W jednym z najciekawszych spotkań IV rundy eliminacji do Ligi Mistrzów, Twente Enschede zremisowało z Benfiką Lizbona 2:2. Prowadzenie gospodarzom dał Luuk de Jong, jednak gole Oscara Cardozo i Nolito wyprowadziły portugalski zespół na prowadzenie. Kontrowersyjna bramka w drugiej połowie pozwoliła jednak Holendrom wciąż poważnie myśleć o grze w fazie grupowej.
Przed potyczką wicemistrza Holandii z trzecim zespołem portugalskiej Ligi Sagres bardzo trudno było wskazać faworyta. Z jednej strony zespół, który ma już za sobą w tym sezonie zwycięstwo w Superpucharze Holandii z Ajaksem oraz prestiżową wygraną w hicie Eredivisie, w którym pewnie pokonał AZ Alkmaar. Dlatego też wcześniejszy rywal z eliminacji, rumuńskie FC Vaslui, nie było groźnym przeciwnikiem. Z kolei Portugalczycy nie odnieśli na początku sezonu spektakularnych zwycięstw, ale lista pozyskanych zawodników pokazuje, że odpadnięcie z Ligi Mistrzów byłoby wielką porażką, wszak tacy piłkarze, jak Joan Capdevilla i Ezequiel Garay to gracze wysokiej klasy.

Na jedno z najciekawszych spotkań tej rundy przyszło zaledwie kilka tysięcy widzów, jednak nie mogli być rozczarowani, gdyż starcie rozpoczęło się idealnie dla ich ulubieńców. Już w 6. minucie meczu pierwszą groźną sytuację świetnie wykończył Luuk de Jong. Zawodnik wykorzystał podanie ze środka boiska, przyjął piłkę na 30 metrze i po minięciu obrońcy oddał strzał z dystansu, którego nie był w stanie sięgnąć bramkarz. Futbolówka znalazła się tym samym w siatce, tuż przy dalszym słupku bramki Artura. Benfica jednak nie przejęła się niekorzystnym początkiem rywalizacji i od razu zaczęła atakować bramkę Michaiłowa. Szczególnie dobrze układała się współpraca między Oscarem Cardozo i Gaitanem, których niektóre zagrania wyglądały, jakby zawodnicy ci występowali ze sobą od początków swoich karier. Kiedy dodało się do tego duetu Pablo Aimara, wyszła zabójcza trójca, której Benfika zawdzięcza wyrównanie. W 21. minucie na Bramę dość mocno naciskał Aimar. Pomógł mu Axel Witsel i dość niespodziewanie to dzięki pomocy niewysokiego Argentyńczyka Belg wygrał rywalizację o piłkę, którą natychmiast oddał do Oscara Cardozo. Ten po przebiegnięciu kilku metrów posłał precyzyjne uderzenie z dystansu, które zatrzymało się dopiero w bramce i mieliśmy 1:1.
Już minutę później mogliśmy być jednak świadkami kolejnego gola, ale po doskonałym przerzuceniu piłki nad linią defensywną, Denny Landzaat w sytuacji sam na sam trafił tylko w wychodzącego Artura. Kolejną kapitalną sytuację Twente miało w 29. minucie, ale strzał z powietrza lewego obrońcy, Tiendalli, o centymetry minął bliższy słupek bramki Artura. Gospodarze od straty bramki nieustannie naciskali, wierząc, że jeszcze przed przerwą uda im się znowu objąć prowadzenie. Jednak, pomimo kilku szans, to Benfika strzeliła kolejnego gola, a ogromne znaczenie miała postać Witsela. W 36. minucie piłka krążyła jak po sznurku między graczami portugalskiego zespołu, by ostatecznie trafić pod nogi Belga, a ten – mając przed sobą bramkarza – upadłszy, odegrał wzdłuż pola karnego do Nolito, który ofiarnym wślizgiem uprzedził obrońcę i wpakował futbolówkę do siatki. Wynik 1:2 do przerwy gracze z Lizbony przed spotkaniem wzięliby w ciemno, tymczasem rywal nie postawił im wcale wysoko poprzeczki.










