Meczem z ŁKS-em Warta Poznań mogła praktycznie zamknąć sezon. Zwycięstwem powiedziałaby: „To my już podziękujemy, bawcie się dalej”. Na własne życzenie jednak nadal będzie drżała o utrzymanie. Nie może być inaczej, gdy przegrywasz u siebie z ostatnim zespołem ligi, który nie wygrał jeszcze spotkania na wyjeździe. Sam się prosisz o kłopoty, mimo iż rozgrywasz całkiem dobry mecz.
Tym spotkaniem Warta pokazała, że wciąż nie uporała się z wieloma problemami. Znów po dobrym spotkaniu i niespodziewanych trzech punktach przychodzi mecz z niżej notowanym rywalem, a „Zieloni” kończą go bez nawet punktu. Ponownie również nie zdobywasz kompletu punktów w Grodzisku Wielkopolskim. Potwierdziła się również teza, że jest problem, gdy Warta jest faworytem. Nawet dobrej gry nie jest w stanie potwierdzić wynikiem.
Warta Poznań – zmarnowana szansa
Warta Poznań zaskakująco dobrze weszła w rundę wiosenną. Wielu spodziewało się sporych kłopotów i walki o utrzymanie, a „Zieloni” przed spotkaniem z ŁKS-em znajdowali się w znakomitej sytuacji. Wystarczyło wygrać. Nie była to wybitna i efektowna gra, ale skuteczna. Przekonali się o tym Raków i Cracovia, które niespodziewanie z Wartą potraciły punkty. Wciąż jest problem, gdy przychodzi grać z drużynami na poziomie „Dumy Wildy”, co niestety pokazał mecz z „Rycerzami Wiosny”, którzy jeszcze nie złożyli broni.
Najważniejsze dla Warty jest utrzymanie i wydawało się, że takim regularnym punktowaniem to zaraz nadejdzie. Tam coś się uda wygrać, tam jakiś remis. Nie będziemy oszukiwać, takie coś pasuje Warcie. Fakty są takie, że „Zieloni” do tej pory to jedna z najlepiej punktujących drużyn w tej rundzie. Konsekwentnie do celu, a mecz z ŁKS-em miał być zwieńczeniem dobrego startu rundy. Gdyby tylko udało się zdobyć trzy punkty, które były naprawdę na wyciągnięcie ręki.











