Warta Poznań w 30. kolejce PKO BP Ekstraklasy będzie miała okazję zmierzyć się z Piastem Gliwice. „Zieloni” pomimo dwóch zwycięstw z rzędu wciąż muszą walczyć o utrzymanie, którego kwestia będzie otwarta aż do ostatniego gwizdka 34. serii zmagań – już chyba taki urok tej ligi. Zwycięstwa z Koroną Kielce, a w szczególności ze Stalą Mielec mogą napawać fanów optymizmem, jednak nawet jeżeli Warta znów się utrzyma, trzeba będzie odpowiedzieć sobie na ważne pytanie – co z tym klubem będzie się działo dalej?
Warta Poznań gra ponad stan. Jej zasoby są skromne, mecze w tym sezonie rozgrywa w Grodzisku Wielkopolskim, zatem godzinę drogi od swojego matecznika. Klub od nowego sezonu ma wrócić do Poznania na Stadion Miejski. Stało się coś, na co bardzo długo czekała drobna, ale zakochana po uszy w Warcie ich brać kibicowska. Włodarze Warty w dalszym ciągu deklarują chęć rozbudowy stadionu przy Drodze Dębińskiej, by Warta mogła rzeczywiście wrócić do swojego domu na Wildzie. Wszystko to napawa optymizmem, ale problemów wciąż nie brakuje.
Nie jest kolorowo
Pieniędzy na wielkie nazwiska niestety nie ma, pojawiają się głosy o zaległościach z wynagrodzeniami, a na domiar złego latem „Dumę Wildy” opuści Dawid Szulczek. Ekstraklasa nie jest jednak tożsama z żadnymi, logicznymi zasadami. W takich warunkach Warta notuje drugie zwycięstwo z rzędu, strzela pięć goli Stali Mielec, a Adam Zrelak strzela co najmniej jakby nazywał się Johan Cruyff.
Terminarz Warty Poznań także nie wygląda dobrze. Przed podopiecznymi Szulczka spotkania z Piastem Gliwice, Widzewem Łódź, Puszczą Niepołomice, Legią Warszawa i Jagiellonią Białystok. Lepiej od dna odbijać się w Gliwicach, niż robić to przeciwko Legii, czy w Białymstoku, bowiem wiele wskazuje na to, że właśnie te dwa zespoły będą się bić do końca sezonu o europejskie puchary i tytuł Mistrza Polski.











