Po pierwszych kolejkach sezonu 2022/2023 można było stwierdzić, że widzewiacy całkiem nieźle punktują na wyjazdach. Niestety jeśli chodzi o mecze rozgrywane w „Sercu Łodzi”, sprawa nie wyglądała już tak kolorowo. RTS przegrał dwa pierwsze domowe spotkania. Najpierw z Lechią, a kilkanaście dni później z Legią. Wreszcie udało się przełamać i zdobyć trzy punkty przed własną publicznością.
Widzew sprawił niespodziankę i pokonał lidera, który ponosi pierwszą porażkę w tym sezonie. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia mają za sobą naprawdę niezłe spotkanie zwieńczone trzema punktami. W poprzednich meczach oglądaliśmy zarówno lepszy, jak i gorszy Widzew w porównaniu do spotkania z Wisłą, ale na koniec to wynik jest najważniejszy.
Widzew konkretniejszy
Trzeba powiedzieć, że Widzew nie tworzył sobie w tym spotkaniu niesamowicie dużo sytuacji strzeleckich. Ważne jest to, że łodzianie wykorzystywali to, co mieli, bo w poprzednich meczach zdarzały się problemy ze skutecznością. To Wisła przez dużą część spotkania miała optyczną przewagę, ale nie przekładało się to na gole. W wielu sytuacjach świetnie spisywał się Henrich Ravas, który niejednokrotnie ratował łodzian przed stratą bramki. Mimo to cała defensywa Widzewa zasługuje na pochwały.
Najbardziej wyróżniającym się z trójki stoperów zdecydowanie był Mateusz Żyro, który zaliczył wiele udanych interwencji. Można powiedzieć, że były pilkarz Stali Mielec był szefem całej widzewskiej defensywy. Żyro ma za sobą naprawdę udane spotkanie. Szkoda, że Widzewowi nie udało się zagrać na zero z tyłu. Byłaby to nagroda dla całej drużyny za dobrą postawę w obronie. Sędzia Raczkowski podyktował bardzo „miękkiego” karnego po rzekomym faulu Dominika Kuna i Widzew stracił bramkę w końcówce.
Zmiany w przerwie
Przebieg pierwszej połowy sprawił, że mimo prowadzenia Janusz Niedźwiedź zdecydował się na dwie zmiany w swoim zespole już po pierwszych 45 minutach. Niedźwiedź zwykle sięga po zawodników rezerwowych stosunkowo późno, tym razem było jednak inaczej. Jordi Sanchez i Marek Hanousek zastąpili Łukasza Zjawińskiego i Patryka Lipskiego. Zmiany wskazywały na to, że mimo wyniku gra Widzewa w pierwszej odsłonie spotkania nie była idealna.
Po przerwie było chyba trochę lepiej, Widzew nie dopuszczał „Nafciarzy” tak często do sytuacji bramkowych. Bartłomiej Pawłowski strzelił swojego czwartego ligowego gola, podwyższając prowadzenie swojej drużyny. Wisła próbowała zdobyć gola kontaktowego, ale przewaga optyczna rzadko przekładała się na konkrety. Kontakt udało się złapać dopiero w samej końcówce, kiedy rzut karny wykorzystał Davo. To jednak i tak nic nie zmieniło w ogólnym rozrachunku i trzy punkty zostały w Łodzi.











