Za nami ostatnie spotkanie 7. kolejki Fortuna 1. Liga, które w praktyce zamknęło pierwszy miesiąc gier na zapleczu Ekstraklasy. Raków umacnia się na prowadzeniu, nostalgiczne derby w Katowicach oraz ligowi reprezentanci. To działo się w ostatniej kolejce 1. ligi.
Rozpędzony Raków
Mecze ze świeżym spadkowiczem nieraz bywają trudne do przewidzenia. Zespoły z doświadczeniami i przyzwyczajeniami z wyższych lig czasami mają problemy z przestawieniem się na niższe realia. Na bój z taką ekipą do Niecieczy ruszył obecny lider rozgrywek 1 ligi – Raków Częstochowa. Czwarte zwycięstwo z rzędu pomogłoby zeszłorocznemu beniaminkowi w umacnianiu swojej pozycji pośród innych uczestników wyścigu o Ekstraklasę, natomiast klub z Małopolski potrzebował natychmiastowego zastrzyku w postaci trzech punktów.
Mimo kadry opartej na zawodnikach z zeszłego sezonu i przewagi w niektórych momentach spotkania, Bruk-Bet nie był w stanie przeciwstawić się na tyle, aby wyszarpać chociaż remis. Nie można odmówić podopiecznym Jacka Zielińskiego tzw. „cech wolicjonalnych”, ale to nie wystarczyło na będącą w gazie drużynę Rakowa. Na listę strzelców wpisał się Miłosz Szczepański, który dzięki uderzeniu piłki głową posłał ją tuż ponad ręce Dariusza Treli.
Częstochowianie mogą być z siebie zadowoleni, gdyż oprócz dobrego działania w destrukcji, na uwagę zasługiwała formacja defensywna, co daje nadzieję na pomyślny mecz ze Stomilem. Natomiast drużyna Bruk-Betu będzie musiała solidnie popracować nad detalami i wykorzystywaniem błędów przeciwników, ponieważ rywale nie śpią, czego dowodem jest 7-punktowa strata zespołu trenera Zielińskiego, a niewątpliwie wiele osób w 700-osobowej wiosce liczy na szybki powrót do elity.
Król wraca na derby
Po 10 latach zasłużony stadion przy ul.Bukowej 1 w Katowicach gościł derby pomiędzy dwiema GieKSami. Do regionalnego pojedynku stanęły jedenastki z Katowic oraz Jastrzębia-Zdrój. Oprócz kibicowskich powrotów w te strony, swój pierwszy mecz w barwach zespołu z cyklu „Ekstraklasa albo śmierć” miał rozegrać kultowy obrońca – Jakub Wawrzyniak.
Przed meczem dało się wyczuć dużą atmosferę rywalizacji. Specjalny materiał przygotowany przez zespół medialny GKS-u Katowice pt. „A Ty co robiłeś 10 lat temu?” wskazywał, że będzie to spotkanie z gatunku podniosłych. Z drugiej strony mieliśmy zespół z południa województwa śląskiego – beniaminek, spokojnie badający 1-ligowe realia, marzący o pierwszym historycznym zwycięstwie przy Bukowej i popsuciu nastrojów katowiczanom. Swój śmiały plan wykonali śpiewająco.











