Już jutro Wisła Kraków podejmie azerski Qarabach. Miejscem rozegrania pojedynku będą „Suche Stawy”, czyli stadion Hutnika Kraków, gdyż obiekt przy ulicy Reymonta nie został ukończony na czas.
Niewątpliwym faworytem tego meczu będzie ekipa „Białej Gwiazdy”. To Polacy mają zdecydowanie więcej atutów w ofensywie i każdy inny wynik niż wygrana krakowian będzie odbierany jako niespodzianka. Jednak, jak pokazała rywalizacja Lecha Poznań z Interem Baku, Azerowie na pewno nie położą się na murawie i mogą sprawić problemy podopiecznym Henryka Kasperczaka.
Rozsypka w obronie

Szkoleniowiec Wisły będzie miał problem z wybraniem zawodników, którzy zagrają w bloku defensywnym. Wydaje się, że jedynym pewnym gry piłkarzem jest prawy obrońca ze Słowacji, Erik Cikos. Sprawa komplikuje się zwłaszcza w środku tej formacji. Kontuzji doznał doświadczony Brazylijczyk Cleber i nie wiadomo, czy zdoła się wyleczyć do czasu meczu. Nawet jeśli uraz zostanie wyleczony, nie jest pewne, czy weteranowi starczy sił na pełne 90 minut gry. Wydaje się więc, że murowanym kandydatem do pierwszego składu jest zakupiony w tym oknie transferowym Gordan Bunoza. Problemem tego gracza jest kompletny brak zgrania z resztą drużyny, gdyż byłby to dla niego debiut w wiślackich barwach. Trener Kasperczak rozważa kilka wariantów tego, kto będzie partnerem młodego stopera. Być może zagra Mateusz Kowalski, jednak szkoleniowiec nie jest zadowolony z jego umiejętności i ta opcja stanowi ostateczność. Inną możliwością jest przesunięcie na środek obrony Juniora Diaza albo Petera Singlara, jednak na pewno to też nie bardzo odpowiada Kasperczakowi.
Respekt rywali
Azerowie wyraźnie odczuwają respekt przed czwartkowym rywalem. Nie ma się czemu dziwić, gdyż Qarabach uchodzi za europejskiego „kopciuszka”, jednak choćby zeszłoroczne wyniki pokazują, iż nie wolno ich lekceważyć. Otóż rok temu Azerowie zdołali pokonać m.in. fińską Honkę, czy norweski Rosenborg znany z regularnego uczestnictwa w Lidze Mistrzów, dopiero Twente Enschede, klub z wyrobioną marką zdołał powstrzymać zapędy przyjezdnych znad Kaukazu. Przed meczem z Wisłą bardzo kurtuazyjnie wypowiadał się trener gości, Gurban Gurbanov:
– Na przygotowania do meczu z Wisłą mieliśmy właściwie tylko pięć dni, więc tylko tyle dni zostało na jej rozpracowanie. Wiemy, że jest doświadczonym zespołem w rozgrywkach europejskich, wiemy dużo na temat jej meczów w poprzednim sezonie. To jednak przeszłość, ale wiem, że jutro zmierzymy się z silnym zespołem – powiedział. – Trzeba przyznać, że to Wisła jest faworytem. My jednak musimy zrobić wszystko, żeby przejść do kolejnej rundy. Każdy chce wygrywać, my także, ale uważam, że Wisła jest bardzo dobrym zespołem i jeśli przegramy jedną bramką, to będzie to dla nas dobry rezultat w pierwszym meczu. Mam nadzieję, że jutro zobaczymy ciekawy mecz – dodał po chwili.












