
Trener awansów do Primera División: z Levante, Mallorcą i Alavés wprowadził je do elity, a w 2026 roku utrzymał Sevillę.
Luis García Plaza urodził się 1 grudnia 1972 roku w Madrycie. Był środkowym obrońcą i wychowankiem Atlético Madryt. Wystąpił w rezerwach klubu, trafił nawet na zgrupowanie pierwszego zespołu, ale nigdy w nim nie zadebiutował. Grał jeszcze w Alcalá, Yeclano, Rayo Vallecano B i Talavera, a skończył w Benidorm. Największym sukcesem był awans do Segunda División B z tym klubem.
Karierę zakończył w 2000 roku, mając 27 lat, po ciężkiej kontuzji łąkotki. Wcześniej przez kilka miesięcy leczył bark. Osiadł w Altea na wybrzeżu Alicante, gdzie zaczął trenować. Mówił później, że jako trener bawi się lepiej niż jako piłkarz, bo piłkę widział z perspektywy trenera od dziecka. Wychował się w Atlético i przyznawał, że chciałby kiedyś poprowadzić ten klub.
Pierwsze mecze poprowadził w Altea, w lidze Regional Preferente. Potem dostał szansę w Villajoyosa, tuż po awansie klubu do Segunda B. Pod prezesem Andrésem Planellsem zrobił z jednej z drużyn o najmniejszym budżecie w lidze „zabójcę gigantów”. Do dziś mówi, że to Villajoyosa otworzyło mu drzwi do zawodowego futbolu. W czerwcu 2026 roku ogłosił na zebraniu członków, że chce wrócić do klubu jako prezes i odbudować jego tożsamość.
W 2005 roku objął rezerwy Villarreal. Prowadził je w walce o awans do Segunda B i do dziś wspomina, że zdobył z nimi sto punktów, czyli rekord rezerw. Potem przyszedł Elche w Segunda División. Zwolniono go w styczniu 2007 roku i, jak mówił później, została mu po tym „zadra”: musiał sprawdzić, czy da radę zrobić kolejny krok. W sezonie 2007/2008 wrócił do Benidorm i skończył rozgrywki na czwartym miejscu w grupie trzeciej Segunda B, w fazie barażowej o awans.
W 2008 roku, jako 35-latek bez nazwiska, objął Levante z Segunda División. Klub był pod ochroną ustawy upadłościowej, bez pieniędzy na transfery. „Mówili mi w szatni: jesteś szalony, po co tu przyszedłeś?” W przygotowaniach do pierwszego sezonu miał dwóch lub trzech zawodników i jeździł z nimi do Oliva, drużynę składał z wolnych graczy, wypożyczonych i odstawionych w innych klubach, a pierwszy sezon skończył na ósmym miejscu. W sezonie 2009/2010 Levante miało w pierwszej rundzie 26 punktów, a w drugiej aż 45, i awansowało do Primera División. Frekwencja na stadionie wzrosła z około trzech do około dwunastu tysięcy, a dziennikarze i kibice zaczęli nazywać go „Luisgar”. Rok później, mimo że w pewnym momencie sezonu Levante było ostatnie, trener utrzymał je z dużym zapasem. W marcu 2011 roku mówił, że z budżetu około 20 milionów euro tylko 8,5 miliona szło na zespół i sztab, a resztę pochłaniały długi, więc sprzedaż najlepszego piłkarza niewiele zmieniałaby w klubie. Uważał, że futbol musi przejść na model, w którym wydatki równają się przychodom, bo obecny prowadzi do ruiny, zwłaszcza w Segunda B.
Latem 2011 roku zatrudniło go Getafe. Został trenerem z największą liczbą meczów w Primera División w historii tego klubu i był nim do marca 2014 roku, gdy po dwunastu spotkaniach bez wygranej drużyna znalazła się punkt nad strefą spadkową, a klub go zwolnił. W pierwszym sezonie skończył rozgrywki na jedenastym miejscu i wygrał u siebie z Barceloną i Sevillą. Następne dwa lata, od lata 2014, spędził w Baniyas w Emiratach, co było jego pierwszą pracą za granicą. W czerwcu 2017 roku przejął Beijing Renhe z chińskiej drugiej ligi i jesienią awansował z nim do Superligi.
10 grudnia 2018 roku zastąpił Javiego Calleję w Villarreal, czyli klubie, w którym kiedyś prowadził rezerwy. Przyszedł z własnym sztabem: Pedro Rostollem jako drugim trenerem, Eduardo Domínguezem od przygotowania fizycznego i analitykiem Raúlem Gallego. Zwolniono go 29 stycznia 2019 roku, po sześciu tygodniach. W lipcu 2019 roku wrócił do Pekinu, ale klub spadł z ligi, a w listopadzie odszedł. Potem pół roku prowadził Al-Shabab w Arabii Saudyjskiej i w lipcu 2020 roku odszedł z powodów osobistych.
6 sierpnia 2020 roku został trenerem Mallorki i w maju 2021 roku, już w pierwszym sezonie, wprowadził ją do Primera División. W zespole grał Iñigo Ruiz de Galarreta, o którym mówi: po piętnastu dniach treningów pomyślał „cholera, to jest bardzo dobry” i dziwił się, że tak długo czekał na Primera. W marcu 2022 roku Mallorca zwolniła trenera po serii sześciu porażek z rzędu, z drużyną w strefie spadkowej.
Dwa miesiące później, 23 maja 2022 roku, objął Alavés, które właśnie spadło z Primera División. W sezonie 2022/2023 nie awansował bezpośrednio, bo remis z Las Palmas zamknął drogę do automatycznego awansu. W barażach pokonał Levante w finale i awansował. Awans przypieczętował rzutem karnym Asier Villalibre, który w drugiej połowie sezonu strzelił dla Alavés sześć goli, o którym trener później żartował, że w Mendizorroza ma „być spokojny”, kiedy przyjedzie z Athleticiem. W kwietniu 2023 roku zwracał uwagę, że Alavés w drugiej rundzie jest drugą najskuteczniejszą i najmniej tracącą drużyną ligi. W sezonie 2023/2024 utrzymał klub w Primera División, a 3 grudnia 2024 roku został zwolniony, chociaż Alavés nie było w strefie spadkowej.
Potem półtora roku nie pracował. 24 marca 2026 roku przejął Sevillę po zwolnionym Matíasie Almeydzie. Klub był szesnasty, o trzy punkty od spadku, do końca zostało dziewięć kolejek. Słyszał, żeby tam nie iść, ale uznał, że jest trenerem, który „idzie do przodu”. Mówił później, że motywacji nie musiał dodawać, bo piłkarze już ją mieli, a on skupił się na mechanizmach prowadzących do zwycięstwa. Postawił na wychowanków klubu, bo dawali zaangażowanie i głód, i według jego słów w siedmiu meczach wygrał cztery. Nazwał to najintensywniejszym okresem w życiu zawodowym i dodał, że robił wtedy rzeczy, których w normalnym zespole by nie zrobił, bo sytuacja wymagała pilnych decyzji. Utrzymanie przypieczętował w maju 2026 roku, jeszcze przed końcem sezonu. Latem klub był bliski sprzedaży, więc trener zakładał, że w razie zmiany właściciela straci pracę, i tydzień czekał niedaleko Kadyksu. Gdy sprzedaż się załamała, poprosił prezydenta o całkowitą wymianę kadry, a współpracę ułożył z dyrektorem sportowym José Ignacio Navarro. Najtrudniejsze były rozmowy z piłkarzami, którym musiał powiedzieć, że nie będzie na nich liczył. W ich miejsce przyszli młodzi zawodnicy.
Z natury woli kontrolować mecz. W 2011 roku mówił, że woli dominować i przejmować inicjatywę, a na to, jak chce grać, wpłynęły rezerwy Villarreal. Jednocześnie upiera się, że system wynika z zawodników, jakich ma, i dopasowuje go do kadry: „nie jestem uparciuchem”. Mówi też, że nie ma jednego modelu, a Barcelonę trudno kopiować, bo potrzeba do tego odpowiednich zawodników. Piękny futbol to według niego „dobrze atakować i dobrze bronić”, a Barcelona atakuje dobrze, bo dobrze broni. Uczył się od Zambrano, Antonio Lópeza, Luisa Aragonésa (który „go naznaczył”) i Rafy Beníteza.
Jest bardzo wymagający i sam o sobie mówi, że w sprawie wagi bywa „niemal obsesyjny”. W Levante codziennie ważył piłkarzy i pilnował odpoczynku oraz nocnych wyjść przed meczami. Zasady wewnętrzne były spisane przed sezonem i obowiązywały każdego. Przed meczem, kiedy zawodnicy wychodzą na rozgrzewkę, zostaje w szatni, bo uważa, że od tej chwili ważniejsi są piłkarze, a trener ma być jak najspokojniejszy.
Z wiekiem mówi, że zmienił się i jest „kompletniejszym trenerem”: korzysta z języka, którego piętnaście lat temu nie używał, i ciągle się uczy. W Sevilli zdradził, że w przerwach na nawodnienie ma osobę, która podsłuchuje, co mówi trener rywali, i przekazuje mu to na ławkę. Kiedyś przygotował planszę z taktyką, ale zobaczył kamerę i jej nie pokazał. Mówi też, że jego drugie rundy są lepsze niż pierwsze, bo drużyna rośnie z pracą. Docenia wychowanków akademii, bo młodzi, zwłaszcza Hiszpanie, przychodzą z dołu bardzo dobrze przygotowani, a praca w akademiach jest jego zdaniem kluczowa. W Sevilli korzystał z nich od pierwszych dni.
W ostatnich pracach najczęściej ustawia 4-2-3-1 i mówi, że gra w tym ustawieniu od zawsze. W Sevilli w pierwszych tygodniach musiał je zmienić, bo nie miał klasycznej „dziesiątki”. Gdy dzień przed meczem z Atlético z klubu odszedł boczny obrońca Oso, przebudował plan: „w tym nie jestem uparty”. Chce, żeby drużyna spędzała dużo czasu na połowie rywala, z piłką i bez niej, a od zespołu oczekuje czytelnej struktury, która pozwala bronić się przed różnymi systemami rywali. Mecze u siebie i na wyjeździe przygotowuje tak samo, choć w Alavés przyznawał, że u siebie drużyna częściej dochodzi do bramki, bo niesie ją publiczność, a rywale zmuszają go do robienia „innych rzeczy”. Planuje skład w porozumieniu z dyrektorem sportowym i jasno mówi, czego chce, ale nie dzwoni po zawodników. W kadrze lubi mieszankę młodości i doświadczenia, a jak mówi, szuka graczy, którzy „chcą zjeść świat”. Powtarza, że w klubach pracuje tak, jakby miał zostać na całe życie. Zwykle zostaje w nich około trzech lat: dwa w Mallorce, trzy w Vitorii, trzy w Getafe.
Odrzuca etykietę specjalisty od ratowania drużyn. Mówi, że jest „ekspertem od budowania czegoś od początku i poprawiania zespołu w trakcie sezonu”, a Sevilla była dopiero drugim razem, gdy wszedł do drużyny w takiej sytuacji.
„Piłka należy do piłkarzy. Gdy zaczyna się mecz, trener musi być jak najspokojniejszy, bo jest pasem transmisyjnym zawodników.” (AS, kwiecień 2011)
„Jestem ekspertem od budowania czegoś od początku i poprawiania zespołu w trakcie sezonu.” (Sport, maj 2026)
11
meczów
1,82
punktu na mecz
6
zwycięstw · 2 remisy, 3 porażki
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od października 2025La Liga | La Liga | 11 | 6-2-3 | 1,82 | |
| 2022–2024La Liga | La Liga | 66 | 24-12-30 | 1,27 | |
| 2020–2022La Liga | La Liga | 32 | 11-9-12 | 1,31 | |
| 2019–2020 | |||||
| 2019 | Beijing Chengfeng | ||||
| 2018–2019La Liga | La Liga | 4 | 1-1-2 | 1,00 | |
| 2017–2018 | Beijing Chengfeng | ||||
| 2014–2016 | Bani Yas | ||||
| 2011–2014La Liga | La Liga | 102 | 32-25-45 | 1,19 | |
| 2008–2011La Liga | La Liga | 38 | 12-9-17 | 1,18 |