Najważniejszy mecz Ligi Mistrzów tego sezonu już za dwa dni. Rodzi się wiele pytań, bo w Madrycie zmierzą się drużyny, które grały najlepszy futbol. W rozmowie z iGol.pl Tomasz Wałdoch mówił o mocnych i słabych stronach obu zespołów.
Co w finałowym meczu na Santiago Bernabeu będzie istotniejsze: stalowa defensywa Interu Mediolan czy może nieobliczalna ofensywa „Bawarczyków” z Ivicą Oliciem i Arjenem Robbenem na czele?

Ta jakość drużyny Bayernu, która jest trochę osłabiona brakiem Francka Ribery’ego, mam nadzieję, że nie ucierpi. Chciałbym, aby gra ofensywna była w finale górą, czyli to, co jest najpiękniejsze w futbolu. Zdaję sobie jednak sprawę, że Inter to zespół świetnie grający w defensywie i niejedna drużyna się już o tym przekonała, dlatego to spotkanie nie będzie łatwe dla „Bawarczyków”. Myślę jednak, że ten zespół ma taką jakość, która pozwoli na pokonanie silniejszego rywala. Wydaje mi się, że Bayern potrafi grać z drużynami włoskimi, dlatego ich ofensywa może być górą w sobotę nad defensywą Interu.
Skoro Diego Milito i Samuel Eto’o poradzili sobie ze środkowymi obrońcami Barcelony, to czemu nie mieliby sobie poradzić z Danielem Van Buytenem i Martinem Demichelisem. Bayern popełniał wiele szkolnych błędów w defensywie na przestrzeni tego roku. Czy można mówić, że jest to jego pięta achillesowa?
Na pewno nie można porównywać defensywny Bayernu i Interu. „Bawarczycy” w tym sektorze grają zupełnie inaczej. Oni bronią się całym zespołem, tworząc kolektyw. Nieważne, kto występuje na jakiej pozycji – tam każdy broni i każdy atakuje. Czasami decyduje jednak dyspozycja dnia i całe rozważania można wyrzucić do kosza. Niezwykle istotne są również stałe fragmenty gry, przy których zarówno Van Buyten, jak i Demichelis są bardzo ważni dla monachijczyków. Zdaję sobie sprawę, że ci dwaj piłkarze to nie jest światowa czołówka, ale nie bez przyczyny ta drużyna zdobyła mistrzostwo i puchar kraju, ażeby to wygrać, również trzeba dobrze grać w obronie, nie tylko w ofensywie.
Zdecydowanie mocniejszy w obronie jest Inter. Nie trzeba nikomu przypominać ultradefensywnej taktyki „Nerazzurrich” w meczu z Barceloną. Czy taka gra Włochów w Madrycie zepsułaby widowisko sportowe?
Może faktycznie tak być, jednak ja bym chciał, żeby tak nie było. Gra defensywna Włochów to wynik ingerencji trenera Mourinho, którego wszystkie drużyny tak grają, czyli bardzo podobnie. Chciałbym i życzyłbym sobie, żeby to jednak zespół Bayernu pierwszy strzelił bramkę i to w jak najkrótszym czasie. W tym momencie Inter będzie musiał się otworzyć i wtedy być może spotkanie zyska na atrakcyjności. Jeśli jednak tak się nie stanie, to na pewno zobaczymy Inter, który będzie zagęszczał pole, myślał głównie o defensywie i starał się być groźny z kontry – nie zaprezentuje wówczas gry otwartej.










