Dziś odbyła się konferencja prasowa dotycząca jutrzejszego meczu Legii Warszawa z Rosenborgiem Trondheim. Jan Urban opowiedział o swoich piłkarzach i ocenił rywala.
Na początku szkoleniowiec „Wojskowych” opowiedział o brakach w kadrze oraz dyspozycji powracających do zdrowia zawodników: – Poza Rafałem Wolskim, który rozpoczął już treningi, wszyscy są zdrowi. Michał Żewłakow narzekał na drobny uraz, ale powinien być do naszej dyspozycji, dopiero rozpoczął treningi, chociaż jego przerwa nie była długa, a kontuzja zawodnika nie była poważna. Będę trzymał się tego ustawienia z ostatniego spotkania. Rafał Wolski i Dickson Choto długo zmagali się z urazami i potrzebują czasu, aby wrócić do odpowiedniej formy. Czasami widzę, jak „Wolak” się wkurza, ale jego braki fizyczne są odczuwalne. Innym razem poprosił o dzień wolnego po kilku bardziej intensywnych zajęciach. Kiedy przestanie go boleć, to wróci do normalnych zajęć.

– Trudno mi powiedzieć, czy mecz z Koroną będzie miał wpływ na drużynę, ponieważ zmagania ligowe różnią się od Ligi Europy. Przed potyczką z Rosenborgiem nie muszę nikogo motywować. Uważam, że wygrana byłaby supersprawą przed rewanżem – powiedział trener Legii.
Na konferencji prasowej nie obyło się bez oceny rywala: – Nie sądzę, aby w Rosenborgu były wielkie gwiazdy. Drużyna jest doskonale zorganizowana i płynnie przechodzi z akcji defensywnych do ofensywy. Trudno jej strzelić gola, co potwierdzają wyniki ligowe. Zespół z Trondheim wywalczył wiele remisów, ale poniósł tylko jedną porażkę. Jeżeli nie chce przegrać, to potrafi to zrobić. Tak było w potyczce z Servette Genewa, w której nie pozwolił Szwajcarom na wiele. Norwegowie doskonale operują piłką, stawiają na futbol siłowy, a w innym spotkaniu dostosowali się do gry kombinacyjnej, zależnie od umiejętności rywala.
Szkoleniowiec warszawskiej drużyny opowiedział także o planowanej taktyce i sytuacji w ataku: – Nie mam wielkiego wyboru z przodu, ponieważ nie mamy drugiego napastnika. Danijela Ljuboję traktuję jako ofensywnego pomocnika. To, że zawodnicy z drugiej linii strzelają gole, cieszy, ale myślę również o przyszłości, a nasza sytuacja nie wygląda różowo. Ciągle szukamy atakującego. Nie możemy sobie pozwolić na jednego napastnika. Jeżeli chcemy awansować do fazy grupowej Ligi Europy, to nie wiem, czy Marek dałby radę grać regularnie co trzy dni.
– Czy lepiej grać rewanż na wyjeździe? Jeżeli przed własną publicznością osiągniemy korzystny wynik, to nie ma znaczenia. Inaczej się gra, kiedy w pierwszym spotkaniu osiągnie się wygraną, remis lub przegraną – zakończył Jan Urban.











