Na Karaibach znajduje się miejsce, które niedzielnemu piłkarskiemu kibicowi bardziej kojarzy się z likierem niż ze sportem. Wspomniany napój wyskokowy wytwarzany z gorzkich pomarańczy nie bez powodu nosi nazwę Curacao, gdyż realnie to tam powstał. Powstała tam w ostatnich latach również kadra, która stała się naprawdę kompetytywną w ramach kontynentalnego futbolu. Czy jednocześnie światowego? To okaże się za kilka miesięcy, gdyż reprezentacja Curacao awansowała na mundial 2026. Ten tekst ukazuje, że niekoniecznie był to przypadek, a historia piłki w tamtejszym regionie jest bardzo długa.
Jak po grudzie
Przed kwalifikacjami do mistrzostw świata 2026, reprezentacja Curacao była ekipą budzącą znikome emocje w skali globalnej. Do tej pory kibic zafascynowany głównie piłką nożną na najwyższym poziomie, mógł o kadrze usłyszeć w 2019 roku, i to w tragicznych okolicznościach. Takich, przy których lepiej o tej drużynie byłoby nie słyszeć wcale.
W trakcie trwania wrześniowego zgrupowania zmarł bramkarz kadry – Jarzinho Pieter. Zawodnik doznał ataku serca w hotelowym pokoju i nie udało się mu pomóc na czas. A jeszcze dzień wcześniej siedział na ławce rezerwowych podczas wygranego u siebie 1:0 przez Curacao meczu z Haiti w ramach Ligi A Ligi Narodów CONCACAF. Dwa dni później kadry zmierzyły się ponownie. Mimo propozycji, reprezentacja Curacao zdecydowała się rozegrać spotkanie w pierwotnym terminie i tym razem zremisowała na wyjeździe 1:1.
Niewątpliwie kadra została wówczas poddana ogromnej próbie mentalnej. Wspomniane spotkania były jednymi z ostatnich ówczesnego trenera, którego później zastąpiła bardzo znana persona – Guus Hiddink. Holender zostawił po sobie niezłe wrażenie, gdyż w pierwszej rundzie kwalifikacji do mundialu 2022 wyprzedził w grupie Gwatemalę. Do drugiej jednak nie przystąpił z powodu zachorowania na koronawirusa. W niej kadrę poprowadził również rozpoznawalny – aczkolwiek jako piłkarz – Patrick Kluivert. Tam reprezentacja Curacao przegrała w dwumeczu 1:2 z Panamą.

W przyszłych latach kadrę przejmowało jeszcze kilku trenerów. Jednak w 2024 roku federacja postanowiła ponownie postarać się o renomowanego szkoleniowca, który miałby ułożyć plan długofalowy. Zakontraktowany został wówczas aktualny trener – Dick Advocaat. Aczkolwiek nie był on pierwszym wyborem. Ani drugim, ani też trzecim. Przed nim prowadzenia reprezentacji Curacao odmówili Bert van Marwijk, Louis van Gaal oraz Fred Rutten.
Sam Dick Advocaat również nie podpisał kontraktu na hura. Jego wymaganiami przed przejęciem kadry było wypłacenie piłkarzom reprezentacji wszystkich zaległych wypłat oraz zażegnanie wewnętrznych sporów. Trener postawił sprawę jasno – chciał mieć komfort pracy czysto piłkarskiej.
Reprezentacja Curacao a diasporowy zaciąg
Reprezentacja Curacao od lat zwiększała procent powoływanych zawodników urodzonych w Holandii w kontekście całej kadry. Planem Dicka Advocaata było zintensyfikowanie tego procederu do granic możliwości. Szkoleniowiec sam rozmawiał z wieloma zawodnikami, których przekonywał do gry dla Curacao. Trzeba przyznać, że szło mu to fenomenalnie, ponieważ tylko jeden piłkarz mu odmówił – Justin Kluivert.












