Austria Wiedeń łatwo ograła chorzowian aż 3:0, torując sobie drogę do kolejnej rundy rozgrywek Ligi Europejskiej. Dla podopiecznych Fornalika trzecia runda eliminacyjna okazała się końcem europejskich podbojów w tym sezonie.
Ruch fatalnie rozpoczął rywalizację, już w 4. minucie bowiem podopieczni Waldemara Fornalika przegrywali 0:1. Wszystko za sprawą rzutu karnego, którego na bramkę bez problemów zamienił Florian Klein. Dodatkowo, czerwoną kartkę obejrzał Rafał Grodzicki. Pięć minut później kibice zgromadzeni na Franz Horr Stadion obejrzeli kolejną bramkę, niestety, kolejną dla gospodarzy. Tym razem Baumgartlinger uderzył głową po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piłka po jego strzale została zablokowana przez obrońców, jednak ich pasywna postawa umożliwiła dobitkę Austriakowi, który pokonał Pilarza.

Dwie bramki w pierwszych dziesięciu minutach, a także czerwona kartka dla Grodzickiego ułatwiły zadanie graczom Austrii, którzy podwyższyli prowadzenie w 21. minucie. Zdobywcą okazał się Baumgartlinger, który drugi raz pokonał Pilarza, drugi raz robiąc to na raty. Przy rzucie rożnym dla graczy Fornalika sympatycy Austrii Wiedeń wygwizdali niemiłosiernie Strakę, który bardzo długo zbierał się do wykonania stałego fragmentu gry.
Pierwsza połowa dała odpowiedź, ile brakuje Ruchowi Chorzów do klubów pokroju Austrii Wiedeń. Czerwona kartka dla Grodzickiego i trzy bramki w zupełności wystarczyły, aby podopieczni Fornalika nie potrafili sklecić choćby jednej akcji, która mogłaby zagrozić bramce Lindnera. Piłkarze polskiego zespołu w przeważającej części pierwszej odsłony nawet nie opuszczali własnej połowy.
Po zmianie stron jako pierwsi do ataku ruszyli zawodnicy gospodarzy. Dziesięć minut po wznowieniu gry kółeczko z piłką zrobił Baumgartlinger, po czym popisał się precyzyjnym podaniem do Tiffnera. Napastnik, który w przerwie zmienił Juna, opanował piłkę i z ostrego kąta próbował zaskoczyć Pilarza, jednak sytuacja zakończyła się rzutem rożnym.
Austria sukcesywnie przedostawała się pod bramkę Pilarza, raz po raz zagrażając golkiperowi Ruchu. Chorzowianie nie potrafili skonstruować składnej akcji, a rywal nie forsował znacznie tempa, w pełni kontrolując wydarzenia boiskowe. Gracze z Wiednia starali się dobić rywala, strzelając czwartą bramkę, jednak swoimi umiejętnościami błyszczał Pilarz, broniąc strzały Suttnera czy Tiffnera.
Można śmiało powiedzieć, iż pierwsza połowa rozstrzygnęła losy rewanżowego spotkania. Kluczowym momentem była wczesna czerwona kartka dla defensora Ruchu, a osłabiony polski zespół łatwo stracił trzy bramki. Bezsilność podopiecznych Waldemara Fornalika skutkowała w dramatycznych statystykach meczowych, a także samych poczynaniach graczy z Chorzowa.











