We wtorkowym spotkaniu Ligi Mistrzów zespół Arsenalu Londyn podejmie na własnym stadionie w ramach 4. kolejki wicemistrza Francji, Marsylię. Dzięki wygranej „Kanonierzy” będą mieli okazję już niedługi zapewnić sobie awans do najlepszej szesnastki.
– Dla nas jest to okazja, by awansować i naturalnie chcemy z niej skorzystać – zadeklarował przed jutrzejszą batalią na Emirates Stadium Arsene Wenger. Nie musi być to jednak dla gospodarzy łatwy mecz. Już spotkanie w Prowansji pokazało, że podopieczni Didiera Deschampsa bardziej utytułowanego rywala się nie boją. Dopiero gol Jacka Wilshera w końcówce dał przyjezdnym trzy punkty.

– Od ostatniej kolejki podobnie jak my zyskali więcej pewności siebie i powinno być to interesujące starcie – zapowiadał szkoleniowiec angielskiego klubu. – To zespół, który potrafi świetnie bronić, mając silnych fizycznie i szybkich piłkarzy. Sądzę więc, że gra z kontry bardziej im odpowiada niż boiskowa dominacja.
Wenger odniósł się również do świetnej formy, w jakiej znajduje się obecnie kapitan jego zespołu, Robin van Persie. Holender w miniony weekend poprowadził „Kanonierów” do efektownego zwycięstwa nad Chelsea, strzelając jej trzy gole. Trener wskazał jednak, iż dyspozycja ta nie jest tylko jego zasługą: – Nie ma przypadku, że zespół gra dobrze, a piłkarz zdobywa bramki. Nigdy nie spotkałem się z przypadkiem, żeby ekipa nie stwarzała okazji i jednocześnie napastnik strzelał gole.










