Za nami 28. kolejka pierwszoligowych zmagań. Tym razem nie doszło do przetasowań ani na szczycie, ani na dole ligowej tabeli. Trzy czołowe ekipy ligi solidarnie wygrały, a dwie zamykające tabelę przegrały swoje mecze.
Dominatorów trzech, maruderów dwóch
Meczem kolejki, szalenie ważnym dla układu tabeli, było spotkanie wicelidera Wisły Płock z zamykającym stawkę Widzewem Łódź. Podopieczni trenera Stawowego tradycyjnie już pokazali, że mimo widma spadku z ligi nie zamierzają zmieniać filozofii radosnego, ofensywnego futbolu, bazującego na niezliczonej ilości krótkich podań. W pierwszej połowie pokazali oni, że nie boją się drużyny z czoła tabeli, bez respektu klepiąc piłkę na ich połowie. Wyraźnie było jednak widać brak klasowego napastnika, który byłby w stanie wykończyć akcje kolegów.
W drugiej połowie sprawy w swoje ręce wzięli piłkarze Wisły. Zaczęli grać jak na faworyta przystało i już na początku stworzyli sobie dwie bardzo groźne sytuacje. W 57. minucie dopięli swego. Po kapitalnym zagraniu Krzysztofa Janusa bramkę strzałem z ostrego kąta zdobył Jacek Góralski – wzorowa akcja dwóch najlepszych piłkarzy drużyny z Płocka. W 79. minucie dość niespodziewanie wyrównał Widzew. Po dośrodkowaniu Lisowskiego bramkę zdobył Konrad Wrzesiński, była to więc akcja dwóch bocznych obrońców łodzian. W 88. minucie wynik meczu ustalił wprowadzony chwilę wcześniej, dzień wcześnie obchodzący swoje dwudzieste urodziny, Dawid Jabłoński. Dla wychowanka Wisły było to premierowe trafienie w I lidze.
Chwilę po Wiśle na murawę wybiegło Zagłębie Lubin, podejmujące Dolcan Ząbki. Co zaskakujące, goście od początku odważnie atakowali „Miedziowych”, ci próbowali odgryźć się po kontrach. W 39. minucie fantastyczną indywidualną akcją popisał się znajdujący się ostatnio w dobrej formie Krzysztof Piątek. W drugiej części spotkania oglądaliśmy głównie akcje Zagłębia, które kontrolowało spotkanie. Niewiele jednak brakowało, a Dolcan wyrównałby w końcówce meczu. Strzał Patryka Mikity z linii bramkowej wybił jednak Lubomir Guldan. Chwilę później, w 90. minucie, było już po meczu – wynik na 2:0 podwyższył Michal Papadopoulos. Zagłębie tym samym zachowało lokatę lidera z przewagą trzech punktów nad płocczanami.
W sobotę wyjazdowe spotkanie w Świnoujściu rozgrywała trzecia w tabeli Nieciecza. Swoje zadanie na ten mecz spełniła. Od początku miała przewagę nad gospodarzami, udokumentowała ją bramką do szatni. Po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego (wyjątkowo częsta przyczyna goli w I lidze) gola strzelił Adrian Paluchowski. Druga połowa to kontrola spotkania przez zawodników Termaliki i gol Dawida Plizgi w 66. minucie po bardzo ładnej indywidualnej akcji. Wynik do końca nie uległ już zmianie. Termalica dalej traci zaledwie jeden punkt do drugiej Wisły. Flota jest dwunasta w tabeli, z bezpieczną przewagą siedmiu punktów nad miejscem barażowym.
Drużyną, która nie poprawiła swojej bardzo trudnej sytuacji, jest Pogoń Siedlce. W niedzielne popołudnie podejmowała ona Sandecję Nowy Sącz, drużynę, której trzy punkty również były potrzebne jak tlen. W pierwszej połowie aktywnością wyróżniał się Bartłomiej Dudzic, ale jak to Dudzic, nie wyróżniał się skutecznością. Jednak to on otworzył wynik spotkania w 28. minucie. Jeszcze przed przerwą wyrównał najjaśniejszy ostatnio punkt siedlczan – Cezary Demianiuk – po pięknym lobie nad broniącym sądeckiej bramki Łukaszu Radlińskim. Druga połowa to znów głównie sytuacje Dudzica, każda z nich zmarnowana. W 81. minucie Grzesik sfaulował Bębenka w polu karnym, a „jedenastkę” na gola zamienił Rudolf Urban. Ostatecznie takim też wynikiem zakończył się mecz – 2:1 dla gości. Sandecja na trzy punkty uciekła od miejsca barażowego, Pogoń traci do owego aż dziewięć punktów na sześć kolejek przed końcem rozgrywek.











