, że rozłąka z futbolem odbija się na podobnym okresie rekonwalescencji. Ta kwestia dotyczy nie tylko kontuzji, ale też cotygodniowej praktyki meczowej. Gdy zarówno Kuba, jak i Sławek ponownie się do niej przystosują, Wisła będzie miała z tych piłkarzy pociechę. A oni sami może nawet ustrzelą takie cuda:

– Jego kariera [Błaszczykowskiego] w ostatnich latach wyglądała tak, żeby być gotowym na kilka miesięcy w meczach reprezentacji, natomiast dzisiaj w Wiśle ma być gotowy co tydzień. Minie trochę czasu, zanim Kuba się do tego przystosuje. Jestem pewien, że Błaszczykowski zdąży jeszcze zadecydować o kilku punktach na korzyść Wisły – ocenia Michał Trela.

– Ostatnie miesiące bez wątpienia były dla niego [Peszki] dosyć poważną próbą charakteru. Zawieszenie połączone z widocznym ostracyzmem środowiska, które miało dość jego boiskowych zachowań, do tego jeszcze ostateczne skreślenie przez trenera Stokowca. Wydaje się, że Peszko za bardzo chce wszystkim udowodnić, jak bardzo się mylą co do niego. Jemu potrzebny jest jeden impuls. Bramka lub duży udział w zwycięstwie zespołu i już powinno być znacznie lepiej – twierdzi Patryk Motyka.

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze