Za nami kolejny sezon ekstraklasy. Nasza rodzima liga jak zwykle przyniosła ze sobą wiele zaskoczeń. Niespodziewanie słabo zagrały Legia Warszawa i Wisła Kraków. Nadspodziewanie dobrze grali z kolei Radomiak Radom czy Warta Poznań. Tym razem skupimy się jednak na największych niewypałach tego sezonu.
Stworzyliśmy ranking dziesięciu piłkarzy, którzy najbardziej rozczarowali w tym sezonie ekstraklasy. Oto oni:
10. Artur Boruc
Arturowi Borucowi należy się szacunek za całokształt kariery i jego wkład w nie tak liczne sukcesy Legii z ostatnich dwóch lat. Jednak końcówka jego kariery jest zupełnie nieudana. 42-latek na początku sezonu nie był w stanie ratować klubu w trudnych sytuacjach. Później długo nie grał z powodu kontuzji. Najmocniej sobie nagrabił w meczu z Wartą Poznań, kiedy bezmyślnie uderzył Dawida Szymonowicza we własnym polu karnym i zarobił za to czerwoną kartkę. Potem do pierwszego składu nie wrócił, nawet na ostatni mecz w sezonie (podobno z powodu niezapłaconej kary za wcześniej wspomniany wybryk).
Boruc nie pomagał sobie też w mediach społecznościowych. Co chwilę kogoś obrażał. Na jego celowniku znaleźli się m.in. sędziowie, a przed meczem z Jagiellonią nawet mieszkańcy Podlasia. Nie tak można sobie było wyobrażać ostatni sezon wielokrotnego i zasłużonego reprezentanta Polski.
9. Adam Hlousek
Czy ktoś pamięta, że ten piłkarz w tym sezonie wrócił do Polski? Raczej nie. Słusznie – Hlousek zagrał w jedynie dziesięciu spotkaniach w barwach Bruk-Betu Termaliki Nieciecza, a do tego głównie wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Było wiadomo, że Czech nie reprezentuje już tego poziomu co przed laty w Legii Warszawa, jednak nadal wydawał się ciekawym transferem. Przypomnijmy, że przed odejściem do Termaliki Hlousek grał przecież w Viktorii Pilzno, później w niemieckim Kaiserslautern.
Z Małopolski Czech wyjechał już po pierwszej części sezonu. Trafił do Fastav Zlin, gdzie grał nieco częściej.
8. Dominik Furman
W poprzednim sezonie doświadczony pomocnik był ostoją Wisły Płock. Jeśli on dobrze grał, wtedy cały zespół był w stanie wykrzesać z siebie maksimum. Tym razem najpierw Maciej Bartoszek, potem Pavol Stano byli w stanie obejść się bez Furmana. Sam piłkarz po pierwszej części sezonu irytował się, że problem z dyspozycją ma nie tylko on, lecz cały zespół. Rok 2022 był już nieco lepszy w jego wykonaniu, ale i tak trzeba postawić przy jego postaci duży minus. Zwłaszcza porównując go do Mateusza Szwocha czy Rafała Wolskiego, których forma od pewnego czasu zwyżkuje.
7. Adriel Ba Loua
Jak na najdroższego piłkarza w historii klubu Adriel Ba Loua nie pokazał zbyt wiele. Oczywiście Lech zdobył mistrzostwo, a Iworyjczyk znajdował się w systemie rotacyjnym Macieja Skorży. Nie zmienia to faktu, że piłkarz za 1,2 miliona euro powinien być wyróżniającą się postacią w „Kolejorzu”. Za kontrast może posłużyć ubiegły sezon w Viktorii Pilzno – tam skrzydłowy na przestrzeni całego sezonu osiągnął o wiele lepsze liczby (i zagrał więcej minut, chociaż też rzadko grywał pełne 90 minut). Nie można odejmować temu zawodnikowi potencjału, ale na razie wydaje się niewarty tylu wydanych pieniędzy.











