Od sześciu sezonów Viktoria Pilzno ma najstarszą kadrę spośród wszystkich zespołów czeskiej Fortuna Ligi. Nikomu to nie przeszkadzało, dopóki zdobywała laury, a także pokazywała się z dobrej strony w europejskich pucharach. Teraz zespół prowadzony przez Adriana Gulę znalazł się jednak w środku ligowej stawki.
Gula to szkoleniowiec doskonale znany w naszym kraju. Słowak stał się wręcz etatowym kandydatem do objęcia posady trenera warszawskiej Legii. Jego nazwisko przewijało się po zwolnieniu Henninga Berga, Stanisława Czerczesowa, Besnika Hasiego, Deana Klafuricia… Długo by wymieniać. Ostatecznie Gula nigdy nie zawitał nad Wisłę, stąd w jego trenerskim CV widnieją słowackie kluby i tamtejsza młodzieżówka. Od ponad roku jest zaś trenerem Viktorii Pilzno.
Obejmując posadę szkoleniowca czołowej czeskiej drużyny, wiedział doskonale, że stoi przed nim nie lada wyzwanie. Na ławce trenerskiej zastąpił bowiem Pavla Vrbę, twórcę sukcesów popularnej „Viktorki”. Vrba w trakcie swoich dwóch kadencji, trwających łącznie siedem i pół roku, trzykrotnie sięgał po mistrzostwo Czech i raz po krajowy puchar. Przede wszystkim jednak trzykrotnie wprowadził Viktorię do fazy grupowej Ligi Mistrzów i dwukrotnie do Ligi Europy.
Końcówka drugiej kadencji Vrby nie wyglądała jednak imponująco. W grudniu 2019 roku co prawda zostawiał klub na miejscu wicelidera czeskiej ekstraklasy, ale wcześniej nie popisał się w europejskich pucharach. Viktoria w kwalifikacjach do LM i LE odpadła bowiem już po pierwszych dwumeczach. Vrba stał się poniekąd ofiarą własnych sukcesów. Słabe występy w Europie i 16 punktów straty do ówczesnego lidera Fortuna Ligi uznano bowiem za porażkę.
Regres
Czeskie media nie miały wątpliwości, że legenda „Viktorki” podjęła właściwą decyzję. Czyli zrezygnowała z pracy w odpowiednim czasie, nie czekając do zakończenia sezonu 2019/2020. Wyniki zespołu pod koniec kadencji Vrby były coraz gorsze, dlatego uznano, że konieczny jest dopływ świeżej krwi. Postawiono więc na Gulę, który musiał zrezygnować z funkcji selekcjonera kadry Słowacji do lat 21. Co prawda nie udało mu się doścignąć Slavii Praga, ale zniwelował wspomnianą różnicę między oboma zespołami do sześciu punktów.
Wydawało się więc, że po regresie przyjdzie progres. Nic bardziej mylnego. Rok 2020 zespół z Pilzna zakończył dopiero na 10. lokacie w lidze. Nie popisał się też w europejskich pucharach. Wicemistrz Czech brał udział w eliminacjach do LM, przegrywając po dogrywce z AZ Alkmaar. W kwalifikacjach do LE było niewiele lepiej. Viktoria co prawda wyeliminowała duńskie SonderjyskE, ale w rundzie play-off lepszy okazał się izraelski Hapoel Beer Szewa.
Pod koniec ubiegłego roku sytuacja wokół Guli zaczęła się zagęszczać. Niezadowolenia z jego pracy nie ukrywał dyrektor generalny Adolf Sadek. W niedawnym wywiadzie dla strony internetowej klubu podkreślił, że w tym roku Viktoria musi zmienić praktycznie wszystko. – Jeśli chodzi o jakość naszej gry, nie ma potrzeby ukrywania się i szukania wymówek. Jesteśmy bardzo niezadowoleni, dlatego musimy zmierzyć się z problemem i przeprowadzić dogłębną analizę – stwierdził Sadek.











