W sytuacjach kryzysowych, gdy wszystko się wali, następuje czas mobilizacji. Połączenia sił. Nikt w nas nie wierzy? To pokażmy im na co nas stać. Tak działa Warta Poznań, która mimo wielu ubytków kadrowych punktuje nawet lepiej niż zakładał optymistycznie Dawid Szulczek. A mogło być jeszcze lepiej. Gdyby dowieźli do końca wynik z Ruchem, byliby na trzecim miejscu. Wygląda na to, że po raz kolejny można skreślić Wartę z walki o utrzymanie. „Zieloni” dziwnym trafem zawsze wychodzą z opresji obronną ręką.
Po raz n-ty wróżono Warcie walkę o utrzymanie. To miał być ten moment, ten sezon. Przyznać musimy, że jeśli coś ma się popsuć w Warcie to właśnie teraz. Wyglądało na to, że są w najgorszej sytuacji kadrowej odkąd awansowali do PKO Ekstraklasy, a przypomnijmy, to już ich czwarty sezon w elicie. Najwyraźniej czas zmienić myślenie o Warcie jako drużynie biednej i walczącej w dolnych rejonach tabeli. To jest zespół, który kończy wszystkie sezony w środku stawki. Takie są realia.
Warta Poznań jest w ciężkiej sytuacji
Warta Poznań to klub, który musi znać swoje miejsce w szeregu. Nie mają wielkich możliwości finansowych, czy infrastrukturalnych. Tym nie przekonają piłkarzy. Nikt raczej nie marzy o tym, żeby grać w zielonej bluzce. Nawet w Poznaniu. Jeśli przychodzi jakiś obcokrajowiec, to tylko po to, żeby zapracować na angaż w jakimś lepszym klubie lub, by się odbudować. Mówiąc krótko, każdy, kto może iść gdzieś wyżej to, to robi. Niezależnie, że Warta od wielu lat ma niepowtarzalną atmosferę, którą mega cenią piłkarze.
Nie ma co się dziwić, że taki piłkarz, jak Robert Ivanov odchodzi. Można narzekać, że zdarzało mu się zagrać gorzej, ale w tym momencie Dawid Szulczek najprawdopodobniej popłakałby się z radości na widok Fina w koszulce Warty. Przy obecnych problemach w defensywie, a przecież one się dopiero zaczną na dobrą sprawę, bo wypadł z gry w ostatnim spotkaniu lider defensywy Dawid Szymonowicz. Dawid Szulczek wciąż czeka na zapowiadane wzmocnienia. Warta jednak musi poczekać. Takie jest już jej miejsce. Dopiero jak pojawi się jakaś okazja, to może się skusić na zawodnika.
Dawid Szulczek otwarcie mówi, że dla nich gra zacznie się dopiero we wrześniu po skompletowaniu kadry. Teoretycznie powinni być dzieckiem do bicia, a okazało, że są ciężkim przeciwnikiem nawet dla Mistrza Polski. Po raz kolejny okazuje się, że im ciężej w Warcie, tym lepsze wyniki. Bez Adama Zrelaka, bez wzmocnień w ofensywie, ze słabym Dario Vizingerem na szpicy. Ten skład naprawdę nie robi furory. Już nie mówiąc o tym, jak spinać będzie defensywę teraz Dawid Szulczek. Poznański magik, który zawsze znajdzie sposób na zrobienie czegoś nieoczywistego. Gdy pojawiają się głosy „Teraz ta Warta to pęknie” to okazuje się, że Dawid Szulczek wybija grę rywalowi z głowy.











