Końca dobiegło starcie w Lille. W spotkaniu na Stade Lille Metropole nie brakowało niczego: szybkich akcji, bramek i dramaturgii. Warto podkreślić, że wynik 2:2 ustalony został w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry.
Już w pierwszych minutach o sobie dał znać Eden Hazard. Wywalczył rzut wolny, ale z jego dośrodkowaniem łatwo poradził sobie Władimir Gabułow. Chwilę później Rio Mavouba przeciął podanie Ałana Dzagojewa. Zaraz po tym dośrodkowanie z rzutu wolnego na Siergieja Ignaszewicza wybił Franck Beria. W szóstej minucie Hazard postanowił przymierzyć z 18 metrów, ale znacznie się pomylił. W rewanżu piłkę w kierunku bramki Landreau posłał Vagner Love, ale efekt był takim sam. Po wyłapaniu przez francuskiego bramkarza zagrania Dzagojewa do Aleksandrsa Cauny defensorzy CSKA uporali się z dwiema akcjami gospodarzy. Nim minął kwadrans, Benoit Pedretti ładnie podał prostopadle do Berii, lecz tego zatrzymał Kiriłł Nababkin.

Po tym, jak Basa niecelnie główkował po rzucie rożnym, dwójkową akcję przeprowadzili Cauna z Vagnerem. Zakończyła się ona stratą piłki. Chwilę później niezłą akcję do uzyskania prowadzenia mieli mistrzowie Francji. Do Basy dośrodkował Debuchy, Czarnogórzec odegrał do Sow, lecz ten nie spodziewał się tego i nie zrobił z tego użytku. Zaraz po tym w „szesnastkę” wpadł Beria, ale z jego strzałem żadnych problemów nie miał Gabułow. W następnej akcji bramkarz CSKA interweniował dość niepewnie, ale Florent Balmont, na jego szczęście, nie trafił do siatki. Tan sam zawodnik w 26. minucie zmarnował akcję po dobrym podaniu Pedrettiego. 60 sekund później, uniemożliwiając dość do piłki Sow, Ignaszewicz uderzył kolanem w twarz swojego golkipera, któremu nic się nie stało. Zaraz po tym świetnym dryblingiem popisał się Doumbia, lecz, choć minął czterech rywali, dał się zablokować.
33. minuta przyniosła kontratak gospodarzy. W „szesnastkę” Gabułowa wpadł Balmont. Francuski pomocnik nieźle uderzył, lecz rosyjski bramkarz nie pozwolił się zaskoczyć. Po ogromnym pudle Berii o próbę strzału pokusił się Hazard. Jego uderzenie z linii pola karnego w krótki róg padło łupem golkipera „Wojskowych”. W rewanżu Vagner minął Debuchy’ego, zagrał w stronę Cauny, ale strzał Łotysza pozostawiał wiele do życzenia. 120 sekund później Hazard ze skrzydła podał do Ludovica Obraniaka, reprezentant Polski zagrał w kierunku Sow, lecz i on spudłował. Tuż przed przerwą naciskany przez Hazarda Gabułow popełnił fatalny błąd, z którego, dzięki interwencji jednego z obrońców, nie skorzystał Balmont. W 44. minucie w „szesnastkę” ponownie wpadł Hazard. Minął Wasilija Bieriezuckiego, jednak jego strzał wyłapał już Gabułow. Co nie udało się Belgowi, 60 sekund później uczynił Senegalczyk. Dośrodkowanie na dalszy słupek Pedrettiego otrzymał Sow i umieścił futbolówkę w bramce.









