Trener PGE GKS-u Bełchatów – Kamil Krereś – cieszy się z jednego wywalczonego punktu. Leszek Ojrzyński z kolei uważa remis za stratę dwóch punktów. Zobaczmy, co sądzą trenerzy obu drużyn po wczorajszym meczu.
Trener PGE GKS-u Bełchatów – Kamil Kiereś – nie kryje zadowolenia z remisu, jaki jego drużyna wywalczyła w sobotnim meczu w Kielcach: – Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zdobytego punktu. Cieszę się, że zespół pokazał charakter. Wyszliśmy z wyniku 0:2 i mimo że graliśmy w przewadze, to wcale nie było to łatwe. W przerwie zadecydowaliśmy, że zaryzykujemy nawet kosztem nadziewania się na kontry Korony. Gospodarze mogli skarcić nas trzecią bramką, jednak mecz potoczył się po naszej myśli. Do przerwy przegrywaliśmy jednak jak najbardziej zasłużenie. Nie chcę komentować kwestii sędziowania i tego, co działo się na boisku. W wielu sytuacjach było naprawdę gorąco.
Leszek Ojrzyński, który jest szkoleniowcem Korony Kielce, w przeciwieństwie do trenera rywali, jest niezadowolony. Jego drużyna prowadziła 2:0 po pierwszej połowie i w końcówce meczu straciła dwa gole: – Straciliśmy dwa punkty. Mieliśmy w tym spotkaniu kontrolę, a mecz przypominał pojedynek z Górnikiem Zabrze. Niestety głupota jednego z moich zawodników spowodowała, że musieliśmy grać w dziesięciu. To jest drużyna. Jeśli ktoś zawini i popełni błąd, a to był duży błąd, to następni muszą pracować za niego. W przerwie zrobiliśmy zmianę. Zieliński wszedł na boisko, żeby wykorzystać swoją szybkość, bo wiedzieliśmy, że drużyna Bełchatowa ustawi się wysoko. Tak na dobrą sprawę mogło być nawet 4:0 dla nas. Mogło… Ten dzień okazał się jednak dla nas brutalny. Musimy to przełknąć i grać dalej. Miejmy nadzieję, że już nie będziemy w taki sposób tracić punktów.
Wypowiedzi dotyczą sobotniego meczu, jaki odbył się w Kielcach, między miejscową Koroną a PGE GKS-em Bełchatów. Mimo że gospodarze prowadzili 2:0 po pierwszej połowie, pozwolili sobie strzelić dwa gole i mecz zakończył się remisem 2:2.










