Debiutancki mecz Czesława Michniewicza w roli selekcjonera reprezentacji Polski miał dać ostateczne odpowiedzi co do pomysłu taktycznego polskiego trenera. Szkoci uwypuklili sporo błędów naszej drużyny. Jedną z poważniejszych bolączek są boki naszej drużyny. Wahadła reprezentacji Polski nie pracowały tak, jak tego oczekiwaliśmy. Spodziewaliśmy się problemów po lewej stronie, choć nie aż takich. Jednocześnie martwiące jest to, że nie wykorzystaliśmy potencjału prawej flanki.Patrząc na listę powołań na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski, można było stwierdzić, że Czesław Michniewicz ma największą bolączkę z obsadą lewego wahadłowego. Na liście powołanych pierwotnie znalazło się aż pięciu piłkarzy mogących grać na tej pozycji: Arkadiusz Reca, Tymoteusz Puchacz, Maciej Rybus, Przemysław Frankowski i Patryk Kun. Piłkarz Spezii wystąpił w meczu ze Szkocją i zaliczył słabe spotkanie. Zdecydowanie był jednym ze słabszych piłkarzy na boisku.
Martwić może jeszcze jedno. Na prawej stronie wystąpił Matty Cash, który świetnie gra w Aston Villi. W spotkaniu ze Szkotami nie potrafiliśmy w pełni wykorzystać jego potencjału. Gdzie leżał problem w Glasgow? Dlaczego wahadła reprezentacji Polski nie działały po myśli polskiego selekcjonera?
Arkadiusz Reca jednym ze słabszych aktorów
Czesław Michniewicz zdecydował się ustawić na lewym wahadle reprezentacji Polski Arkadiusza Recę. Wybór ten raczej nikogo nie szokował, bo większość ekspertów wskazywała na takie posunięcie trenera. 26-latek rozegrał pełne 90 minut, ale na pewno będzie chciał zapomnieć o pierwszej połowie. To w głównej mierze ona przekłada się na słabą ocenę końcową zawodnika występującego na co dzień na boiskach Serie A.
W pierwszej części gry nasza reprezentacja starała się atakować częściej lewą stroną boiska. Wynikało to z problemów, jakie mieliśmy w środkowej strefie boiska przy dość agresywnej grze gospodarzy. Częściowo problemy naszych środkowych pomocników sprawiły, że Arkadiusz Reca zaczynał miewać problemy. Piłkarz Spezii kilkukrotnie miał odcinane ścieżki podań do zbyt głęboko ustawionego Grzegorza Krychowiaka lub Szymona Żurkowskiego. Dodatkowo 26-latek chyba nie czuł się na początku meczu dobrze na grząskiej murawie, bo zdarzało mu się popełniać za dużo prostych błędów. Dwa z nich mogły nas kosztować stratę gola.
Po Recy były widać, że lepiej czuł się, przyjmując piłkę na połowie rywali niż własnej. Pierwsza połowa i przeciwnik rzucający się pressingiem na naszych defensorów był prawdziwym sprawdzianem dla 26-latka. Niestety, oblanym. W ofensywie też próżno znaleźć coś pozytywnego, bo tylko dwukrotnie piłkarz Spezii zapędził się z akcją ofensywną. Pierwszy raz w 16. minucie, poprawiając dośrodkowanie po złym wykonaniu rzutu wolnego przez Piotra Zielińskiego. Reca próbował odnaleźć Arkadiusza Milika w polu karnym, ale zagrał za mocno w kierunku bramki Szkotów. Drugi raz w 22. minucie, kiedy uruchomił go na skrzydle Jakub Moder, ale nawet będąc w dobrej pozycji – podał za czytelnie w kierunku nabiegającego Milika.











