Wisła Kraków mimo wysokiej porażki z Twente 1:4, nie straciła szansy na awans do fazy pucharowej. Wszystko dzięki rywalom, którzy tylko o trzy i cztery punkty wyprzedzają mistrzów Polski.
Największym problemem Roberta Maaskanta jest stworzenie linii defensywy, która nie będzie popełniała głupich błędów i dzięki temu Wisła Kraków zmniejszy ilość straconych bramek. Czwartkowe spotkanie z Twente pokazało, że obrona jest najsłabszym punktem tego zespołu.

– Jestem zawiedziony, bo miałem nadzieję, że zagramy lepszy mecz, ale przegraliśmy z dobrze przygotowanym zespołem. Wiem jednak, że stać nas na skuteczniejszą grę. Jestem zły na to, w jaki sposób straciliśmy gola. Miałem deja vu z meczu z Podbeskidziem z poprzedniego sezonu, gdzie straciliśmy gola z rzutu wolnego bitego z bardzo podobnego miejsca. Takie bramki nie powinny się nam przytrafiać – powiedział po spotkaniu z Twente trener Wisły, Robert Maaskant.
Zadowolony z postawy swoich podopiecznych mógł być opiekun Twente Co Adriaanse. Jego zespół po remisie z Fulhamem zdobył trzy punkty i przybliża się do awansu do kolejnej rundy.
– Jestem zadowolony nie tylko z dużej ilości goli, jaką strzeliliśmy, ale też z wielu sytuacji, które sobie stworzyliśmy. Już w pierwszych kilku minutach mieliśmy dobre okazje na zdobycie gola. Po stracie bramki nadal graliśmy swoje, mieliśmy kolejne szanse i wiedziałem, że opór Wisły zostanie złamany. Tak też się stało. Graliśmy bardzo dobrze, kontrolowaliśmy ten mecz – powiedział Adriaanse.











