Widzew od kilku tygodni zmaga się z plagą kontuzji. Urazy nie oszczędziły żadnej formacji, także napastnicy muszą zmagać się z mniej lub bardziej poważnymi problemami zdrowotnymi. Kontuzjowani są: Bartłomiej Pawłowski, Mattia Montini, Przemysław Kita, a jedyny zdrowy napastnik, Bartosz Guzdek, pozostaje e nie najlepszej dyspozycji.
Mimo problemów w ofensywie widzewiakom udało się odnieść bardzo ważne zwycięstwo w meczu z Puszczą Niepołomice. W 93. minucie do bramki w doliczonym czasie gry trafił Daniel Villanueva. „Czerwono-biało-czerwoni” dopisują sobie niesamowicie istotne trzy punkty i wracają na fotel wicelidera Fortuna 1. ligi, który na dwa dni wypadł im z rąk.
– Myślę, że wszystkim spadł kamień z serca. Cały czas parliśmy do przodu, ale już wcześniej mogliśmy strzelić gole. Niestety nadzialiśmy się też na kontratak Puszczy, ale nasz bramkarz stanął na wysokości zadania. Na pewno jesteśmy zadowoleni z tego, że po raz kolejny w końcówce strzelamy bramkę.
– To jest ważne, że walczymy do końca i chcemy zwyciężać, nawet w obliczu różnych przeciwności losu i tego, że nie zawsze gra się super układa. Mieliśmy momentami kilka niepotrzebnych strat, wkradała się też nerwowość. Myślę, że na święta sprawiliśmy kibicom prezent w postaci trzech punktów. Dziękuję wszystkim za wsparcie, wiarę do końca i życzę Wesołych Świąt – powiedział na pomeczowej konferencji trener Widzewa, Janusz Niedźwiedź.
Brakuje egzekutora
Choć Widzew nie narzeka na liczbę bramek w tym sezonie i może pochwalić się imponującym wynikiem, ponieważ 23 różnych piłkarzy trafiało do siatki rywala w tym sezonie, to nie da się ukryć, że w klubie brakuje napastnika z prawdziwego zdarzenia. Przy Piłsudskiego nie ma kogoś, kto mógłby zapewnić drużynie regularne trafienia i wyróżniałby się w drużynie pod względem strzelonych bramek. Najskuteczniejszym zawodnikiem „Czerwono-biało-czerwonych” jest Bartosz Guzdek z sześcioma ligowymi bramkami na koncie. Mimo to już od dawna nie zanotował trafienia. Ostatnią bramkę z strzelił w listopadzie zeszłego roku w starciu z Zagłębiem Sosnowiec.
Biorąc pod uwagę liczbę urazów, a także formę napastników Widzewa, wielu kibiców zarzucało władzom klubu, że zimą nie sięgnęli po napastnika, skupiając się głównie na wzmocnieniach w drugiej linii. Przy obecnej sytuacji kadrowej na pewno znalazłoby się miejsce dla jeszcze jednego napastnika. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Widzew zakontraktował w zimowym okienku więcej piłkarzy, niż planował. Łodzianie musieli ściągnąć dwóch bramkarzy po tym, jak kontuzje odnieśli Jakub Wrąbel i Konrad Reszka.











