Czternaście spotkań, 9 porażek, 3 remisy, 2 wygrane i aż 38 – słownie trzydzieści osiem – straconych bramek przez Podbeskidzie, to musi robić wrażenie, ale niestety negatywne. Można by tu zwalić wszystko na obronę i bramkarzy, ale problem nie leży tylko tam. Co zrobiono źle, a co teraz trzeba poprawiać?
Podbeskidzie przed próbą “podboju” ekstraklasy dokonało sześciu wzmocnień, do klubu przyszli:
- 26-letni Węgier – Gergo Kocsis
- 28-letni Serb – Milan Rundic
- 19-letni Polak – Maksymilian Sitek
- 18-letni Polak – Dominik Frelek
- 20-letni Polak – Kondrad Gutowski
- 27-letni Ukrainiec – Serhii Miakuszko
I niestety, trzeba powiedzieć, że obronił się tak naprawdę tylko wychowanek Legii Warszawa Maksymilian Sitek. Postawę Kocsisa trzeba ocenić 50/50, Rundicia Negatywnie, Frelek w ogóle nie zagrał, ale to przez liczne kontuzje i choroby, Gutowski rozegrał raptem 126 minut w Ekstraklasie, a Miakuszko, czyli tzw. “Ukraiński Messi”, oprócz dobrej techniki i kilku sztuczek nie pokazał nic. Do drużyny dołączył jeszcze Michael Pesković. Ale trzeba powiedzieć jasno, Podbeskidzie zrobiło słabe, a może nawet bardzo słabe transfery.
Jesień na jedynkę
Na papierze przed sezonem najlepszy beniaminek, po pierwszej rundzie najgorsza drużyna ligi. Zaczęło się od 4:2 w Zabrzu, a skończyło na 4:1 w Płocku. W między czasie było zwycięstwo w kiepskim, żeby nie powiedzieć w fatalnym stylu z Stalą Mielec oraz wygrana z “Miedziowymi” 2:1 po błędzie bramkarza gości, wtedy mówiono, że to światełko w tunelu. Niestety, to światełko szybko zgasło, 0:2 ze Śląskiem Wrocław i znów to samo. Do tego trzy remisy z Cracovią 2:2, Jagiellonią 2:2 i 1:1 z Pogonią. We wszystkich meczach masę błędów indywidualnych, w kryciu, ustawieniu i najprostszych rzeczach i tak mamy najgorszą drużynę ligi, najgorszą obronę ligi i jeden z dwóch najgorszych ataków w lidze.
Oprócz fatalnej defensywy jest jeszcze bardzo przeciętny atak. Gdy ma się w składzie takiego napastnika jak Kamil Biliński, to po prostu trzeba mieć za jego plecami zawodnika kreatywnego, który wypracuje “Bili” dogodne okazje. Niestety ani Tomasz Nowak, ani Mateusz Marzec i Desley Ubbink nie są na tym poziomie co ich klub. Alternatywą dla kreatywnej “10” może być dostawienie do Bilińskiego drugiego napastnika np. Marko Roginicia, to było testowane w meczu w Szczecinie i raczej wyglądało dobrze niż źle.
Czekać na cud?
Ostatnie w tabeli po rundzie jesiennej Podbeskidzie rozpoczęło przygotowania do heroicznej walki o utrzymanie w ekstraklasie. Cel jest jeden, ale wykonawcy tego celu się zmienili w porównaniu do początku sezonu. W klubie nie ma już Trenera Krzysztofa Brede który został zwolniony w dość niejednoznacznych warunkach, bowiem w dzień zwolnienia Brede, prezes Klubu Bogdan Kłys zapewniał piłkarzy, że trener pozostanie na stanowisku – mówił o tym na antenie Weszło Kamil Biliński, a kilka godzin później – po spotkaniu w ratuszu – doszło do rozwiązania umowy ze Szkoleniowcem “Górali”. Nie będziemy tutaj nikogo o nic oskarżać, ale pytania nasuwają się same.











