Warta Poznań jest warta kibicowania. Piotr Tworek stworzył coś pięknego


W każdej lidze są drużyny, które chce się oglądać. Jeśli chodzi o polskie rozgrywki, na taką ekipę wyrasta właśnie mniej popularny klub z Poznania

20 kwietnia 2021 Warta Poznań jest warta kibicowania. Piotr Tworek stworzył coś pięknego
Adam Starszyński / PressFocus

Kiedy „starsza siostra” Lecha Poznań awansowała do ekstraklasy, wiele osób zastanawiało się, czy ten futbol da się oglądać oraz czy klub zdoła się utrzymać. Głosów w obu tematach było sporo i większość raczej negatywnych. Jednak boisko wszystko zweryfikowało. Warta Poznań po wygraniu 11. meczu w sezonie zapewniła sobie utrzymanie. Jest lepsza w ligowej tabeli od „młodszego brata”. Umiejętnościami również zespół Piotra Tworka się broni, przez co chce się go oglądać. Krótko mówiąc – sukces na wielu płaszczyznach został osiągnięty.


Udostępnij na Udostępnij na

Owszem, nigdy nie powiemy o klubie z Poznania, że gra jak Barcelona. Z pewnością nigdy nie powiemy, że ma mentalność Bayernu Monachium. Nigdy też nie stworzy drużyny supergwiazd jak kiedyś Real Madryt. Pewnie też nigdy nie będzie bardziej lubiany w Wielkopolsce niż Lech. Jednak Warta Poznań ma w sobie coś takiego, że przyciąga coraz bardziej kibiców. Co to jest? Przede wszystkim charakter. Każdy fan powtarza przecież zawsze pewne zdanie niczym mantrę: „Można nie mieć wyniku i być słabym zespołem, ale jeśli pokaże charakter, to będę z niego dumny”. Właśnie to przez cały sezon robią „Zieloni”. Pokazują prawdziwą walkę, zwykłą zadziorność i chęć do gry, której niejedna drużyna w Polsce mogłaby zazdrościć.

Płaczący ze szczęścia trener, czyli jest utrzymanie

Pewnie gdyby ktoś przed sezonem powiedział Piotrowi Tworkowi, że 18 kwietnia będzie mógł uronić łzy szczęścia z powodu utrzymania, to brałby to w ciemno. Dzisiaj już pozostanie w ekstraklasie jest faktem. Wygrana nad zespołem Petera Hyballi wywołała radość. Warta Poznań osiąga coś, czego na starcie sezonu wcale nie mogła być pewna. Euforia szkoleniowca objawiła się w prosty, skromny sposób na pomeczowej konferencji:

Moi chłopcy zrobili dzisiaj niesamowitą rzecz – na pięć kolejek przed końcem rozgrywek utrzymaliśmy się w ekstraklasie i jestem ogromnie dumny z moich piłkarzy i chylę czoła przed nimi. Dziękuję wam, chłopcy. Cieszcie się tą chwilą, bo w Krakowie z Wisłą nie wygrywa się często.

Czy ktoś zna skromniejszego człowieka, który poprowadził być może klub z Poznania do największego jego sukcesu w XXI wieku? Bo przecież Warta Poznań pod jego batutą wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej po spadku w 1995 roku!

Teraz zaś ma realne szanse nawet na czwarte miejsce w lidze na koniec sezonu. Do Piasta Gliwice „Banda Tworka”, jak wielu kibiców mówi o tej drużynie, traci przecież tylko dwa punkty. Z pewnością więc „Zieloni” będą bić się o to miejsce do samego końca. Wystarczy tylko spojrzeć na poniższą radość panującą w szatni, by w to uwierzyć.

Wielu ekspertów już teraz podnosi głosy, że być może Piotr Tworek to najlepsze, co mogło się beniaminkowi ekstraklasy trafić. Niektórzy to właśnie w nim widzą nawet trenera roku w polskiej lidze. Na korzyść szkoleniowca drużyny z Poznania może przemawiać jeden niepodważalny fakt – robi wynik ponad stan. Nie oszukujmy się, kto, patrząc na tę drużynę przed początkiem sezonu, postawiłby ją tak wysoko w ligowej hierarchii? Granie w środku pola ze zbliżającym się do końca kariery Łukaszem Trałką czy też oparcie ataku na jeszcze niedawno pracującym w Anglii Mateuszu Kuzimskim przyniosło jednak efekty.

„Styl Warciański”

Jego najważniejszy element to defensywa, która właściwie w tym sezonie nie zawodzi. W tym elemencie wiosną może być konkurencją nawet dla Pogoni Szczecin.

Adrian Lis i jego obrońcy w 12 rozegranych meczach ligowych w 2021 roku stracili raptem osiem bramek. Siedem razy zespół Warty Poznań kończył mecz na zero z tyłu. To wszystko osiąga bez swojego kapitana i podpory w defensywie, a więc kontuzjowanego Bartosza Kieliby – podpory bloku obronnego.

Aktualne zestawienie w defensywie to: Jakub Kuzdra, Robert Ivanov, Aleks Ławniczak i Jakub Kiełb. Jeśli do tej formacji dodamy jeszcze grających na pozycji defensywnego pomocnika Jakuba Kupczaka i Łukasza Trałkę, to mamy właśnie skompletowaną być może najlepszą obronę ligi na wiosnę. Oczywiście weryfikacja działań destrukcyjnych jeszcze nastąpi. Ostatnich pięć meczów poznaniacy rozegrają z Rakowem, Jagiellonią, Pogonią, Śląskiem i Cracovią, co wcale nie jest łatwym terminarzem. Trzy z tych pięciu drużyn dalej grają o coś w tym sezonie (utrzymanie lub podium na koniec sezonu).

W słowach prezesa Bońka znajduje się cała esencja gry drużyny Warty. Jeżeli ktoś ogląda regularnie polskie rozgrywki, to widzi wybiegane kilometry, umiejętne przesuwanie się formacji w określonych kierunkach. Kolejną cechą charakterystyczną jest walka o każdą piłkę, dla zawodników Piotra Tworka nie ma tych straconych, zawsze trzeba walczyć o każdą do samego końca. Również trener dorzuca do stylu coś od siebie, czyli odpowiednio dobraną taktykę:

Przygotowujemy taktykę w taki sposób, aby jakoś tego rywala zaskoczyć. Natomiast my, trenerzy, wychodzimy z założenia, że nie możemy dostosowywać się do gry przeciwnika. I taki przekaz trafia do zespołu. Nie patrzymy na rywali i skoro oni grają w takim, a nie innym ustawieniu, to my się dostosujemy. Chcemy tak ukształtować naszą grę, która niezależnie od taktyki przeciwnika, przyniesie nam zamierzony wynik. Ale też my, jako drużyna, musimy poczuć własną siłę i wartość. Najpierw patrzymy na siebie, w drugiej kolejności na przeciwnika. Nigdy nie było i nigdy nie będzie odwrotnie – mówił w rozmowie z portalem Piłkarskiświat.com Piotr Tworek.

Klucz to atmosfera, czyli rodzina bez domu

Zapytany w jednym z wywiadów Kupczak o podobieństwa pomiędzy Termaliką a Wartą Poznań z miejsca wskazał na otoczkę, jaka panuje wokół klubu. Piłkarz użył wtedy wyrażenia „swojska”, bo taka właśnie jest Warta Poznań, która jeszcze nie gra na modernizowanym Ogródku na Łęgach Dębińskich – tak nazywa się potocznie Miejski Stadion, na który już wkrótce ma nadzieje wrócić drużyna z Poznania. Obecnie musi grać w Grodzisku Wielkopolskim. Kolejny przykład to Adam Zrelak, który również w momencie podpisywania kontraktu mówił o atmosferze w klubie:

Bardzo się cieszę, że tu jestem. Będę dawał z siebie wszystko dla tego klubu. Wiem, że w Warcie jest fajna, rodzinna atmosfera, a zawodnicy walczą na boisku jeden za drugiego i bardzo mnie to cieszy, bo też jestem takim piłkarzem.

O tym, że Warta Poznań jako klub chce czegoś więcej niż tylko drużyny w ekstraklasie, najlepiej świadczy rozmowa wiceprezesa „Zielonych” z portalem Sukcespopoznansku.pl. W tym wywiadzie jest ukazany cały projekt, pomysł na ten zasłużony poznański klub. To w nim swoje miejsce mają znaleźć kobiety, które chcą uprawiać sport. Tutaj ma szkolić się zdolna młodzież, a coś dla siebie powinni też znaleźć seniorzy. Czy nie brzmi to wszystko jak DOM DLA KAŻDEGO?

Chcemy, jako klub, być kojarzeni nie tylko z pierwszą drużyną, ale też ze sportem kobiet, z ofertą dla seniorów i dzieci. Dlatego właśnie przebudowaliśmy naszą akademię. Chcemy budować Wartę w oparciu o ludzi, o wartości. Ważna jest dla nas na przykład ekologia. W końcu barwy klubu i przydomek „Zieloni” – zobowiązują. Wiemy jednak, jak wiele pracy przed nami. Działamy dla miasta i lokalnej społeczności… Chcielibyśmy też, aby ludzie znów mogli przyjść na mecz Warty w Poznaniu, bo przez ostatnie półtora roku musimy rozgrywać swoje spotkania w Grodzisku Wlkp. Bardzo zależy nam też na tym, żeby mecz był traktowany nie tylko jako rozgrywka. Chcemy zbudować wokół niego wiele atrakcji dla publiczności: żeby coś ciekawego działo się przed meczem, w przerwie i po meczu.

Kierunek Europa?

Przy założeniu, że Raków Częstochowa wygra finał Pucharu Polski i utrzyma się na pudle ekstraklasy, a Warta Poznań uplasuje się na czwartej lokacie, to „Zieloni” będą reprezentować polski futbol na Starym Kontynencie. Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, to śmiało można pisać o największej sensacji w naszej lidze od dawna.

„Zieloni” to najstarsza drużyna obecnie na najwyższym poziomie rozgrywkowym, która miała spaść z hukiem. Do rozgrywek rodzimych nie pasowała ani budżetem, ani kadrą, jak i doświadczeniem. Jednak teraz wszystko jest w ich nogach i głowie. Choć nikt nie próbuje pompować tego balonika, to wizja gry w Europie naprawdę staje się dość realna. To już nie jest klub, który ma się oglądać na Podbeskidzie Bielsko-Biała czy Stal Mielec. Raczej może patrzeć w kierunku chociażby gonionego przez nich Piasta Gliwice. Bo właśnie ten styl drużyny, atmosfera i przychodzące za nią wyniki powodują, że Warta Poznań walczy o europejskie puchary.

Oczywiście w naszych krajowych rozgrywkach wszystko lubi się szybko zmieniać i nie jest powiedziane, że już w następnym sezonie fenomen tego klubu stanie się tylko kolejną ligową ciekawostką, którą będzie można miło wspominać. Jednak na ten moment Warta Poznań jest warta każdego kibica, a na pewno każdego mieszkańca Poznania. Ten fakt powinien pozostać drogowskazem dla klubu na następne lata.

***

Najbliższa okazja, by zobaczyć sensację sezonu w akcji, już dzisiaj. Zmierzy się z zespołem Marka Papszuna i będzie to bardzo istotny mecz dla czołówki tabeli. Ewentualna wygrana „Zielonych” prawdopodobnie pogrzebie już marzenia Rakowa o wicemistrzostwie oraz pozwoli śmielej spoglądać w kierunku Piasta Gliwice zawodnikom Warty. Być może to ten mecz zdecyduje o dalszej prędkości rozwoju projektu klubu z Poznania.

Kazimierz Górski przecież powiadał: „dopóki piłka jest w grze, to wszystko jest możliwe”. Nawet ponownie europejskie puchary dla Poznania. Tym razem za sprawą tutejszej Warty.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze