Przed nami pierwsza kolejka rundy rewanżowej na hiszpańskich boiskach. Najciekawiej zapowiadającym się meczem jest starcie Valencii z Realem Madryt na Estadio Mestalla. W pierwszym spotkaniu na Bernabeu walencka ekipa zdołała zremisować 1:1. Jak będzie tym razem?
Real Sociedad – Barcelona
Spotkania na Estadio Anoeta nie możemy nazwać hitem kolejki, ale coś nam mówi, że będzie to jedno z dwóch najbardziej interesujących meczów w nadchodzącym weekendzie. Wicemistrz Hiszpanii udaje się bowiem na obiekt drużyny, która przed własną publicznością lubi płatać gigantom figle. Baskowie powinni wziąć przykład z Malagi, która nie spuściła głów, kiedy podopieczni Tito Vilanovy tłamsili ją niemiłosiernie w meczu Pucharu Króla. Zawodnicy Pellegriniego grali do końca i na Camp Nou zremisowali 2:2. A przecież ekipa z Sociedad z Katalończykami grać będzie u siebie. Szkoda tylko, że w szeregach Philippe’a Montaniera zabraknie jakże cennego Markela Bergary. Hiszpan kontuzjowany jest co prawda już od dłuższego czasu i francuski trener miał mnóstwo czasu, aby jakoś go zastąpić, ale nie zmienia to faktu, że nawet tuż po wyleczeniu kontuzji Markel byłby znakomitym uzupełnieniem drugiej linii. Montanier nie będzie mógł ponadto skorzystać z usług Liassine Cadamuro, ale jego nieobecność na pewno nie przysparza mu bólu głowy. Jeśli chodzi o gości, to ci przyjadą na Anoeta praktycznie w najmocniejszym składzie. Oprócz trójki nic tak naprawdę nieznaczących obecnie wychowanków (Cuenca, Sergi Roberto i Bartra) Tito Vilanova nie może zabrać do Kraju Basków jedynie Davida Villi, który skarży się na pomniejszy uraz.
Getafe – Sevilla

Emocji mogą dostarczyć nam także zawodnicy Getafe i Sevilli – drużyn sąsiadujących ze sobą w ligowej tabeli. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to gospodarze mogą pochwalić się wyższą pozycją i trzema punktami więcej. Zaskoczeniem jest jednak głównie tak słaba lokata gości, bo po zespole Getafe moglibyśmy spodziewać się nawet tego, że na półmetku rozgrywek będzie plątać się w okolicach pierwszej ósemki. Drużyna z Coliseum Alfonso Perez będzie miała przed sobotnim starciem z Andaluzyjczykami pewną przewagę. Otóż, na ławce Sevilli po raz pierwszy w meczu ligowym zasiądzie Unai Emery, sprowadzony na Ramon Sanchez Pizjuan, by zmienić ten sam od wielu lat styl gry Sevilli, który nikogo w Hiszpanii już nie zadziwia. Ostatnimi czasy wyglądało to niestety tak, że „Los Palanganas” byli w stanie zmobilizować się jedynie na pojedynki z mocarzami ligi hiszpańskiej (patrz spotkania z Barceloną i Realem Madryt na własnym obiekcie). To jednak zdecydowanie za mało, bo nie można ukrywać faktu, że w Primera Division największe znaczenie mają starcia z typowymi średniakami – pokroju Getafe właśnie. Sevilla przyjedzie jednak na Coliseum Alfonso Perez mocno osłabiona i nikogo nie powinna zdziwić ewentualna kolejna już wpadka. Emery w swoim debiucie nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych Perottiego, Trochowskiego i Campanii, a w dodatku zawieszony jest Fernando Navarro. Jednakże problemów nie brakuje także Michelowi, którego najbardziej boli bez wątpienia brak Pedro Leona. Podobnie jak Hiszpan z kontuzjami borykają się także Lafita i Mane, a Lacen i Barrada przebywają na zgrupowaniach swoich reprezentacji.











