Do startu rundy wiosennej Fortuna 1. Ligi pozostał jeszcze ponad miesiąc. W tym czasie trenerzy poszczególnych drużyn mają szansę naprawić usterki taktyczne, zadbać o jakość składu i przeprowadzić odpowiednie transfery, a także wtłoczyć w zespół nową energię i pewność siebie. Wszystko po to, by od początku móc zbierać punkty i piąć się w górę ligowej tabeli. Którym ekipom najbardziej przyda się taki remanent?
Fortuna 1. Liga powróci dopiero na początku lutego. Ale ta przerwa od oficjalnych meczów to dla piłkarzy i trenerów wcale nie czas na relaks. Wręcz przeciwnie – udając się na obozy w różne miejsca Polski i Europy, mają oni za zadanie jak najlepiej przygotować się na wyzwania drugiej rundy. Poniżej znajdziecie pięć drużyn, które muszą wyjątkowo przyłożyć się do swoich obowiązków. Jedne mogą dzięki temu utrzymać się na powierzchni, inne zaś wskoczyć do PKO Ekstraklasy.
Sandecja Nowy Sącz
Poprzedni sezon zakończyła na 7. miejscu, ocierając się o baraże do najwyższej klasy rozgrywkowej. Na półmetku obecnej kampanii nastroje w Nowym Sączu są jednak zgoła inne, bo „Biało-czarni” zajmują ostatnią lokatę z ujemnym bilansem bramkowym i zaledwie 14 uzbieranymi punktami. I na nic – przynajmniej na ten moment – zdała się zmiana szkoleniowca z Dariusza Dudka na Słowaka Stanislava Vargę, bo wraz z przewietrzeniem szatni i nieznaczną poprawą stylu gry, Sandecji nie przybyło niestety zbyt wielu zwycięstw.
Na plus można zaliczyć w zasadzie tylko występy w Pucharze Polski. Co prawda nowosądeczanie pożegnali się z nim w 1/8 finału, ale w meczach z ekstraklasowymi drużynami – Wartą Poznań a następnie Śląskiem Wrocław (spotkanie z rasistowskim incydentem w tle autorstwa dolnośląskich kibiców) – zagrali jak równy z równym, odważnie i ofensywnie. Nie zmienia to jednak faktu, że w lidze przez całą rundę wyglądali bardzo mizernie, a kwintesencją ich nędznej formy był ostatni mecz z Wisłą Kraków, zremisowany w bólach i po bramce samobójczej Jelicia Balty w końcowych minutach.
Oby po zimowej przerwie ekipa Vargi – wzmocniona m.in. napastnikiem Robertem Kirssem – przestawiła się na tryb regularnego kompletowania oczek, bo w przeciwnym razie widmo spadku przestanie być tylko złym snem, a stanie się rzeczywistością. Motywacja jest tym większa, że strata do strefy „nad kreską” wcale nie jest na tyle duża (1 punkt), by złożyć broń i się poddać.
„Sączersi” optymalnej formy poszukają na zgrupowaniu w Sanoku.
Odra Opole
Podobny marazm dopadł Odrę Opole. Zespół, który jeszcze nie tak dawno toczył bój w barażach o ekstraklasę, aktualnie szoruje brzuchem po dnie tabeli, zajmując 15. miejsce. W dodatku opolanie przegrali dwa ostatnie spotkania rundy jesiennej, a od strefy spadkowej dzieli ich jedynie bilans bramek i bezpośredni mecz, bo punktów nazbierali tyle samo co Skra Częstochowa i Chojniczanka (15).












