Powszechnie uznawany za najlepszego zawodnika spośród graczy zespołów spoza czołowej szóstki. Od lat filar Crystal Palace, który z czasem przerodził się w prawdziwą gwiazdę „The Eagles” oraz Premier League. W obecnym sezonie Wilfried Zaha tylko utwierdza w przekonaniu, że jest gotowy podjąć większe wyzwanie. Po raz drugi spróbować sił w wielkim klubie i tym razem potwierdzić olbrzymie możliwości.
Obdarzony niesamowitą motoryką oraz swobodą w mijaniu rywali Iworyjczyk począwszy od sezonu 2010/2011 imponował na zapleczu angielskiej ekstraklasy. Z każdą kolejną kampanią prezentował się lepiej, świetną dyspozycję okraszając bramkami oraz asystami. Rozkwit talentu Wilfrieda Zahy bacznie obserwowały czołowe kluby Premier League. Transfer do jednego z gigantów angielskiego futbolu był tylko kwestią czasu. Ostatecznie wyścig po zakontraktowanie utalentowanego gracza w styczniu 2013 roku wygrał Manchester United. Po podpisaniu umowy Wilfried Zaha powrócił jednak do Crystal Palace w ramach półrocznego wypożyczenia.

Za wcześnie na wielki klub
Na Old Trafford Iworyjczyk nie zdołał jednak wywalczyć miejsca w pierwszym zespole. Wypożyczenie do Cardiff City niewiele zmieniło w sytuacji Wilfrieda Zahy. Dla zawodnika brakowało miejsca w Manchesterze United. By nie zatrzymać rozwoju utalentowanego gracza, władze „Red Devils” postanowiły posłać Iworyjczyka na kolejne wypożyczenie. Tym razem do Crystal Palace. Na Selhurst Park znów poczuł się jak w domu. Po zakończeniu sezonu londyński klub zdecydował się wykupić piłkarza. Od tego momentu Wilfried Zaha jest coraz lepszy, stając się absolutną gwiazdą drużyny prowadzonej przez Roya Hodgsona. Chętnych na sprowadzenie gracza nie brakuje. Jednak traumatyczne przeżycia z Old Trafford przez lata skutecznie ostudzały zapał Iworyjczyka do kolejnej próby w wielkim klubie.
– Oczywiście przebicie się w United nie jest łatwe. Trudno jest więc pogodzić się z brakiem szans. Nie żałuję niczego, ponieważ to doświadczenie uczyniło mnie silniejszym. Teraz czuję, że jestem w stanie sobie poradzić ze wszystkim. Przeszedłem przez wiele rzeczy w Manchesterze United. Pojawiły się pogłoski, że powodem, dla którego nie gram, jest romans z córką Davida Moyesa. Nikt nie zadał sobie trudu, by to wyjaśnić. Sam walczyłem ze swoimi demonami. (…) Samotnie żyłem w Manchesterze. Nie miałem w okolicy nikogo znajomego. Klub nie zapewnił mi samochodu, chociaż inni zawodnicy je mieli. Nic. Żyłem w tym piekle sam z dala od rodziny – wspominał pobyt na Old Trafford w rozmowie z „The Guardian” Wilfried Zaha.
Czas zagoił jednak rany związane z nieudaną próbą Iworyjczyka w wielkim klubie. W zeszłym sezonie mimo powracającej kontuzji kolana zanotował najlepszą kampanię pod względem zdobytych bramek po powrocie do Londynu. Świetne statystyki (w obliczu zaledwie 29 ligowych występów) oraz wielka swoboda w grze przyciągnęły uwagę wielu zainteresowanych. Zawodnik znalazł się na liście życzeń czołowych angielskich drużyn.











