
Dawny talent Milanu, który budowanie gry od bramkarza uczynił znakiem firmowym Sassuolo, Szachtara, Brighton i Marsylii.
Roberto De Zerbi urodził się 6 czerwca 1979 roku w Brescii, na osiedlu Mompiano. Dom stał kilkaset metrów od Curva Nord stadionu Rigamonti, a jego ojciec Alfredo należał do przywódców kibiców Brescii i zabierał syna na mecze od małego. De Zerbi mówi o sobie, że urodził się ultrasem: wokół stadionu żył jak na jednym wielkim podwórku, a w dniach ważnych spotkań całe osiedle od wtorku szykowało flagi, transparenty i race. Kiedy wraca do Brescii, woli stać wśród kibiców niż siedzieć w loży honorowej, i prosi znajomych, by nie rozpoznawali w nim trenera Brighton czy Marsylii. Matka, nauczycielka, pilnowała, żeby chłopak uczył się porządnie, bo, jak mówi, kto nie umie się wysłowić, ma w życiu pod górkę. Brata, który nie grał w piłkę, ustawiał w bramce, żeby mieć do kogo strzelać.
Zaczynał w parafialnym klubie US Oratorio Mompiano, na małym boisku pod okiem księdza. W 1995 roku wypatrzył go Milan, więc piętnastolatek zamieszkał w Milanello, a rano jeździł do liceum w Carnago. Dostał przydomek „Piccolo Genio” od Dejana Savićevicia, bo grał jak on: lewonożny rozgrywający, który potrafił wymyślić coś z każdej piłki. Mauro Tassotti, jego trener w Primaverze, mówił po latach, że w tamtym roczniku nikt nie miał więcej talentu. W sezonie 1997/1998 trenował z pierwszą drużyną Fabio Capello, a latem 1998 roku Alberto Zaccheroni dawał mu grać w sparingach od pierwszej minuty i strzelił dwa gole. Do oficjalnego meczu w Milanie nie doszedł. Zachował koszulkę Roberta Baggio z dedykacją „Dla Roberta, z szacunkiem”. Zvonimir Boban był dla niego jak starszy brat, a jego idolem od dziecka był Roberto Mancini. Z pierwszej umowy kupił rodzicom dom.
Wypożyczenia do niższych lig, Monza, Padwa, Como, Avellino, Lecco i Salernitana, zamieniły się w tułaczkę: sześć klubów w pięć lat bez przełomu. Odbił się w Foggii w latach 2002–2004, w Serie C2 i C1, gdzie kibice go pokochali, potem grał w Arezzo, Catanii i Napoli, z którym wygrał Serie B i w 2007 roku zadebiutował w Serie A. Zahaczył jeszcze o Brescię i Avellino, a karierę skończył w Rumunii, w CFR Cluj, gdzie jego gol dał klubowi awans do Ligi Mistrzów. O sobie z tamtych lat mówi, że był wymagający wobec siebie i kolegów oraz „utrapieniem” dla trenerów, z którymi często się kłócił, i że zrobił karierę, na jaką zasłużył.
W 2013 roku, mając 34 lata, wziął Darfo Boario w Serie D. Praca skończyła się spadkiem, ale pozwoliła mu zrozumieć, czy chce dalej żyć piłką. „Nawet moja matka nie dałaby mi na początku zespołu. Zaczynałem od D, nie byłem nigdy w niczyim sztabie”, powiedział później. Latem 2014 roku objął Foggię w trzeciej lidze. Jego 4-3-3 szybko stało się znane, a nagrania bramek rozchodziły się w sieci, choć grał w grupie C Serie C. Porównywany do Zdenka Zemana, odpowiadał, że są przeciwieństwami: Zeman jest bardziej pionowy i schematyczny, on woli, żeby piłka jak najdłużej była przy nogach zawodników. W Foggii, jak mówił, jest większa presja niż w Sassuolo w Serie A. Pierwszy sezon zespół skończył siódmy, drugi na drugim miejscu z 65 punktami. 13 kwietnia 2016 roku Foggia wygrała Puchar Włoch Serie C (4:1 u siebie i 4:4 w Cittadelli, dwa gole z rzutów karnych Pietro Iemmello) i doszła do finału baraży o Serie B, przegranego z Pisą. Z klubem rozstał się w sierpniu 2016 roku, po dwóch kolejkach nowego sezonu. Sam tłumaczył rozstanie rozbieżnością celów z klubem.
10 września 2016 roku, przeskakując z trzeciej ligi do Serie A, zastąpił w Palermo Giuseppe Ballardiniego. Maurizio Zamparini zwolnił go pod koniec listopada po porażce w Pucharze Włoch ze Spezią, po dwunastu meczach i serii siedmiu kolejnych porażek u siebie, i dodał, że trener „chciał dać się zwolnić”. We wrześniu 2017 roku skończył w Coverciano kurs UEFA Pro z najwyższą oceną, a po niemal rocznej przerwie, w październiku 2017 roku, objął Benevento po Marco Baronim, który przegrał dziewięć pierwszych meczów sezonu. Benevento skończyło ostatnie z 21 punktami, ale 18 z nich zdobyło w rundzie wiosennej. Mecz z Milanem, wygrany w sobotni wieczór mimo że wygrana nie dawała utrzymania, nazywa najpiękniejszym w swojej karierze trenerskiej: powiedział piłkarzom, że skoro mają wejść do trumny, mają ją dobrze zamknąć. Następnego dnia Udinese wygrało i Benevento spadło, a on twierdzi, że tę wygraną ceni bardziej niż trofeum.
W 2018 roku trafił do Sassuolo. Zespół miał wtedy 43 procent posiadania piłki i 73 procent celności podań, rok później 54 i 82. Według analizy był to największy skok w jednym sezonie w pięciu najsilniejszych ligach Europy w ciągu pięciu lat. Skończył z nim jedenasty, a potem dwa razy ósmy; w sezonie 2020/2021 Sassuolo miało najwyższe posiadanie piłki w Serie A i o włos przegapiło Ligę Konferencji. Bramkarz Andrea Consigli opowiadał, że z De Zerbim stał się „zawodnikiem z pola”. Asystentem był Davide Possanzini, który odszedł z nim także do Ukrainy.
Do Szachtara Donieck przeszedł w 2021 roku, bo, jak mówił, w Sassuolo osiągnął sufit i chciał nauczyć się prowadzić zespół z wieloma obcokrajowcami, grać trzy mecze w tygodniu i opanować angielski. Zadzwonił do Paulo Fonseki, który znał klub, a poprzednikiem był Luis Castro. Zaprzeczał plotkom, że poszedł dla pieniędzy. 22 września 2021 roku Szachtar pokonał 3:0 Dynamo Kijów w Superpucharze Ukrainy, a w lidze był liderem, gdy rozgrywki przerwano. Kiedy wybuchła wojna, po powrocie z obozu w Antalyi De Zerbi został w hotelu w Kijowie. Pierwszą noc przeczekał w hotelowym schronie razem z Fonseką, który był wtedy w stolicy, i brazylijskimi piłkarzami klubu. Wyjechał dopiero 27 lutego 2022 roku, pociągiem do Lwowa, z Possanzinim i resztą sztabu. Wcześniej zadbał o to, by Brazylijczycy wsiedli do pociągu do Polski. Po powrocie do Włoch odrzucał propozycje, bo nie czuł się na siłach. Mówił, że to dla niego otwarta rana i że chce kiedyś wrócić do Szachtara. W listopadzie 2024 roku przypomniał, że nie uciekł z klubu nawet wtedy, gdy na Kijów spadały bomby.
18 września 2022 roku zastąpił w Brighton Grahama Pottera, który odszedł do Chelsea. Klub rozmawiał tylko z nim. W pierwszym sezonie zajął szóste miejsce, najwyższe w historii klubu i pierwszy start w Europie, i doszedł do półfinału Pucharu Anglii. W kolejnym zespół dotarł do 1/8 Ligi Europy. Po meczu na Anfield w marcu 2024 roku Jürgen Klopp powiedział mu, żeby „dalej wywracał futbol do góry nogami”. De Zerbi odszedł za porozumieniem stron 17 maja 2024 roku. Później tłumaczył, że miał inne pomysły niż właściciel i nie chciał „akceptować rzeczy niesprawiedliwych”. W Brighton prowadził Polaka Jakuba Modera, który wracał po zerwaniu więzadeł krzyżowych i ponad półtora roku przerwy. Po wyjściu Modera w pierwszym składzie na Anfield mówił: „Jakub jest świetny. Wraca do pełni formy po ciężkiej kontuzji i zagrał bardzo dobrze”, a przed meczem z Manchesterem City w kwietniu 2024 roku chwalił jego podejście do treningów.
Latem 2024 roku przeszedł do Olympique Marsylia. W pierwszym sezonie klub został wicemistrzem Francji i wrócił do Ligi Mistrzów, wygrał po raz pierwszy od czternastu lat u siebie z Paris Saint-Germain. W listopadzie 2024 roku, po porażce 1:3 z Auxerre, powiedział: „Jeśli to ja jestem problemem, jestem gotów odejść”, a dyrektor sportowy Medhi Benatia go poparł. 10 lutego 2026 roku, po odpadnięciu z Ligi Mistrzów z Brugią (0:3) i porażce 0:5 z PSG, klub ogłosił rozstanie za porozumieniem stron. Pięć dni później dymisję złożył Benatia. Dziennikarz RMC Sport przekazał, że trener czuł się zmęczony i samotny pod presją.
30 marca 2026 roku objął Tottenham po Igorze Tudorze; klub był 17., o punkt nad strefą spadkową. Pierwszy mecz, 0:1 w Sunderlandzie, zostawił w szatni zawodników leżących na plecach, niektórzy płakali, a on zapytał: „Czy my umarliśmy?” Utrzymanie zapewnił dopiero w ostatniej kolejce. Latem 2026 roku do klubu dołączył Sandro Tonali, wychowanek Brescii, którego De Zerbi śledził od młodości.
Najbardziej rozpoznawalna cecha jego drużyn to budowanie gry od bramkarza. Bramkarz działa jak trzeci stoper, podwójny pivot cofa się głęboko, by wciągnąć rywala wysoko, po czym piłka idzie bokiem do obrońców przy linii. W ataku pięciu zawodników zajmuje przestrzenie między obrońcami rywala, a skrzydłowi i dziesiątka rotują. W Foggii i Sassuolo grał głównie 4-3-3, w kolejnych klubach 4-2-3-1, a w Tottenhamie w sezonie 2026/2027 również ustawia zespół w 4-2-3-1, czasem przechodząc na trzech z tyłu. Obrona opiera się na posiadaniu piłki i wysokim pressingu na połowie rywala, ze świadomym ryzykiem. Mówi, że meczu wygrywa się dziesiątką, jedenastką, dziewiątką i siódemką, bo to oni mają najwięcej jakości.
Wzorem jest dla niego Pep Guardiola, a z innych trenerów wymienia Sarriego, Thiago Mottę, Postecoglou i Italiano. Marsylska prasa pisała o jego stylu, który potrafi „drażnić”. W rozmowach o piłkarzach powtarza, że jego praca to poprawianie ich, na przykład Greenwooda czy Harita, od którego wymagał dziesięciu goli w sezonie. Prywatnie jest znany z obsesji na punkcie papierosów i przyjaźni z fryzjerem. „DNA widowiska” definiuje jako własny charakter, rodzinę i to, jakim był piłkarzem.
„Kto mnie nie zna, bierze mnie za zadufanego albo zarozumiałego” (Cronache di Spogliatoio, luty 2024)
„Zwycięstwo nie jest tym, o czym marzę. Marzę o tym, żeby oddać miastu pasję” (La Provence, wrzesień 2024)
3
mecze
1,67
punktu na mecz
1
zwycięstwo · 2 remisy, 0 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2025 | 3 | 1-2-0 | 1,67 | ||
| 2024–2025Ligue 1 | Ligue 1 | 34 | 20-5-9 | 1,91 | |
| 2022–2024Premier League | Premier League | 74 | 28-20-26 | 1,41 | |
| 2021–2022 | |||||
| 2018–2021Serie A | Serie A | 120 | 43-36-41 | 1,38 | |
| 2017–2018Serie A | Serie A | 32 | 6-3-23 | 0,66 | |
| 2016Serie A | Serie A | 13 | 1-3-9 | 0,46 | |
| 2014–2016 | Foggia |





