
Rekordzista szwajcarskiej ligi, który z Union Berlin awansował do Bundesligi w 2019 roku, a w 2023 roku do Ligi Mistrzów.
Urs Fischer urodził się 20 lutego 1966 roku w Zurychu. W dokumentach jest związany z Triengen w kantonie Lucerna, bo stamtąd pochodzi jego ojciec, ale sam podkreśla, że urodził się w Zurychu, a dorastał w dzielnicy Neu-Affoltern, w której jeszcze w 2022 roku mieszkał z rodziną. Był jedynakiem. Ojciec pracował w banku, matka w supermarkecie. Od ojca zapamiętał domową maksymę: „nie potrzebujemy polędwicy, wystarczy cervelat”.
W FC Zürich znalazł się przypadkiem. Jako siedmiolatek grał w piłkę na szkolnym boisku, kiedy kolega zaproponował mu próbny trening w klubie. Gdyby kolega kibicował Grasshopper Club, mógłby wylądować tam. Przez rok mógł tylko trenować i grać w sparingach, bo do ligowych meczów trzeba było mieć osiem lat. W latach 70. jako chłopiec do podawania piłek obejrzał półfinał Pucharu Mistrzów między FC Zürich a Liverpoolem. Ukończył też praktykę bankową w Schweizerische Volksbank: ojciec nie zgodził się na zawodowy kontrakt, dopóki syn jej nie ukończy.
W pierwszym zespole zadebiutował w sezonie 1983/1984 jako siedemnastolatek. W 1987 roku, mając 21 lat, przeniósł się do FC St. Gallen i jeszcze przez pewien czas pracował tam na pół etatu w księgowości firmy budowlanej. Został w St. Gallen osiem lat, także po spadku klubu w 1993 roku. Wrócił do Zurychu w 1995 roku na stulecie klubu jako postać, z którą kibice się identyfikowali, i został kapitanem. Jedyny tytuł w karierze, Puchar Szwajcarii, zdobył w 2000 roku. Po finale pozwolił prezydentowi Svenowi Hotzowi podnieść puchar jako pierwszemu.
Grał jako obrońca, czasem libero, a awaryjnie na każdej pozycji, raz w sparingu nawet w bramce. Rozegrał 545 meczów w najwyższej lidze szwajcarskiej, więcej niż ktokolwiek, i cztery spotkania w reprezentacji. Był kapitanem, który wymagał od innych tyle samo co od siebie. Jeden z kolegów z szatni mówił później, że się go bał. Karierę zakończył w 2003 roku: nowy trener Lucien Favre nie widział go w planach, a Fischer dowiedział się o tym na wakacjach. Fani pożegnali go transparentem „Na zawsze nasz kapitan”.
Pierwsze dyplomy trenerskie zrobił jeszcze jako piłkarz w St. Gallen, a licencję UEFA Pro zdobył w 2009 roku. Od lipca 2003 roku prowadził kolejne drużyny młodzieżowe FC Zürich, od U-14 po U-21, a w sezonie 2007/2008 był asystentem Bernarda Challandesa. W kwietniu 2010 roku Challandes został zwolniony i klub poprosił Fischera o przejęcie zespołu. Potrzebował ponad tygodnia, żeby się zgodzić. Debiutował porażką 1:4 w Lozannie, a potem sezon 2010/2011 skończył jako wicemistrz, tracąc do Basel jeden punkt. W kolejnych rozgrywkach przegrał z Bayernem Monachium w eliminacjach Ligi Mistrzów i zagrał w fazie grupowej Ligi Europy. 12 marca 2012 roku klub zwolnił go przy szóstym miejscu w tabeli, a rozstanie zakończyło się sporem.
Od marca do grudnia nie miał pracy. Wspominał, że to był trudny czas, jakby podłoga usunęła się spod nóg. Pomogło mu, że znów pojawił się w rozmowach, najpierw z FC Luzern, które wybrało jednak Ryszarda Komornickiego. W styczniu 2013 roku przejął FC Thun. W sezonie 2013/2014 Thun po raz pierwszy w historii zagrał w fazie grupowej Ligi Europy, po drodze eliminując Partizana Belgrad, ale w grupie przegrał pięć z sześciu meczów. W lutym 2015 roku liga wybrała go trenerem roku 2014. W Thun kończył ligę na miejscach 5., 6. i 4., a czwarte miejsce z 2015 roku nazywa swoim największym sukcesem.
W czerwcu 2015 roku trafił do Basel, mistrza kraju, i zapowiadał „ofensywny futbol, który porwie publiczność”. Wywalczył dwa tytuły, w 2016 i 2017 roku, oraz Puchar Szwajcarii w 2017 roku, zimował w europejskich pucharach, a w sezonie 2016/2017 awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Już w kwietniu 2017 roku nowe władze klubu z Bernhardem Burgenerem i Marco Strellerem ogłosiły, że po sezonie chcą nowego trenera. Fischer wiedział o zmianach od stycznia i powiedział, że rozumie decyzję. Klub nie przedłużył z nim współpracy mimo dubletu. Lokalni komentatorzy zarzucali mu wtedy, że w drugim sezonie zespół stanął w miejscu, wygrywał głównie dzięki klasie piłkarzy, a w Lidze Mistrzów trener grał zachowawczo. Sam wspomina Basel jako czas, w którym bardzo wiele się nauczył.
Po roku bez pracy podpisał w maju 2018 roku kontrakt z 1. FC Union Berlin, drugoligowcem, który rok wcześniej bał się spadku. Dyrektor Oliver Ruhnert opisał go trzema słowami: jasność, dyscyplina, konsekwencja. Do Berlina zabrał z Basel asystenta Markusa Hoffmanna, który został przy nim do końca tej pracy. Fischer szybko zrozumiał specyficzny klub z Köpenick: lewicowy, nieprzystający do futbolowego mainstreamu, z bożonarodzeniowym śpiewaniem na stadionie. Gdy zbliżał się awans, część kibiców czuła wręcz tęsknotę za drugą ligą, a już wcześniej, kiedy klub był blisko awansu, śpiewali „co za kicha, awansujemy”. Fischer skomentował to krótko: „To też jest Union”. W pierwszym sezonie Union zajął trzecie miejsce w 2. Bundeslidze, najwyższe w historii klubu, a przez całą rundę jesienną był jedynym niepokonanym zespołem w zawodowym futbolu niemieckim. Bezpośredni awans uciekł po remisie 2:2 w Bochum, ale w barażach z VfB Stuttgart drużyna zremisowała 2:2 na wyjeździe i 0:0 u siebie, co dało pierwszy awans do Bundesligi dzięki bramkom na wyjeździe. Fischer powiedział po awansie, że tych uczuć nie da się opisać słowami. W sklepie kibiców sprzedawano czerwone wędkarskie kapelusze, bo trener łowi ryby, a w 2021 roku w berlińskim Tierparku urodziła się panda czerwona nazwana Urs.
Pierwszy mecz w Bundeslidze Union przegrał z RB Leipzig 0:4, ale utrzymał się w lidze. W kolejnym sezonie wywalczył Ligę Konferencji, rok później Ligę Europy, a w sezonie 2022/2023 skończył czwarty i po raz pierwszy w historii zagrał w Lidze Mistrzów. Jesienią 2022 roku Union prowadził w tabeli Bundesligi. Szwajcarzy wybrali go trenerem roku 2022.
W listopadzie 2023 roku po czternastu meczach bez zwycięstwa i spadku na ostatnie miejsce Fischer i prezydent Dirk Zingler zdecydowali o rozstaniu. Zingler mówił, że trener nie zrezygnował i nie został zwolniony, i że decyzja była wspólna. Fischer tłumaczył, że czasem pomaga inna twarz i inny sposób przemawiania do drużyny. W przerwie podróżował z rodziną i, jak przyznał, zaczął grać w golfa, choć wcześniej go krytykował. Po dwóch latach bez pracy, w grudniu 2025 roku, przejął 1. FSV Mainz 05, ostatnie wtedy w tabeli Bundesligi, po Bo Henriksenie. Na prezentacji powiedział: „Nie jestem wulkanem”, i dodał, że potrafi być „nieprzyjemny”, kiedy czegoś wymaga. Pierwszy mecz miał poprowadzić w Lidze Konferencji w Poznaniu przeciwko Lechowi.
W Union Fischer przez rok grał czwórką z tyłu, 4-4-2 lub 4-3-3, a po awansie przeszedł na trzech środkowych obrońców. Od sezonu 2019/2020 do końca kadencji grał najczęściej 3-5-2, z wahadłowymi, którzy muszą biec po całej długości boiska. Rotował nimi, żeby chronić siły. Mainz w sezonach 2025/2026 i 2026/2027 także gra najczęściej 3-5-2, a przy przejęciu zespołu Fischer mówił, że zmiana na czwórkę obrońców na razie nie wchodzi w grę. W Basel grał 4-2-3-1 i tłumaczył, że wynikało to z kadry, a nie z ideologii.
Jego drużyny mają mało piłki. Bronią w środkowej strefie, pressują jednak aktywnie i agresywnie, a po odbiorze szybko przechodzą do ataku. Długie piłki do napastnika, walka o drugą piłkę i dośrodkowania ze skrzydeł to stały repertuar. Wyróżnikiem Unionu były stałe fragmenty gry, z wahadłowym Christopherem Trimmelem, który potrafił zamienić aut w dośrodkowanie. W sezonie 2022/2023 Union miał najmniej straconych goli w lidze. Fischer sam mówi, że wymaga kompaktowości i dobrej organizacji, a jeśli ktoś nazywa to rustykalnym, nie ma z tym problemu.
Pytany w 2023 roku, czy marzy o pracy selekcjonera Szwajcarii, odpowiedział, że liczy się to, co sprawia mu radość teraz, czyli codzienna praca z klubem. Przy pracy z ludźmi stawia na prostotę. O sobie mówił w 2018 roku: „poprawny, konsekwentny, z ambicjami, ale skromny”. Mówi, że 90 minut należy do zawodników, więc przy linii stoi spokojnie. Jako piłkarz miał w szatni dużą władzę, jego trener Raimondo Ponte nazywał go „człowiekiem władzy”, a jeden z kolegów mówił, że kapitan miał do dyspozycji tylko „pejcz”. W 2010 roku Fischer przyznawał, że nie jest dyplomatą i musi się jeszcze dużo nauczyć o komunikacji. Z czasem złagodniał, a jego motto brzmi: „Nie bierz siebie zbyt serio”. Przyznawał się do wpływu Favre’a i jego futbolu opartego na grze piłką, u którego krótko praktykował w Hercie. W Union przez lata transfery wchodziły do zespołu w sposób, który po latach sam klub uznawał za niemal niewytłumaczalny.
Wątek polski zaczyna się w Union. Gdy w 2018 roku Fischer obejmował klub, zadzwonił do Rafała Gikiewicza na wakacje na Mazurach i powiedział, że widzi go w bramce jako numer jeden. Gikiewicz bronił w barażach ze Stuttgartem i w październiku 2018 roku uratował remis z Heidenheim, zdobywając głową gola na 1:1. Chwilę wcześniej trener kazał mu zostać na połowie, a po meczu przyznał, że ryzyko się opłaciło. W 2021 roku do Union przyszli Tymoteusz Puchacz i Paweł Wszołek. Puchacz zadebiutował w Bundeslidze dopiero po 486 dniach, a w sierpniu 2022 roku Fischer miał zablokować jego wypożyczenie do Lecha Poznań, bo potrzebował go do rotacji.
„Nie jestem wulkanem i nie będę jak Bo. Inaczej musiałbym grać rolę. Ważne, żeby trener pozostał autentyczny.” (SRF, grudzień 2025)
„Te 90 minut należy do zawodników. Pracują na nie przez cały tydzień.” (St. Galler Tagblatt, kwiecień 2018)
21
meczów
1,71
punktu na mecz
11
zwycięstw · 3 remisy, 7 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od lipca 2025Bundesliga | Bundesliga | 21 | 11-3-7 | 1,71 | |
| 2018–2023Bundesliga | Bundesliga | 166 | 73-38-55 | 1,55 | |
| 2015–2017 | |||||
| 2013–2015 | |||||
| 2010–2012 |





