We wtorek odbył się pierwszy półfinał Ligi Mistrzów 2008/2009. Walcząca o honor hiszpańskich klubów Barcelona, zremisowała z Chelsea Londyn 0:0. Po meczu Josep Guardiola stwierdził, że do Londynu uda się w bojowym nastroju, a Guus Hiddink, że Katalończycy poważniej nie grozili bramce Anglików.
– Rezultat jest, jaki jest. Ja go nie zmienię. W piłce nożnej nie można powiedzieć, że zasługuje się na więcej. Nasi przeciwnicy dobrze nauczyli się naszego stylu gry i przeciwdziałali mu głęboko w obronie. W ich defensywie przez cały czas grało sześciu piłkarzy. Goście zademonstrowali nam swoją potęgę w przygotowaniu fizycznym. My staraliśmy się nie zawieść, próbując prezentować typowy dla nas styl. Do Londynu udam się w bojowym nastroju i nic na to nie wpłynie. Mogę się tylko szczycić moimi podopiecznymi. Nie jest lekko zespołowi, który przez cały czas stara się atakować i pokazywać piękną piłkę. Na europejskiej arenie o wyniku często decydują szczegóły i drobiazgi, a te nie były były we wtorek po naszej stronie. – stwierdził Josep Guardiola, opiekun Barcelony.
– Rywalowi nie udało się groźniej zagrozić naszej bramce. Myślę, że Petr Cech dobrze sobie dzisiaj radził. Barcelona nie była w stanie stworzyć sobie stuprocentowej sytuacji strzeleckiej w naszym polu karnym, a nam nie udało się w pierwszej połowie, kiedy Drogba mógł otworzyć wynik. Trzeba przyznać, że Barcelona stwarzała większe niebezpieczeństwo pod naszą bramką. Być może moglibyśmy być więcej w posiadaniu piłki i równie często gościć w jej polu karnym, ale nie możemy zapominać, że w końcu graliśmy z najlepszą drużyną świata. – powiedział trener Chelsea Guus Hiddink.









