Znamy już czterech ćwierćfinalistów obecnej edycji Ligi Mistrzów. W stawce znajdują się głównie faworyci swoich par poprzedniej rundy. Jedyną niespodzianką, a nawet sensacją, jest wyeliminowanie przez skreślony przedwcześnie Olympique Lyon nafaszerowanego gwiazdami Realu Madryt. Nie oznacza to, że takich rozstrzygnięć już zabraknie. We wtorek w stawce ćwierćfinalistów przybędą kolejne dwa zespoły.
Emocji nie powinno zabraknąć na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. Tam na promocję swoich pupili do kolejnej fazy najbardziej elitarnych rozgrywek piłkarskich w Europie czekają sympatycy Sevilla FC. Podopieczni Manolo Jimeneza są zdecydowanymi faworytami potyczki z CSKA Moskwa. Na ich korzyść przemawia przede wszystkim rezultat osiągnięty w stolicy największego kraju świata. Wtedy to Hiszpanie prowadzili po bramce Alvaro Negredo, lecz do wyrównania pięknym strzałem doprowadził chilijski pomocnik piątego w poprzednim sezonie zespołu Premier Ligi, Mark Gonzalez. Jednak awans dwukrotnych w ostatnim czasie zdobywców Pucharu UEFA wcale nie jest taki pewny. Ostatnio w Primera Division nie prezentują się z dobrej strony. Mają wyraźne problemy z wygrywaniem, od trzech kolejek nie mogąc zaaplikować przeciwnikowi tylu bramek, by zdobyć komplet punktów.
Na szczęście ich wtorkowi rywale również nie są w rewelacyjnej formie strzeleckiej. Inauguracyjną wygraną nad Amkarem Perm moskwianom udało się zapewnić dopiero w doliczonym czasie gry dzięki Keisuke Hondzie. To właśnie na Japończyka oraz na jego współpracę z Milosem Krasiciem, Tomasem Necidem i Ałanem Dzagojewem najbardziej liczyć będzie opiekun „Wojskowych”, Leonid Słucki. Wydająca się pewnym faworytem Sevilla wcale nie musi wyeliminować Rosjan, którzy nie mają nic do stracenia. Jeżeli jednak team z Andaluzji odpadnie, CSKA sprawi sporą niespodziankę, choć nie taką na miarę upokorzenia przez Lyon Realu Madryt.
Bardzo gorący wieczór zapowiada się w Londynie. W stolicy Anglii na Stamford Bridge wiceliderzy Premiership, gracze Chelsea, postarają się odrobić jednobramkową stratę, jaką przywieźli ze Stadio Giuseppe Meazza San Siro. Pomimo niekorzystnego wyniku, nadal „The Blues” pozostają faworytami do awansu do ćwierćfinału. Carlo Ancelotti w roli szkoleniowca AC Milan nie raz prowadził „Rossonerich” przeciwko Interowi i wie, jak można wygrać z mediolańczykami. Jednak po drugiej stronie boiska stanie sam Jose Mourinho jak nikt znający ekipę, z którą rywalizuje w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Gospodarze wtorkowego starcia wytoczą przeciwko czempionom Włoch swoje najtęższe działa, a mają kim zadawać ciosy. Największym mankamentem w zespole z Anglii jest obsada bramki, w której prawdopodobnie stanie młody Ross Turnbull. Takich problemów nie ma portugalski trener. Julio Cesar jest zdrowy i pewny. Jednak forma prezentowana przez innych pozostawia wiele do życzenia. Poza wygranymi z Chelsea oraz Udinese najlepsza drużyna Półwyspu Apenińskiego nie radzi sobie najlepiej. Ciągle gubi punkty i coraz bardziej czuje na szyi oddech goniących ich Romy i Milanu. Wątpliwości nie ulega to, że emocji na Stamford Bridge nie zabraknie. Wynik pozostaje sprawą otwartą.









